maturalny maraton – dzień czwarty

Dziwnie. Generalnie – dziwnie. Czuję się trochę tak hm, niepewnie i pierwsze wrażenia po wyjściu to lekki nie-smak. Jedni mówią, że biologia była łatwa, inni – że ciężka. Ja powiem tylko tyle, że po raz kolejny zawiodłam się na braku człowieka, kilku zadaniach ze zwierząt i zbyt wielu z ewolucjonizmu. Posłuchali mojej prośby co do jednego – minimalna liczba zadań z roślin <jupi> ! Po zeszłym roku byłam pewna że zrobią nam psikusa i ta matura będzie bardziej na wiedzę niż na myślenie, co nie byłoby niby wskazane … Okazało się że była jeszcze bardziej skierowana na to drugie, co cieszy, ale powoduje że nagle zaczyna brakować czasu. Były zadania, nad którymi siedziałam kilkanaście minut i ostatecznie w auli pozostałam do samego końca (pierwszy raz w życiu, chyba …). Sama nie wiem czy to dobrze, zwłaszcza jak popatrzę na to że w ostatnich sekundach zmieniłam zadanie z cechami stawonogów, oddychanie na fotooddychanie i z zakresem tolerancji … na odpowiedz złą, co jasne. Głupia Asia, wiedziałam że z biologii moja pierwsza myśl jest trafna, i obiecałam sobie że nie będę nic zmieniać, więc po ch*ja to zmieniałaś -.- No ale nic, nie sprawdzam, nie rozmawiam. Co ma być to będzie. Czaj mija, a ja przypominam sobie tylko same błędy … W naszej szkole poprawiało dzisiaj maturę 37 osób, więc to o czymś mówi, jakby co *.* Najwyżej za rok spotkam się z młodszym rocznikiem, który dzisiaj z takim wielkim smutkiem i współczuciem w oczach patrzył na moje nerwowe ruchy i drapanie się czarnym długopisem po głowie. Generalnie, rano się zaczęło … stresowałam się, ale minęło. Było ok, nie jest tak strasznie i da się przeżyć 😉 Boli tylko ta świadomość, że się coś zmieniło … bez podstaw tak naprawdę. Ale to tylko nasze ludzkie głupotki ; -D

Tymczasem kończę jeść obiad i zmykam z Tomaszem do kina i na największe gofry na mieście (obiecał frajer … nie wie ile jestem w stanie zjeść ah !) Dzięki Bogu, bo jak mniemam zaraz zaczną napływać zewsząd odpowiedzi, co wprowadzi mnie w jeszcze gorszy nastrój, a tak to czekam wytrwale do czerwca, nie myślę o biologii i skupiam się na jutrzejszej prezentacji z polskiego. Boże, spraw żebym nie poryczała się, recytując Pawlikowską. Nie chcę odgrywać tam jakiejś tragedia, kiedy mam tak wdzięczny i kobiecy temat.

Jezu, jaka ulga że to już za mną. Pewnie dietetyka uciekła mi sprzed nosa … trudno. Starałam się, a przez tylko i wyłącznie moją głupotę poleciało mi kilka cennych punktów. Trzymajcie się, w czwartek podsumuję konkurs ; *

PS: Tu macie arkusz – kkklik.

PS2: O Boziu, może być coś piękniejszego !? :OOO

Reklamy

9 thoughts on “maturalny maraton – dzień czwarty

  1. pani Kijkowa pisze:

    Uuu, jak ja się cieszę, że nie tylko mnie gubią własne idiotyczne błędy, które absolutnie nie wynikają z braku wiedzy ;]
    taka ze mnie niewspółczująca paskuda! Byle do czerwca, drogie Panie 🙂

  2. Sargassis pisze:

    Hmm… grafika wymowna xD
    Ale przynajmniej wiesz czego chcesz, a nie to co ja, która przez cały rok psychicznie nastawia się do biologii, żeby po maturze stwierdzić, że „a może jednak filologia…?”
    Żyjmy intensywnie, umierajmy młodo; przynajmniej do października, hoho :>

    Dobrze będzie 😉

      • Sargassis pisze:

        Angielska… jedyna z ich tuzina x>
        A tak się kiedyś śmiałam: „To co, bezwzględnie na filozofię idziemy, nie?” albo „Każdy marzy o zgłębianiu tajników łaciny i greki kuchennej na klasycznej…” aż się tak głupio robi człowiekowi.

        I ja będę trzymać kciuki za Twój rozszerz :]

  3. fox in pocket pisze:

    koleżanka z liceum plastycznego opowiadała, jak to nasłuchała się o historii kolumn i innych ustrojstw, określała jakie to, z jakiego okresu…
    jakby nie patrzeć to łatwiej zrobić kurs niż studiować dziennikarstwo, z resztą do dobrego pisania nie potrzebne są te wszystkie teorie, regułki. Przecież zasady są po to, żeby je łamać, podążać we własnym kierunku. W każdym razie zgadzamy się 🙂
    Nie narzekaj, będzie dobrze. Wiesz ile osób robi głupie błędy przez chociażby niedoczytanie polecenia? Wielu osobą posypią się punkty za błahostki, więc to nie jest koniec świata.
    Co ja planuję? Nie wiem i to jest najgorsze. Nie wiem nawet, czy coś humanistycznego, czy ścisłego, czy cokolwiek innego. W prawdzie jestem dopiero w gimnazjum [aha] to i tak przeraża mnie wybór liceum, co gorsze, profilu. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę sobie coś wymyślić.

  4. vuze pisze:

    Kochana, no to piąteczka! Wyszłam podobnie jak Ty – zniesmaczona, a do tego zmieniłam odp w 3 zadaniach i oczywiście zmieniłam na złe, a miałam dobre. Ciągle sobie powtarzam, że pierwsza myśl najlepsza, nie można zmieniać i co robię? Myślę, kminię i wychodzi guuzik, bo to co chciałam zaznaczyć na początku nagle stało się ZUE, a teraz wychodzi na to, że było prawidłową odp.
    Po czytaniu tych wpisów na biolog.pl, załamałam się jeszcze bardziej. Ale nic, trzeba czekać na wyniki z CKE, może jest jeszcze dla nas szansa. 😉 udanego wypadu do cinema i smacznego gofruuusiaaa [ale narobiłaś mi smaka:D] pozderki ;*

    • withi pisze:

      Ja już po tych atrakcjach, a nie ahahaha. Uf, to ulga, więc nie tylko ja jestem taką idiotką, i sama sobie szkodzę … fajnie wiedzieć. Ja tam nawet nie wchodzę, pogadałam tylko ze znajomymi trochę i tyle. Nie patrzę na odpowiedzi ‚ekspertów’ z onetu i innych iście edukacyjnych portali, ani nie wchodzę tam, gdzie roi się od biologicznych znawców. Do czerwca sobie poczekamy, o sry, w zasadzie to do lipca … a Ty jeszcze chemia ; – )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s