maturalny maraton – dzień drugi & trzeci

To że będzie ciężko wiedziałam od początku … ale wierzyłam naiwnie że zdając tę podstawe, i to w miarę pozytywnie, tą ostateczną maturę z matematyki pokonam bez najmniejszego problemu … Wczoraj rano coś mnie złapało, jak czekałam na tatę, i stwierdziłam, że nie zdam tej matury i że nie uzbieram tych marnych 15 punktów. Powiedziałam to mamie, a ona oznajmiła, że to nie koniec świata i żebym wyluzowała, więc zadowolona, że nawet jakby, to tak naprawdę nic się nie stanie, poczłapałam na moich koturnach do szkoły, trochę niepewnie, ale z głupim przekonaniem, że trzeba być naprawdę, naprawdę ‚zdolnym’ żeby mając wzory nie mieć tych 30%.

I … najwyraźniej nie jestem wystarczająco ‚zdolna’. Nie chce mi się o matmie mówić, po prostu żenada -.- Czuję się jak królik doświadczalnym, na którym sprawdzają czy taka matura będzie w porządku, a może będzie za trudna? Za rok sobie wyśrodkują, no supcio, w porę … a ja od kilkunastu godzin głowię się czy przypadkiem nie zacząć oszczędzać naklejek na poprawę w sierpniu -.- Nie no, wierzę że zdałam, mama dzielnie od wczoraj próbuje mnie przywrócić do życia, żebym nie zawaliła całej reszty, na której mi zależy, a przynajmniej do wczoraj zależało … Dzisiaj ledwo mnie obudziła, bo naprawdę stwierdziłam, że skoro nie mam zdanej, to po co będę się tam pakować … Ale ok – wstępnie zdałam i mam napisać jak najlepiej biologie, więc come on .

Co do angielskiego, tu przynajmniej jest jakiś plus, choć nie do końca … Z podstawy owszem, mniej niż 98% nie oczekuję, ale nie wiem co za kretyn wpadł na to żeby rozszerzenie było o 14 … Naprawdę o tej porze ledwo kto coś kontaktuje, ale jak się okazało wyszło generalnie na plus, bo niby obudziłam się podczas słuchania, kiedy było odtwarzne nagranie już po raz drugi, a czytanie zrobiłam w kilka minut i uciekłam stamtąd bo byłam koszmarnie głodna i burczało mi w brzuchu … ale mimo wszystko większość zrobiłam dobrze, bo nie zastanawiałam się za bardzo nad tym co robię i nie czytałam tekstów np po raz drugi, jak to zwykle robiłam. Jeżeli wypracowanie napisałam tak jak zawsze, a sama już nie wiem, bo tematy średnio mi przypadły do gustu, a pisząc nie czułam się tak swobodnie i lekko jak zawsze, i ostatecznie wybrałam opowiadanie o przypadkowo znalezionym przedmiocie, który tam zapobiegł przestępstwu to będzie generalnie dobrze. W skrócie to napisałam o tym, że znalazłam czarną, małą kopertę w które był list i wskazówki. List napisała osoba, która była porwana, zaniosłam kopertę na policję i oni pojechali w to miejsce i znaleźli tam kilka osób, które zostały uwięzione i zmuszane do ciężkiej pracy … Masakra, jakie idiotyzmy się w takich chwilach wymyśla -.-

Nie wiem, jedyna rzecz o której teraz marzę, to żeby brzuch przestał boleć i spaaać, please. Dlatego zmykam, zaczynam regeneracje komórek na trzydniowy maraton powtórkowy z biologii i na poranny rower jutro. Dziękuję jak trzymacie kciuki, naprawdę się przydadzą. To jakiś jeden wielki syf, jak będą jakieś protesty po matmie to wyruszam w tymże orszaku i to na przodzie … Nie no śmieję się, ale generalnie to kogoś pojebało.

PS: Wiecie jak fajnie boli brzuch jak o 20 wpakuje się w siebie wieeelki obiad, pakę mieszanki studenckiej i wielką Milke? Nie wiecie? To dobrze -.-

***

Uwaga, moja matematyczna ‚ściąga’ ! ^.^ (jedyna, jaką planowałam na tegoroczną maturę ahahah)

Reklamy

13 thoughts on “maturalny maraton – dzień drugi & trzeci

  1. foxinpocket pisze:

    spokojnie, z tą matmą nie będzie tak źle, będzie dobrze, spokojnie uzbierasz nad próg minimalny c: chociaż w sumie to Ty pisałaś i Ty wiesz jak poszło. w każdym razie głowa do góry :>
    tak samo się mówi o plastykach, żeby nie szli do liceum plastycznego. może w tym jest prawda? żeby być dobrym dziennikarzem, trzeba mieć talent, a żadna szkoła tego nie nauczy, taka jest prawda :>

  2. vuze pisze:

    Ale słuchaj, nie składasz na WUM? Tam też jest dietetyka i w rekrutacji również biorą pod uwagę pisemny polski i ustny ang. Dodatkowo za rozsz z biol jest liczone bodajże 1,2.. więc jakbyś ładnie napisała polski i zdała ustny ang, to masz szansę, nawet przy 50% z biol ;D pomyśl nad tym, są inne rozwiązania 🙂

    • withi pisze:

      Nie nie, tam jest chemia bodajże na dietetyce. Ja na WUMie rozważam położnictwo, gdzie niby patrzą na podstawe z biologii + polski + ustny angielski, ale rozszerzoną też liczą, troszeczkę więcej, ale niewiele niestety. Nie chcę studiować diet na stricte medycznej uczelnie, bo wówczas jest to troszkę inna dietetyka 😉

      Jest duuuużo różnych opcji, w razie jak mi bio nie pójdzie, ale ta lista się diametralnie skraca jak nie mam zdanej matmy w pierwszym terminie ahahaha. Bo w sierpniu to sobie mogę co najwyżej oglądać listę przyjętych *.*

      Będzie ok 😉

      • vuze pisze:

        nie idź na położnictwo! może to i dobry,pewny zawód, ale na dłuższą metę ryje w główce. mieszkałam z dziewczyną, która to studiowała i.. szkoda gadać 🙂
        ja w razie niepowodzenia, zamierzam złożyć na higienę stomatologiczną na WUM, na anala nie wrócę, bo za dużo tam MATMO-fiz-chemii w miksie zadaniowym, a fe! ale póki co tfu,tfu MUSI NAM SIĘ UDAĆ! 😀

        zdasz matmę, zdasz; jeszcze Cie mile zaskoczy Twój wynik, czuję to w kościach! 🙂

      • withi pisze:

        Znaczy ja też mam tam znajomą i tylko chwali. Wiesz, ewentualnie zrobię coś takiego że jeżeli na dietetyce mi się fajnie ułoży to wezmę sobie jako drugi położnictwo, na np drugim roku. To też jest swoją drogą przyszłościowy kierunek, a zaraz po diet naprawdę mnie to kręci … A co tej pannie było ? ;>

        I właściwie, Ty przez te dwa lata co studiowałaś? Czy czekałaś i np pracowałaś ? 😉

  3. wampir pisze:

    Oj tam oj tam 🙂
    Przeważnie nie jest tak źle jakby się wydawało.

    Matmę zdasz, nie możliwe być nie zdobyła tych 30%.

  4. Majk:) pisze:

    Aś, Millenium jest oddalone od mojego domu o jakieś 5-10 minut drogi spacerkiem, więc czuję, że będziemy tam baaardzo często;)
    Właśnie nie wiem co robić z tymi studiami, ale póki co nie chce mi się o tym myśleć nawet;)
    ;*

  5. Majk:) pisze:

    Aś, ja już powoli zaczynam ‚żyć’ po tym syfie. Wszyscy mi mówią, że nic nie jest jeszcze pewne, że nie mam wyników itd, ale z mamą stwierdziłyśmy, że zaczynam intensywny kurs z matmy i piszę w sierpniu, a na studia będę pewnie musiała iść zaocznie, bo nie wiem jak z poprawką będzie i w ogóle. Ale to jeszcze nie koniec świata;)
    Póki co wierzę, że jednak zdamy matmę i cała reszta ułoży się po naszej myśli;*

    • withi pisze:

      Widzę że Ada dzielnie działa ahaha. Maja buziak do góry, będzie ok. Jak coś to pamiętaj że otwierają Millenium a tam co? A tam Zara ahahaa, więc jak coś to wiem co będziemy robić przez najbliższe kilka miesięcy. I nie zaoczne, lepiej przekibluj ten rok, tak chyba będzie korzystniej.

      Damy radę girl ; *

  6. vuze pisze:

    Ściągi zdecydowanie lepiej wyryć igłą bądź nożyczkami do paznokci na długopisie, 100% bezpieczeństwa, że nie złapią 😀
    Nie martw się Asiu, będzie dobrze! Pamiętaj – optymizm, bo przed Tobą jeszcze inne matury, między innymi ta długo oczekiwana Biologusia [lova], którą musimy rozwalić tak skromnie na te 90% ^^
    Matury o 14 są pomyłką, idioci to wymyślili.. niestety chemię też mam o 14.. godzina obiadowa.. mózg zamiast skupić się na tym,na czym powinien,to marzy o jedzonku i pół godzinki dla słoniki przed tv ;/ shit, będę musiała i ja się z tym zmierzyć.

    Wypoczywaj, a od jutra do powtórek, bo biol ponad wszystko! Ciao Bella ! 🙂

    • withi pisze:

      Tzn niby tak, ale nie jestem doświadczona w robieniu ściąg … może to dziwne, ale przez te 3 lata kompletnie zapomniałam jak się to robi, bo najzwyczajniej w świecie nie odczuwałam jakiejś konieczności by je zrobić -.- Dziwne. Ale ta ściąga była z wartości bezwględnej bo nigdy nie wiem jak idą ‚nóżki’ czy na boki, czy na zewnątrz, a stwierdziłam że nie chcę na to zadanie (które swoją drogą było na KAŻDEJ maturze, a na tej tak jakby nie -.-) poświęcać więcej czasu niż 30 sekund.

      Ta, 90% … Ja nic sobie nie obiecuje tylko tyle, że jak będzie 70% z bio to będe w siódmym niebie. Nie mogę myśleć o tym jak pisałam wszystkie inne matury na lekcjach, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Później okaże się że będe mieć 50, i tak to na mnie wpłynie, że pomimo mojego generalnego ‚zwisu’ na wszystko, jeszcze pójdę i się powieszę -.- Dlatego 70 … po roku nauki to i tak ładnie, pomimo żen a dietetykę się nie dostanę. Trudno ;O A Ty będziesz coś przy 100% miała, mówie Ci że znowu mi tu tym śmierdzi ; D

      Pomyłka. Masz o tyle lepiej że będzie prosto z domu, ja o 10 skończyłam pisać angielski i baaaardzo mądrze stwierdziłam że 4 godziny to mało czasu i że nie ma sensu wracać do domu, pomimo że tato do mnie dzwonił i pytał czy ma po mnie przyjechać … Więc siedziałam na dupie w tej szkole ze znajomymi 4 godziny a później kolejne 3,5 na sali. No masakra. Ledwo na oczy widziałam no ale nic ; – D

      Od zisiaj powtóreczki, taaak. Jest 6, a ja jak zwykle już na nogach z wielkim śniadaniem w brzuszku. Ja będę trzymać za Twoją chemię, ale ponoć ona jest banalna (super, że dowiedziałam się po tym jak zaczęłam się uczyć bio, ale w zasadzie to nigdy bym tego przedmiotu nie zamieniła :)). Spadam jeszcze do Ciebie zajrzeć ;D

  7. Magda pisze:

    cyt. „To jakiś jeden wielki syf (…)”

    Hehe matura to…
    zaprawa przed sesja!!
    bedziesz tak miala co pol roku na studiach 😀

    p.s ale wszystko jest dla ludzi!

    trzymam kciuki nadal 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s