asia w hiszpanii – relacja piąta; the smartest car ever

Jak w tytule. W pierwszej relacji z Hiszpanii i Portugalii wspominałam o kolorowych Smarcikach dosłownie wszędzie. Na początku byłam w szoku, one były naprawdę na każdym rogu, na każdym zakręcie czy na każdej uliczce. Z czasem przyzwyczaiłam się do widoku tych malutkich samochodzików śmigających po autostradach szybciej niż nasz itakowy autobus. Różowe, kolorowe w kostke, z grafitti, z naklejkami z Hello Kitty, a nawet spotkałam jednego w Madrycie, który był jeżdzącą reklamą zbliżającego się wówczas finału Ligi Mistrzów. Ci co mnie znają, wiedzą że kumulacja tylu Smartów w jednym miejscu wpływa na mnie bardzo znacząco, otóż jest to jedyny samochód do którego będę w stanie kiedykolwiek w przyszłości wsiąść i który jest jedynym powodem dla którego planuję zrobić prawo jazdy. Tatuś obiecał różowego Smarcika i jak dotąd zdania nie zmienił. No, może różowy być nie musi, ale na pewno kolorowy. Zapraszam więc na zdjęciową relacje prosto z hiszpańskich i portugalskich uliczek. Od razu wspomnę, że to właśnie w Porugalii, na wąskich uliczkach Porto i Lizbony Smartów było najwięcej.

Najgorsze jest to, że mam pecha, mam niestety ogromnego pecha i jak widać nie ma od tej reguły większych odstępstw. Zazwyczaj, gdy w pobliżu był jakiś ciekawszy Smarcik, w kolorowej i radosnej odsłonie, Asia albo nie miała w łapce aparatu, a jak już go miała to nie zdążyła zrobić zdjęcia. No nic, pech to pech.

Ktoś spyta, co Ty widzisz w tych samochodach? Tak naprawdę nie widzę nic szczególnego. Dla mnie mają swój urok, są malutkie i mam przynajmniej, 90% powiedzmy, pewność że uda mi się nimi zaparkować i przy okazji obalić teorię Macieja, jakoby kobiety nie potrafiły jeździć samochodami, o parkowaniu już nie mówiąc. Zawsze bałam się jeździć (na zasadzie nie z kimś, bałam się bardziej myśli że ktoś we mnie wjedzie), pewne wydarzenia jeszcze bardziej ten strach pogłębiły i do dzisiaj to wszystko się gdzieś tam w moim środku kumuluje. Ale to strach ponoć przezwycięża się najlepiej.

Kolejnym plusem Hiszpanii i Portugalii jest to, że w Smartach można zobaczyć niemal każdego. Poniekąd podobnie jest ze skuterami(które osobiście mnie strasznie drażnią i irytują), co jest zresztą symboliką całego półwyspu iberyjskiego, jak i Francji czy innych ciepłych miejsc. Ludzie w garniturach, pan sporo po 80siątce, jakiś przypakowany kibic Porto czy zwykli, najzwyklejsi ludzie z bagietką i zakupami na siedzeniu obok. U nas niestety ludzie zbyt często patrzą przez jakieś pryzmaty, tak naprawdę bezpodstawnie. I to mi się w naszym kraju nie podoba. Jest szaro, buro i ponuro, a jak już ktoś zdecyduje się na ekstrawagancję, obojętnie pod jaką postacią (choćby ubioru czy koloru Smarta na ten przykład) to jest na każdym kroku z góry na dół ocenaiany, komentowany i lustrowany.

Na koniec Smart, najcudowniejszy, najpiękniejszy i w ogóle ah. Dwa razy, dokładnie  d w a razy miałam okazje go zobaczyć. Raz, na Cabo Da Roca, gdzie ukradkiem zrobiłam mu sesje ze wszystkich stron, a drugi – siedząc w autobusie. Nigdy nie sądziłam ze zobaczę sportowego Smarta. A tu taki surprise. Jest naprawdę uroczy, czyż nie ? : – )

I to już koniec naszej smarcikowej podróży. Żałuję, że nie mam możliwości pokazania Wam większej ilości tych cudaków, bo było ich tam naprawdę sporo. Dosłownie mówiąc Smart na Smarcie. A ja muszę się nacieszyć jednym kolorowym Smartem pizzeri Dexter, jednym czarnym i jednym srebrnym, które udało mi się wypatrzeć w naszym Rzeszowie : | Nie ma co narzekać, już niebawem mój różowy zrobi furororę < 33

Nie wiem jak Wy, ale ja się topie. Czuję się okropnie, ten upał działa na mnie zupełnie niekorzystnie. W obecnej sytuacji ratują mnie kilogramy arbuzów, które namiętnie pochłaniam, truskawek i litry wody. Inaczej się nie da. Zmykam pobawić się z Rogerem Majkelem i wskoczyć do jakiejś zimnej wody. Nie no, dobrze że komary mnie nie lubią, ale powinny tym samym trzymać się ode mnie z daleka. Niby nie gryzą, ale sama ich obecność sprawia że mam dreszcze i wybiegam z pokoju. Świetnie, nie powiem.

Trzymajcie się jakoś słodziaki , jutro do Was zaglądne ; *

Advertisements

2 thoughts on “asia w hiszpanii – relacja piąta; the smartest car ever

  1. Linn pisze:

    moja mamusia sobie całkiem niedawno kupiła Smarta ^^ ale czarnego:) i pomyka takim słodkim maluszkiem po takich wielkich dziurach ;D ale racja, do parkowania na zakupki idealny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s