unforgettable childhood part 2

Na początku wciąż i wciąz zapraszam do konkursu kkklik 😉

part 1 kklik

part 3 kklik

part 4 kklik

***

Lubię wracać do przeglądania albumów, które, z kolorowymi i fikuśnymi okładkami, piętrzą się w jednej z komód w pokoju moich rodziców. Siadam wtedy, krzyżuję nogi, zaplątuję niedbale koczka na czubku głowy, która, przez swoją wielkość, była główną przyczyną cięcia mojej mamy na brzusiu i przenoszę się kilkanaście lat do tyłu, kiedy to przyszłość się nie liczyła, nie było problemów – było tylko słońce, słodycze, przez które podobno obecnie nie powinniśmy mieć zębów, zero ograniczeń i godziny spędzane na podwórku. To jak te kosmiczne, filmowe maszyny, które poprzez teleportacje wysyłają nas do dowolnie wybranych przez nas czasów i miejsc … na takiej samej zasadzie działają wspomnienia.

Była już część pierwsza, która dokładnie znajduje się tutaj. Tym razem wrzucę garstkę innych zdjęć, podobnie wywołujących na mojej buzi wielki uśmiech, za każdym razem jak tylko na nie spojrzę. Chciałabym kiedyś tam, w dalekiej pewnie przyszłości, dać komuś okazję do równie cudownego dzieciństwa. I do równie cudownych wspomnień. Just enjoy every second of your life, laugh like you just don’t care, because just in case you can’t live to see tomorrow, at least you know that your life wasn’t wasted.

królicze kły ^.^

jeest styl *.*

zdjęcie z żubrem na zakończenie . w dodatku z żubrem który wpycha swój łeb w kadr -.-

Tymczasem zmykam na przedostatnią lekcje biologii. Ciekawe co ja później będę robić … Jestem już po rowerze, cudownie się rano jeździ, naprawdę polecam. Ciągle marzną mi ręce, ale tak po 20 minutach łapię czucie i jest ok. Najlepszą nagrodą jest zjazd z tej wielkiej góry, a o 7 rano to czysta przyjemność – zero ludzi, zero samochodów, chociaż jakby na to nie popatrzeć rzadko kiedy ktoś tamtędy przechodzi, zresztą nie ma się co dziwić. Doszłam do wniosku, że mam tak cudowną prezentacje ustną z polskiego, że jak podczas mówienia nie poryczę się przed komisją to będzie cud … Wczoraj, po raz drugi, żeby zrobić cokolwiek, zabrałam się za nią i mówiłam patrząc w lustro … i się poryczałam. Tak po prostu – poryczałam się. Nie wiem, może nie mogę zbyt długo na siebie patrzeć, albo coś strasznego bądz śmiesznego musiałam w tym lustrze widzieć. No nie wiem, pani Pawlikowska chyba po prostu tak pięknie pisała, to wszystko … Pozdrawiam ciepło ! 😉

PS: Z dzisiejszym dniem kończą się żarty z bin Ladenem, choć przyznam że dawno żadnego nie słyszałam ahaha. Nie jest już tak popularny, stylowy i modny, jak niegdyś ; x

Reklamy

3 thoughts on “unforgettable childhood part 2

    • withi pisze:

      A tak, trenowałam. Do niebieskiego doszłam jeje !

      Moda modą, ale musisz przyznać że u małych dzieciaków takie skarpeciaki wyglądają jeszcze ok, natomiast u starych facetów z owłosionymi nogami i w klapkach !? Jezu, spraw by w porę przejrzeli na oczy -.-

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s