jeansowe spodenki w roli głównej


My mama said – you can’t hurry love.

No, you’ll just have to wait. She said love don’t come easy.

Na początku mam dla Was swój zestawy, składający się z gorsetu z Zary, o którym ostatnio pisałam, połączonym z pudrowymi rajstopkami (miały być w kokardki, ale ostatecznie zmieniłam zdanie, btw – kocham ten motyw, zresztą w krótce coś noo, zresztą whatever) i jeansowymi spodenkami. Niżej wrzucę sporo zestawów, w których dominować będą właśnie takie spodenki, jak w tytule. So, enjoy !

Robi się ciepło, a to znaczy tylko tyle że nogi i cycki wychodzą z ukrycia. Ja jednak bardziej skupię swoją uwagę na pozycji pierwszej. Dzisiaj postanowiłam przyodziać nóżki w krótkie, jeansowe spodenki. Nie jest jeszcze aż tak ciepło, żeby można było śmigać w nich, bez żadnych rajstopek pod spodem, ale powiem Wam szczerze, że ja sama wręcz uwielbiam połączenie jeansowych spodenek z czarnymi, choćby cienkimi, rajstopkami. Dlatego też przygotowałam dla Was kilka zestawów, z wyżej wymienionym ciuszkiem, w roli głównej.

Na pierwszy ogień idzie połączenie z czarnym gorsetem (kocham), beżowymi i pudrowymi dodatkami, w tym wygodnymi koturnami oraz marynarką, która dodaje szyku tejże stylizacji. Ostatnio, kiedy sama miałam gorset ubrany do jeansów, a na to sweter, w podobnym zestawieniu kkklik1 , kklik2, koleżanka spytała się mnie, czy nie jest to dla mnie zbyt ehm, wyzywające połączenie czy coś. W życiu. Gorset w połączeniu z eleganckimi dodatkami wygląda naprawdę seriously, więc nie sądzę żebym wyglądała w tym zbyt hm, wyzywająco. Udowodniły też to przeróżne gwiazdy, że takie połączenie jest doskonałe na niemalże każdą okazję kkklik, kklik.

Drugi outfit należy do tych bardziej radosnych i kolorowych. Same koturny są tak mega pozytywne, że mam uśmiech na buzi. Do tego luźny top, jasny sweterek i brązowa torba. Jedyny mocny akcent do ciemne paznokcie, najlepiej też w podobnej kolorystyce, tzn głównie barwa niebieska. W cieplejsze dni można tak śmigać bez niczego, na obecną chwilę wystarczy wrzucić pod spodenki rajstopy i voila.

Zestaw trzeci bazuje głównie na barwach brązowych, niemal w każdej opcji. Złoty, cekinowy top niech będzie tutaj jedynym, ekstrawaganckim elementem, reszta powinna być stonowana, tak aby całość tworzyła nieprzesadzone połączenie. Do spodenek dodajemy brązowy pasek, może być gładki, ale też ten ala warkoczyk, będzie pasował. Brązowe, niezbyt wysokie koturny, cudowna, zamszowa torebka i do tego brązowa marynarka – stylizacja idealna na każdą okazję, od zwykłego wyjścia ze znajomymi po spotkania biznesowe.

Czwarty zestaw należy do tego z kategorii: wygodne. Mamy tutaj błękitne tenisówki, połączone z luźnym sweterkiem, kujonkami, ciemnym lakierem na paznokciach i brązową torebką. Do szkoły to tylko tak.

Ten zestaw również należy do tych wygodniejszych, zwłaszcza jak spojrzymy na cudowne buty. Jednak marynarka, w niecodziennym odcieniu, sprawia że staje się on bardziej sophisticated, yup. Do tego dołączyłam inne, niż w pozostałych wersjach, spodenki, nie takie obcisłe, bardziej luźne i w jasnym odcieniu. Ten kolorek można łączyć niemal z każdym innym, marynarka mogłaby być granatowa, czerwona, różowa, zielona. Dosłownie – każda. Grunt żeby wszystkie inne elementy pozostały w stonowanych odcieniach, tak żeby nie przesadzić. Postawiłam więc na brązowy makijaż i kuferek. Na koniec taka moja rada, te modele z postrzępionym zakończeniem polecam nosić w zestawieniu z normalnymi ubrankami, takimi na codzień.

Na koniec taki bonus. Chyba nic nie muszę dodawać – zestaw jest tak uroczy, tak piękny i tak cudowny, że nawet słów mi brakuje. Do tego kropla Lancome Tresor i można iść podbijać świat.

Wybrałam też dla Was kilka propozycji, tj sukienek ze Stradivarius’a, spódniczkę i sukienkę z Zary oraz buty z Pull&Bear. Wszystkie poniższe sukienki są cudowne, uwielbiam tego typu ubranka, a przed oczami mam moją babcię śmigającą w podobnych, w swoich kolorowych, młodzieńczych latach. Wszystkie zjadłabym bez zastanowienia.

I sukienka, która, obiecuję że znajdzie się w mojej szafie, jak tylko pojawi się w sklepie. Zakochałam się chyba?

Śliczna Jess Alba, dziudziuś w jej brzuszku i Honor:

Chyba się trzymam. Chyba wypada się trzymać.

Miesiąc do matury, a szczerze muszę powiedzieć że we wrześniu bardziej mi się chciało niż obecnie. Roczne nakręcanie się zadziałało i w rezultacie nie robię nic. Dołożywszy ostatnie, średnio miłe wydarzenia, mamy efekt nie taki, jaki oczekiwałam, myśląc kiedyś o kwietniu, miesiącu przed maturą. No ale, damy radę. Fajnie że przełożyli nam ustny rozszerzony angielski na bodajże 19 maja, przynajmniej tyle.

A w niedziele szykują się zdjęcia. W obroty idzie babcina sukienka, która jest obecnie u krawca i ‚się robi’ na tę okazję. Spytałam babcię tylko: mogę? Padła, zadowalająca mnie odpowiedz i dzięki temu niebawem to cudo ujrzy świat, a później będę w niej normalnie chodzić. Zresztą, niedługo zobaczycie. Pozdrawiam !

PS: Mamy 40 tysięcy wyświetleń ! 😉


Advertisements

4 thoughts on “jeansowe spodenki w roli głównej

  1. Karol pisze:

    Wow Asia ! Świetny blog, świetnie piszesz! Wieki Cię nie widziałem, wracaj na korty. Widzę że na tenisowej emeryturce jesteś, to przynajmniej raz dasz mi wygrać. Pozdrawiam ! :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s