moc wrocławia

Moc Wrocławia czyli o przyszłości słów kilka.

Każdy z nas coś tam w swojej, mniej lub bardziej, mądrej głowie planuje. U mnie zmiany odnośnie mojego przyszłego zawodu zmieniały się diametralnie, stawiam że każdego roku miałam być kimś innym.  Na początku, w odległych czasach podstawówki miałam być weterynarzem. Jako że na widok krwi mnie mdli do dzisiaj plany szlachetnej pomocy zwierzakom poszły w odstawkę na rzecz ‚przeoglądania’ się W11, Kryminalnych, Dowodów zbrodni, Bez śladu i Krok od domu i Asia postanowiła być detektywistycznym policjantem, jakkolwiek to brzmi. Długo o tym marzyłam, aż w klasie 2/3 gimnazjum pokochałam pisanie w każdy możliw sposób. Pisałam opowiadania, artykuły, nawet wkręciłam się i przez kilka dni pisałam dla Onetu i Interii o tenisie (suche fakty to jednak nic przyjemnego , dlatego szybko zrezygnowałam). Jako że dużo mówi się o obecnym dziennikarstwie i o studiach jeżeli chodzi o ten kierunek, doszłam do wniosku że lepiej pisać dla lokalnej gazety czy choćby w internecie niż studiować na Jaggielonce, gdzie i tak dostajesz się ‚przez naziwsko’. Stanęło na psychologii, która jest już tak realna jak to że czuję się obecnie fatalnie. Pytanie czy się dostanę, a to już zależy tylko i wyłącznie od tego czy zmobilizuję się i zacznę uczyć historii. Tak,   h i s t o r i i .

Jako że we Wrocławiu jest jeden z najlepszych wydziałów psychologii w kraju, do tego dochodzi urok tego miasta, uśmiechnięci ludzie, GreenWay na każdym zakręcie, śliczne Zoo i mnóstwo kolorowych parków , wybór jest prosty. Rozważam jeszcze śmierdzącą Warszawe, Lublin no i piękny Kraków.  Będzie cięzko, ale po co mam jeszcze rok? A no po to żeby ruszyć pupe i zacząć spełniać swoje marzenia. Przeraża mnie tylko wizja 7-godzinnych podróży pociągiem do domu.

Co poza tym? Brat mi dziś do Warszawy ucieka. W sumie miło go tak od czasu do czasu zobaczyć. Jednak jak się kogoś nie spotyka na co dzień, to tęskni się bardziej. Przygotowania do wyjazdu do Hiszpanii namiętnie trwają, zwłaszcza te mentalne w mojej głowie. Toż za tydzień będe właśnie zwiedzać (patrzy w plan) San Sebastian’a ( 😀 ) . Niby fajnie, zwiedzę praktycznie całą Hiszpanie i Portugalie, będe blisko Rogera, najbliżej w swoim życiu jak dotąd , ale do odwołania (Roland Garros 2011 – przyp. autora) , zrobię mnóstwo zdjęć, czegoś się tam nauczę. Nie, tak poważnie to już się pogodziłam z tą myślą. Gorzej z mamą, nudzi się w domu niemiłosiernie, zresztą wcale się nie dziwię. Nie wytrzymałabym nawet dwóch dni z nogą w gipsie i taką kompletną niemocą. Bez rowera, bez rolek, bez tenisa, … w maju !? Jeszcze wracając do wyjazdu, fizycznie już jest wszystko gotowe. W miarę wiem co i jak, muszę jeszcze się wybrać na jakieś ubrankowe zakupy (mało mi, wciąz i wciąż), o nowej karcie do aparatu muszę pamiętać i pozałatwiać jakieś tam papiery w NFZ’cie i coś tam jeszcze, whatever.

Ah, planuję jeszcze sporo zmian jeżeli chodzi o tego bloga. Zacznijmy od szablonu – będzie zupełnie inny. To znaczy ta biel, szerokość i cała reszta bardzo mi odpowiada, bardziej zależy mi na zmianie głównego zdjęcia, które obecnie jest ustawione do czasu aż znajdę jakiś lepszy odpowiednik. Ale na pewno czymś Was niedługo zaskoczę. Do zobaczenia !

Reklamy

One thought on “moc wrocławia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s