me & the moon

***

Reasons like seasons, they constantly change and the seasons of last year, like reasons have floated away. Away with this spilt milk, away with this dirty dish water, away. Seventeen years, and all that he gave was a daughter. 
“It’s me and the moon,” he says and I got no trouble with that, but I am a butterfly, you wouldn’t let me die. “It’s me and the moon,” he says.

Z samego rana wybrałam się na spotkanie z Gab i Kubą, jako że później obydwoje mieli zajęcia na uczelni. W końcu trafiła się okazja, żeby z tym drugim człowieczkiem sobie coś ważnego wyjaśnić, bo ‚przez skype się nie daaaa, nie nie *,*’. Połaziliśmy, pogadaliśmy jakbyśmy się znali całe życie, a pomyśleć że to tylko rok z kawałkiem. Ci ludzie za każdym razem udowadniają mi że w internecie można jeszcze spotkać kogoś prawdziwego, szczerego i cudownego. Dziękuję. Ah, no i nie byłabym sobą gdybym nie zajrzała do moich ulubioonych sklepów, których na codzień brakuje mi w naszej Rzeszy. Karta poszła w ruch i w ten oto sposób zaopatrzyłam się w mnóstwo cudownych rzeczy, ale pokażę Wam je dopiero po powrocie. Like it 😉 A i taka ważna rzecz, namawiam Was do wypadu do Mango, bo uwaga, uwaga – WSZYSTKO, dokładnie: W-S-Z-Y-S-T-K-O o 50% w dół ! Wiem, też nie wierzycie, bo i ja nie mogłam i nie wiedziałam gdzie patrzeć, a ostatecznie wyszłam stamtąd z dwoma genialnymi rzeczami. Nie wiem do kiedy jest ta promocja i czy obejmuje całą sieć, ale jak mniemam tak, więc sio z domu/ Generalnie to ja naprawdę coraz bardziej kocham to miasto … a pomyśleć że jakiś rok temu był to dla mnie największy syf na ziemii. Lekko dziwne, ale jak widać to ludzie nas przyciągają i rozkochują nie tylko w muzyce, jedzeniu, zainteresowaniach, zapachach (!), ale też w przeróżnych miejscach, do których później nas ciągnie, jak komary do mięsnej krwi, i chcemy wciąż i wciąż tam wracać. (co do komarów, już drugi raz potwierdza się moja hipoteza, że komary NAPRAWDĘ nie gustują w bezmięsnej krwi, bo to już drugi rok, kiedy nie ugryzł mnie ŻADEN z nich, a co lepsze – latają wokół mnie i jakoś nie siadają – nawet jak wpycham im rękę pod nos x.x także jak macie z tym problem, to polecam odstawić mięsko, ale nie wystarczy na kilka dni, potrzebna jest dłuższa ‚kuracja’ jak choćby 7 lat ahaha ;*)Teraz zmykam robić kanapki i naleśniki, bo dzisiaj 21 urodziny mojego brata, więc zostałam zatrudniona do sporządzenia czegoś mniam. Pozdrawiam ciepło, pap ; – )

(jak widać nawet w internetowym sklepie jest promocja, więc na pewno jest tak wszędzie, pytanie do kiedy)

Na koniec, standardowo już, odhaczam kolejny rekord mojego bloga, tj 70 tysięcy wyświetleń. To jest coś niesamowitego, nie wiem skąd Was tutaj tyle, co na to wpływa i co sprawia że z miesiąca na miesiąc jest tych wizyt coraz więcej. Totalny szok, ale dziękuję Wam że już tyle ze mną jesteście i uczestniczycie w mojej blogowej przygodzie. Pozddrawiam ciepło 😉

PS: kkkklik – o God, ale pupua <3333333333333

Reklamy

4 thoughts on “me & the moon

  1. vuze pisze:

    Warszawę to tylko wielbić 😀 aż nie mogę doczekać się, kiedy już tam pojadę ^^ Szczerze mówiąc, to przez Internet coraz częściej można zawrzeć prawdziwą przyjaźń i później okazuje się, że w realu też całkiem przyjemnie się rozmawia,czy spędza czas:) Mango i przeceny = bardzo udane zakupy 😀 no i Twojemu Bratu wszystkiego co najlepsze,bo już taki stary jak ja [chowa się] ..ale te latka lecą 😉

    • withi pisze:

      Brat pewnie dziękuje, staruchy dwa. W każdym bądz razie poznaję coraz więcej takich ludzi, co cieszy, bo kilka razy niestety, dość boleśnie przejechałam się na mojej internetowej naiwności, wiele razy przez takich ludzi płakałam i naprawdę było źle. Ale właśnie dzięki takim przygodom teraz, komentarze wysyłane przez wieeelkich, internetowych Bohaterów, jakoś mniej bolą, a mogę powiedzieć że śmieszą i w ogóle nie ruszają. Np ten ostatni, hit tego miesiąca, z chrzanem. No po prostu cudeńko ❤

      Niedługo wum'ujemy uh. Im bliżej, tym zaczynam o tym intensywniej myśleć. Kurde, nie wyobrażam sobie innego miasta … z drugiej strony nie chcę się dostać 'byle gdzieś się dostać' ; – (

  2. Linn pisze:

    Powiem Ci Aś, że ja po mojej wizycie w Warszawie też jestem coraz bardziej nastawiona pozytywnie do tego miasta, cóż jednak oglądać je latem to zupełnie coś innego niż zimą. I naprawdę, coraz częściej łapię się na myśli, że mogłabym tam studiować. Przy okazji również obczaiłam pare sklepów, to kluczowy punkt każdej mojej wycieczki 😀 i niesamowicie jestem ciekawa co sobie zakupiłaś. O, a o tej promocji nie wiedziałam jeeeej 😦 !

    • withi pisze:

      Owszem, a najlepiej podziwia się z pozycji pasażera na motorze hahah. Madzia to co, Warszawa maybe? Ah, co do ubranek to od razu mówię że mam już skompletowany strój na nasze rihann’owe focie, więc come on girl ! Jeszcze ten biały gorset … nie mogłam znaleźć takiego, ale reszta już zwarta i gotowa do zdjęć. No, jeszcze biodro trzeba przystroić ahaha.

      Ciumas ;*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s