remember – smile

***

You know that moment you feel when you wake up in the early hours of the morning and realize you have more time to sleep? Or, when you accidentally overhear someone say something nice about you? Or when you see someone you like and your heart races? Or even when you reach a goal you set for yourself? Or when you’re walking home from a long day at school and you look up to the sky and the first big, fluffy snowflakes fall on your eyelashes?

Now, remember what that feels like – and the next time you’re upset, sad, or crying – think about that feeling.

Remember.

Smile. 

Po pierwsze, zapraszam raz jeszcze tu: kkklik.

Generalnie to jestem zadowolona z dzisiejszego dnia. Pierwszy raz od 25 kwietnia 2010 wsiadłam na rower. Tamten dzień, był tym feralnym dla mojej mamy, bo złamała sobie wówczas nóżkę i przez to musiałam zająć jej miejsce i pojechałam na 2-tygoniową objazdówkę po Hiszpanii i Portugalii, a biedaczka siedziałam siedem tygodni w domu. To był też mój ‚ostatni raz’ z rowerem, jak widać do dzisiaj, a powodów było kilka, a główny to lenistwo i ogólny brak sił do najprostszych czynności jak wychodzenie po schodach -.- Aha, dokładnie – męczyło mnie wychodzenie po schodach. A pomyśleć, że kiedyś potrafiłam jechać 12 km na rowerze na korty, grać 3 godziny w tenisa i wracać 12 km do domu. I tak kilka razy w tygodniu. Teraz wystarczy mi moje 40 minut na rowerku i generalnie czuję się na maksa zmęczona ahaha. Wracając do dnia dzisiejszego … zdajecie sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach, w XXI wieku, ludzie oblewają się jeszcze wodą ?! ;-x Ja, jako nowoczesny obywatel, w pełnym tego słowa znaczeniu, zadowolona że w końcu ruszyłam dupsko z domu, wyjechałam ze słuchwkami w uszach i Majkelem w sercu. I tak jadę sobie i jadę, dumna z osiąganej wówczas prędkości, a tu nagle jakieś wielkie chlup na mnie i cała moja prawa strona, łącznie z wątrobą, zostały zalane. Dosłownie. Z-a-l-a-n-e. Pamiętam tylko, że nawet w uchu miałam wodę, bo następne kilkadziesiąt metrów drogi usiłowałam wepchać sobie z powrotem słuchawkę … Jezu kochany, fakt – przejeżdzałam przez jakąś wieś, jaką jest Mogielnica (pozdrawiam szanownych mieszkańców, i nie bierzcie tego sobie do serca – nie wszyscy tacy jesteście) ale ludzie … Ja nawet nie wiedziałam że dzisiaj jest to ‚święto’, w ogóle kto to jeszcze ‚obchodzi’? Jak wszyscy wiemy, każdy NORMALNY człowiek po czymś takim miałby katar, kaszel, grype, malarie, śpiączkę afrykańską, HIV’a i inne choróbska, natomiast ja jestem świeża i zdrowa jak to zawsze ja -.- Taa, kocham moją odporność, chociaż w obecnej sytuacji wolę jednak być świeża, przynajmniej do 20 maja ! Także, wracając do głównego wątku dzisiejszego wpisu – siedzcie na dupach i się lejcie w domu, a ludzi na ulicy proszę nie straszyć. Ponadto mam jakoś dziwnie przewietrzony mózg. Co prawda słyszałam o zbawiennym wpływie ruchu i świeżego powietrza na naukę (sama niebawem będę musiała zachęcać do tego moich klientów *.*) i ogólne samopoczucie, ale jak się siedzi przez ostatnie kilkanaście miesięcy w domu na tyłku, a jedyny ruch to oderwanie się sprzed komputera/telewizora/biurka i szybki i żwawy marsz do lodówki, to nie ma się co dziwić że kondycja już nie ta, a i głowa boli. Ale dzielnie z Nat planujemy powrót na korty już po maturze, a może nawet i w trakcie, takżeee. Poza tym wyzwałam mojego wujka-tenisistę na sparing, więc muszę poćwiczyć, żeby znowu udowodnić mu, że palenie papierosów przez 20 lat nie sprawi że będzie z niego bliźniak Roga Federera … apropos mojego pana R, nie pokazałam Wam tego cudnego filmu ahahaha (Ralf, Ty angielski mówco ahahaha):

Na jutro mam za to olbrzymie plany ! Już z samego rana zmykam na lekcję biologii, co jest z jednej strony cudowne, bo uwielbiam te lekcje, uwielbiam moją naquczycielkę i ogólnie w końcu poczynię coś kreatywnego w kierunku – matura 2011, a z drugiej strony dobija mnie fakt iż do końca pozostały mi zaledwie … trzy takie lekcje ; – ( Moja Pani podsumowała to tak: ‚i co Ty Asiu zrobisz, bez tych naszych lekcji?‚ No właśnie ? ; – ( Później, po powrocie zmykam do pani Margaret na angielski, a później wracam do domu i lenię się jak to u mnie bywa, patrząc na ostatni miesiąc, jak nie dłużej. Powiecie pewnie – jezuuu, ale ma ciężki dzień, a ja Wam odpowiem – jezuuuu, koszmarnie ! Ostatnio naprawdę nic nie robię, a podsumowaniem niech będzie to, że nawet oglądanie telewizji mnie męczy. No ludzie, o co tu chodzi? ; x

Dzisiaj za to jeździłam z bratem Maciusiem na motorze i było fajnie, bo to fajna sprawa jest. Jutro Maciuś wraca do Warszawy i w końcu będzie trochę spokoju. Generalnie to wiem, że prędzej czy później to przeczyta, bo jak twierdzi: bacznie obserwuje mojego bloga. Co więcej, jego koledzy też to robią, więc nie wiem czy generalnie powinnam się cieszyć? Chciałam wrzucić tutaj zdjęcia, które dzisiaj zrobiliśmy, jak to pokazuje swój mięsień na ręce Rogerowi Majkelowi (bo musicie wiedzieć że Roger Majkel nienawidzi facetów . za każdym razem jak jakiś się zbliża to skacze i swoim szynszylowym językiem wręcz krzyczy: wypierda****) ale zabronił mi. Jak w przyszłości mnie wkurzy to na pewno to zdjęcie tutaj wyląduje, bo jest genialne, really !

PS: A a a ! Po niecałym roku działalności (1 maja blozio ma urodziny!) mamy 50 tysięcy odwiedzin ! Szok, olbrzymi szok ; – O

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „remember – smile

  1. vuze pisze:

    Asiu, zostałaś oblana, będziesz miała szczęście cały rooook ^^ dingus lova,lova!
    Niestety to prawda. człowiek siedzi uczy się, nie ma czasu na sport, tylko od czasu do czasu szybki sprint do lodówki. Ja już ambitnie zaczęłam robić brzuszki i jeździć na rowerku treningowym. I co zauważyłam, po wysiłku o wiele lepiej wiedza wchodzi mi do głowy. POLECAM 😀

  2. Magda pisze:

    Czesc,

    na wstepie powiem ze uwielbiam Twojego bloga. Bardzo przyjemnie sie go czyta i jest zrodlem wielu inspiracji 🙂 Nie wiem jak to robisz, pewnie nieswiadomie piszesz w ‚taki’ sposob ktory do mnie trafia!
    Poza tym chce Ci powiedzec zebys nie przejmowala sie matura. Ja tez zdawalam rozszerzona bilogie i przezylam 🙂 I wiesz co? Wazne jest duzo sie do niej uczyc, ale co jest najwazniejsze? Jak juz nadejdzie ten dzien (i nie bedzie odrotu 🙂 ) usiadziesz nad ta matura, daj z siebie wszystko i po prostu… w siebie uwierz. Bo zadna godzina ktora spedzilas na nauce nie poszla na marne…

    pozdrawiam

    p.s a jak na razie polecam siadac do ksiazek, wieczorkiem np obejrzec jaks fajny filmik

    • withi pisze:

      Hej. A ja Ci powiem, że właśnie dla takich przemiłych komentarzy z ‚ust’ osób, których przeważnie nie znam, piszę i prowadzę tego bloga. Kiedyś, na samym początku, postanowiłam go prowadzić tylko i wyłącznie dla siebie, jako takie streszczenie mojej przeszłości, ale jak zauważyłam że czytanie tego sprawia przyjemność innym, to zmieniłam trochę podejście 😉

      Generalnie teraz wypada tam iść, usiąść i dać z siebie wszystko? Cóż, postaram się, a jak nie to zawsze są inne możliwości, jak choćby poprawa za rok.
      Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam cieplutko 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s