future thinking

The Big Roger Majkel is watching you, so be watchful !

No, zabrałam się za rekreacyjne pisanie wypracowań z angielskiego. Jestem obecnie na czwartym, tym razem zabieram się za opis magicznego miejsca, i padło na wymyślony pub pt: Join tennis, w którym wszystko jest związane z tymże sportem, począwszy od podłogi, ala trawa, przez trybuny dokoła baru, mieszczącego się w środku, nad którym są ekrany z obecnie trwającym meczem, bądz tymi archiwalnymi. Wejść możesz tylko w tenisowym outficie, wszyscy się kochają i lubią, obojętnie za kim jesteś (to taka uwaga, apropo pana Federera i jego ostatnio nieziemskiej formy -.-). Z moim angielskim to jest taki problem, że nie mam ‚poczucia ilości słów’, które wylewam z siebie pisząc. Inna sprawa jeżeli o mówienie chodzi, zwłaszcza takie sztywne i przed kimś, na konkretny temat. Jeżeli chodzi o zwykłe rozmawianie, to wprost wielbię, co prawie codziennie udowadniam mojemu kumplowi Tomowi, siedzącemu-na-zmywaku-w-hiltonie *.* przez skype, pozdrowienia. Natomiast jak mam wygłosić jakąś mowę, na temat plusów i minusów karmienia piersią w miejscach publicznych – to wysiadam. Dlatego ustny angielski będzie niezłym wyzwaniem, aczkolwiek świadomość że wystarczy 6 punktów, będzie tutaj zbawienna. Wracając do pisania – na próbnej maturze jakimś dziwnym trafem wyszło mi około 700 słów, kiedy limit to 250. I wówczas nie czułam że to zbyt dużo, w zasadzie nic nie czułam, oprócz tego że pisząc, rozgryzłam sobie skórkę przy paznokciu (jestem w tym wypadku kompletną masochistką – obgryzam skórki do momentu aż nie dokopię się do skóry właściwej, albo nie poczuję naprawdę solidnego bólu – to chore, wiem, ale w ogóle nad tym nie panuję i żadne chemiczne, apteczne specyfiki życia mi póki co nie ułatwiają, a jest wręcz na odwrót – gorzki smak, zamiast sprawić że przestanę obgryzać, tak mnie denerwuje że obgryzam jeszcze bardziej i intensywniej … -.-) i cała praca była we krwi, w dodatku jedna kartka została kompletnie zamazana, bo musiałam tak nagle skrócić moje zadanie o połowę, co było nie lada wyzwaniem. Dlatego dostałam nakaz z góry (czytaj: pani M) że jeżeli o tematy chodzi, to muszę się zabierać za rozprawki, ewentualnie opisy, bo pisanie opowiadań grozi powtórką z próbnej w listopadzie, z kolei recenzji nie lubię pisać. Ale opowiadania są takie cudowne i kreatywne, wiec pytam się: za jakie grzechy? Postanowiłam więc ćwiczyć wizualne spojrzenie na tęże ilość i praktykuję póki co ‚mieszczenie się w limicie‚. Jest ciężko, ale brnę w to dzielnie, efekty zobaczymy w maju.

I ciężko mi to pisać, ale obrzydła mi biologia, a raczej powtórki materiału, które powinnam intensywnie w tym momencie robić. Na poniedziałek mam mieć opanowanego całego człowieka, wszystkie układy perfekcyjnie, a ja jak idiotka liczę słowa w wypracowaniu, żeby tylko 249 było, żeby było. Nie wiem jak mam powtarzać biologię. Za każdym razem jak się za to zabieram, ze skrzywioną buzią zamykam zeszyty i zabieram się za jedzenie, przeglądanie pudelka i wtajemniczanie się w kolejne lookbooki przeróżnych firm, stwierdzając że jezu, przecież ja już to umiem. Btw, w najnowszym Cogito jest arkusz z biologii rozszerzonej, więc wszystkim zainteresowanym polecam. Co lepsze – w następnym numerze też ma ponoć być, co cieszy, bo w końcu ktoś docenił piękno tego przedmiotu. Szkoda że sam arkusz jest jakiś nie-tego, ale grunt że jest.

Zaczęłam ostatnio intensywnie rozważać wszystkie za i przeciw dietetyki, o której tak marzę i dla której przekręciłam swoje życie o dobre 180stopni. A co jeśli się nie uda? 60 miejsc to przecież nie tak dużo (nie tak dużo, pf), a jak wrzucą 15 doświadczeń i 15 zadań z metabolizmu to tak kolorowo nie będzie, a znając moje szczęście taki arkusz dostanę w maju, spodziewając się wylewu zadań ze zwierzaczków i krzyżówek genetycznych … Dlatego też zaczęłam zagłębiać się w tematykę położnictwa, które jest moją alternatywą, gdyby coś poszło nie tak. Same uwagi koleżanki, która jest obecnie na drugim roku w Warszawie i jej opowiadania o tym, że już na pierwszym roku odebrała dwa porody, strasznie mnie zachęciły do zagłębienia się w program tego kierunku. Fajna sprawa, jakby coś nie poszło. Poza tym obecnie zauważalny jest wzrost prywatnych szpitali, a i praca jako doule jest coraz bardziej popularna. Gdyby coś poszło nie tak, to wiem już że nie muszę panikować i ryczeć, twierdząc że moje życie nie ma sensu i że jestem tak głupia, że nawet nie jestem w stanie się nigdzie dostać. Poza tym roczny staż w Zarze i te eleganckie outfity kuszą, oj kuszą, głupią Asię (jezu, w momencie w którym napisałam swoje imię w tej wersji, musiałam sprawdzić w google, czy takie słowo w ogóle istnieje – dziwnie wygląda, jakieś asię, hm -.-) ❤

Zresztą, fuck it. I’ll be a stripper !

A jutro moja skrócona, babcina sukienka będzie miała swój debiut. W obecnej wersji nadaje się nawet bardzo do normalnego chodzenia, pomimo swojego balowego charakteru i elegancji. Zmykam więc poszukać Rogera, który zaszył się pewnie w jakimś opakowaniu moich orzechów.

Pozdrawiam i miłego weekendu ! 😉

PS: Piszę ten wpis od dobrej godziny, w trakcie której znalazłam Rogera (rzeczywiście siedział w orzechach, więc teoretycznie, patrząc na jego szynszylową otyłość, dobrze zrobiłam), napisałam wypracowanie o magicznym miejscu, zjadłam wielką pakę orzeszków ziemnych i posprzątałam szafę z ubraniami – good score ! Ale teraz już trzeba kliknąć ‚do zamieszczenia’ ^.^

Reklamy

One thought on “future thinking

  1. closer one pisze:

    Wow ! Siedzę już zagrzebana w Twoim archiwum od dobrych kilku godzin. Piszesz fantastycznie ! I wiesz, moja znajoma ma dwie szynszyle i one przecież nie są grube, po prostu to futro sprawia takie wrażenie. Poza tym Twoja jest urocza, gdzieś w zeszłym roku masz wpis (bodajże maj?) zaraz jak ją (go) kupiłaś – ale był malusi. Fajna sprawa. A maturą się nie przejmuj, sama studiuję farmację i bywa że jest ciężko. Zastanawiam się jak do tej pory ta biologia sprawiała Ci aż taka frajdę, dla mnie ot był koszmar – za to chemia to inna bajka, aczkolwiek może dlatego że ja byłam na biol-chemie, wiec styczność z tym przedmiotem miałam dłuższy niż Ty. W każdym bądz razie wszyscy tsak straszą tą maturą, a w maju zobaczysz że to łatwizna.

    Pozdrawiam i obiecuję regularnie odwiedzać !
    Poza tym dziewczyno, jak Ty soię fantastycznie ubierasz !!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s