przyszłościowa paplanina asi ; save you

Ta sobota jest sobotą porządków. W głowie, w pokoju, w komputerze, w komórce, w lodówce, w apartamencie Rogera i w paru innych miejscach. Jestem po dwóch godzinach biologii, podczas których zostałam zbombardowana zbyt dużą ilością informacji na temat szkarłupni, osłonic, bezczaszkowców, ryb, bezżuchowców i kręgowców. Nie no, wszystko w porządeczku, tylko że ja naprawdę nie mam aż takiej pojemności uh, a zastanawianie się czy te cholerne osłonice mają układ krwionośny zamknięty czy otwarty jest w tym momencie najbardziej wymiototwórczą rzeczą, dlatego też skupmy się na czymś konkretniejszym, co mnie dzisiaj tu przyciągnęło. Otóż, tak się zastanowiłam dzisiaj, podczas tych generalnych porządków, po co ja to wszystko robię? Całe zycie sobie wszystko olewałam, spędzenie 10minut w weekend nad książką było czymś nieosiągalnym, nie mówiąc już o chodzeniu na dodatkowe lekcje w ten święty dzień, jakim sobota niegdyś dla mnie była. Wiecie, olewałam sobie. Naprawdę, tak szczerze sobie olewałam. Wmawiałam sobie że wystarczy siedzieć na lekcjach w katolu, a wiedza sama wejdzie Ci do tego pustego łba. Co lepsze, wmawiali mi tak wszyscy, wielcy absolwenci tej katolickiej szkoły, których teraz mam ochotę kopnąć pożądnie w dupe za te, oh ironio, średnio trafne rady. Wydawało mi się, że jak uniknę dodatkowej matmy czy polskiego w zeszłym roku, i zamiast tego pójdę na lody z Tomaszem, do kina czy tak po prostu poplącze się po Rzeszy, to dostanę się gdzie tylko będę chciała, o Oxford’zie czy Cambridge nie wspominając. I jak tak to sobie teraz wspominam, te moje beztroskie lata, to dochodzę do wniosku iż trzeba było wówczas poświęcić to marne 10 minut w weekend, a nie musiałabym teraz tak spinać dupska i bać się czy maturę podstawową z matmy zdam na to 31%, czy może a nuż będę miała 29,5%. Oczami wyobraźni widzę siebie, tego 5 czy 6 maja, na tej wielkiej sali, liczącą każdy punkcik, żeby mieć tylko pewność że to 15, no powiedzmy 16, żeby pewniej było, jest. Inna sprawa że jak się tych 15 punktów nie doliczę to będe miała w gaciach do wyników, rozważając w głowie czy dobrze się ‚wstrzeliłam’, nie mówiąc już o tym że wszystko co po matmie zawalę, i ogólnie jedynym słusznym wtedy rozwiązaniem będzie zapicie się na śmierć Kubusiem marchewkowo-truskawkowym. Okej, faktycznie przesadzam, ale któż z nas tego nie czyni?

Chciałabym tylko zdążyć z tą biologią. Chciałabym udowodnić, że jednak da się jej nauczyć w niecały rok. Obojętnie jak ją napiszę, obojętnie czy będzie to 50% czy 70% czy jeszcze inaczej – będe z siebie naprawdę dumna. Bo coś robię, bo się staram, bo tak po ludzku chcę coś sobie udowodnić i osiągnąć. Bo w tym momencie tylko to wypada zrobić. Ah, i skoro już tak się z tymi zwierzakami męcze, to niech przynajmniej wrzucą kilka pytań z cyklów rozwojowych płazińców czy coś. Może a nuż jakiś człowieczek z komisji zanuży się w moich edukacyjnych , blogowych rozterkach.?

Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, za rok będę uśmiechnięta studentką SGGW bądz też Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, ze zdanym prawkiem (może mi fobia przed samochodami do przyszłego roku przejdzie, kto wie?) i dylematem, czy sanktuarium Rogera Majkela I stoi w dobrze nasłonecznionym miejscu w moim nowym, studenckim mieszkaniu, czy też nie. Jeżeli coś pójdzie nie-tak, to będę najwyżej sympatycznym pracownikiem, w czanym, seksownym kompleciku, w Zarze, powtarzającym w kołko: ‚ile rzeczy Pani mierzy? proszę przyłożyć torbę o tu. dobrze. dziękuję. zapraszam do przymierzalni(ta sukienka jest moja głupia krowo)’, nocami zakuwającym biologię na poprawkę. Jak widać są pozytywne strony, choćby to że będe miała pierwszeństwo do wszystkich zarowych nowości mrrr, dlatego proszę mnie niczym nie straszyć. (uh, przecież ja sama siebie straszą, a do Was mam jeszcze pretensje …)


Dobrze, ale do rzeczy. Dawno nie byłam aż tak wylewna, jeżeli o część mojej, bądz co bądz, prywatności chodzi. Chciałam to z siebie wyrzucić, bo porządki cechuje to, że albo się porządkuje wszystko, albo w ogóle nie zaczyna się rozgrzebywać syfu wokół. Przejrzałam calutkie archiwum mojego wiekowego photobloga, jak widać odnalazłam zdjęcia, kiedy jeszcze lubiłam fotografować coś wiecej niż swoją mordkę czy szynszaka. Podobają mi się te zdjęcia, są stare, ale jare, jak to się mawia. Ponadto posprzątałam swój pokiój, odkurzyłam dom, poukładałam w szafie, zrobiłam cudowny obiad i ogólnie jestem happy. Lubię takie dni, nie robię nic, zupełnie nic. Czekam tylko na noc, kiedy zrobię sobie domowe SPA, zanurzę się w mleku, miodzie i truskawkowym płynie do kąpieli na 40 minut, z książką w łapce i Kubusiem po mej lewicy. I wiecie, nie włączyłam dzisiaj telewizora, dacie wiarę? Nawet powtórki Na Wspólnej sobie odpuściłam …

Wczoraj obchodziliśmy światowy dzień wegetarianizmu. Mija 6 lat i 2 miesiące odkąd się czegoś naczytałam, naoglądałam i coś zrozumiałam. Te 6 lat z kawałkiem, to najcudowniejszy okres w moim życiu. I możecie sobie mówić że jedną krowe uratowałam. Grunt że jedną. Zmykam poszukać Rogera Majkela i ogarnąć paprotniki. W piątek szykuje się pierwszy, poważnie potraktowany sprawdzian z biologii, który napiszę z 2 klasą, z materiału z pierwszej. Pierwszy raz od dwóch lat będzie mi na czymś zależeć, hm?

Pozdrawiam cieplutko i już nie męczę wywodami. Nie wiem, naszło mnie tak po prostu, ‚po człowieczemu’. Czasami wykazuję jakieś ludzkie odruchu jak widać, czasami naprawdę się boję. Macham do Was łyżeczką z Małym Głodem, którą wcinam bananowego Danio i rozglądam się za szarym ogonem.

PS: W głowie siedzi mi nowy tatuaż …

Informacje o withi

If you wanna make the world a better place . . . take a look at yourself and then make a change . /
Ten wpis został opublikowany w kategorii World hovers around her .. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „przyszłościowa paplanina asi ; save you

  1. Kaś pisze:

    Aś nowym gine :D!!! Świat się kończy 😀
    Ej, ale do takiej zary to chyba specjalnie prosto też nie idzie się dostać, tak mi się wydaje, nie żebym chciała zabijać opcje ratunkowe, ale masa babek chce sprzedawać 😀
    Założymy własną sieć z ubraniami ;> Kaś&Aś bądź Aś&Kaś ;>

    • withi pisze:

      Aś&Kaś , bo wiesz – alfabet ma swoje prawa. Ah, to później będzie słynna na cały świat sieciówka A&K? Ale myślisz że Hennes & Mauritz się nie obrażą? 😦

      Ah, a co do gine, to wiesz – Twojemu pseudo-dedjemu będę robić (pfe, robiłabym) konkurencje, a przecież Tobie to na rękę ; *

  2. asiaczi pisze:

    Uniwersytet Medyczny w Lublinie ? Moje niespełnione marzenia,chciałabym być lekarzem :DDD :))
    jak się dostaniesz do Lublina to będziesz mieszkać w moim mieście 😀 🙂

    • withi pisze:

      A no , racja ; – ) I miałabym blisko do babci i jej działki i sadu pełnego cudownych owocków i warzyw < 3
      Ja lekarzem w życiu, no ewentualnie ginekologiem. Ciekawa jest też farmacja, ale tam trzeba chemię jeszcze, więc odpada …

  3. withi pisze:

    Tym bardziej że przecież na podstawie systematyka nie obowiązuje ; D
    A przecież to samam przyjemność …

  4. ciotka zło pisze:

    ojej, mogłam się nie odzywać xD
    a tak na serio to właśnie bardzo mnie cieszy to, ze bio jest prosta na podstawie ;D
    no i jakoś blizej mi do rozszerzonej matmy niż do egzaminu z tych twoich osłonic i innych dziwadeł…

  5. ciotka zło pisze:

    hej Aś tu twoja wierna czytelniczka 😉
    po pierwsze bardzo cie podziwiam za te biologie, ja w drugiej klasie zastanawiałam się nad tym rozszerzeniem, ale że jestem leń okrutny napisze tylko podstawę :p
    po drugie możesz zdradzić na jaki kierunek się wybierasz?
    a po trzecie nie bój się samochodów! pół życia się zapierałam, ze nie będę jeździć a w tamtym miesiącu udało mi się zostać posiadaczka prawa jazdy ;D co prawda zdane dopiero za trzecim ale nie można się poddawać ;D
    pozdrawiam serdecznie :*

    • withi pisze:

      O mamuniu, Ciocia z forum ! <333
      Znaczy na tą fobie składa się kilka czynników, jeden z nich jest średnio przyjemny i właściwie to najważniejszy w tym wszystkim. Hm, co do kierunku to dietetyka na SGGW mi się najbardziej marzy ; – ) Ei, a podstawa jest śmiesznie prosta (tam są czasami takie cudowne zadania, typu napisz w jakich produktach spożywczych możesz znaleźć pełnowartościowe białko, albo ułóż jadłospis dla osoby z anemią, normalnie marzenie dla mnie), weź nie gadaj tylko piszesz ze mną rozszerzenie i kropka ; – )

  6. kinga pisze:

    O, zakochane paluszki again !
    To sobie razem w Zarze posiedzimy. Weź mi nie mów, ja już mam w gaciach ze stresu, Ty przynajmniej wiesz co chcesz robić, ja nawet nie wiem co chcę zdawać … Niby wpisałam tą durną historie, ale nie chcę jej pisać, i to jest tu najlepsze. Będzie dobrze no ;**

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s