OBag Lazurowa + trochę Chorwacji

***

Hej. Jesteśmy już w Chorwacji. Kilka dni przed wyjazdem w końcu wpadła mi w ręce mała, acz piękna rzecz, która teraz idealnie pełni swoją rolę. Jest to torba, o której chcę krótko wspomnieć i do której zakupu przymierzałam się chyba z rok, jak nie dłużej … ale jak to często bywa – zawsze były inne wydatki. Nie jestem torebkoholiczką, nie mam żadnych kolekcji torebek – mam tylko te, które lubię i noszę. Dokładnie są to cztery torebki. No ale tutaj przepadłam. I wiecie – cieszę się że tyle zwlekałam z zakupem, wcześniej przymierzałam się do pudrowej różowej, ale wtedy w ofercie nie było jeszcze koloru, który ostatecznie wybrałam. Jak tylko zobaczyłam go na żywo, wiedziałam że innego nie chcę. Podoba mi się jeszcze drugi nowy kolor, a mianowicie atramentowy. Obie wersje kolorystyczne, pudrowy róż i atrament, wrzucam niżej:

Blog o modzie dziecięcej DwaRazyW  kołobrzeg 176

A ja zdecydowałam się na śliczny lazurowy kolor, czyli szary błękit, albo jak kto woli – sprany niebieski/dresowy niebieski. Taki mój w 100%. Zobaczymy jak torebka będzie się sprawdzać na dłuższą metę. To moja pierwsza OBAG. Już czuję że wakacje należą do niej ;)

Obecnie tak jak pisałam jestem już w Chorwacji, odpoczywamy, kąpiemy się, leniuchujemy. Za nami trasa Warszawa -> Rzeszów -> Chorwacja. Widoki, pogoda, morze są piękne, cała Chorwacja budzi we mnie wspaniałe wspomnienia, uwielbiam tu wracać. Do zobaczenia za dwa tygodnie (jak będę miała możliwość, to jeszcze dodam jakiś wpis w trakcie pobytu), trzymajcie się ciepło i nie dajcie się upałom. I apel do wszystkich posiadaczek obag’ów – koniecznie piszcie jakie kolory posiadacie i jak się sprawdzają! :)


IMG_20150729_153345IMG_20150729_153526Zrzut ekranu 2015-07-29 o 17.10.27IMG_2422Zrzut ekranu 2015-07-29 o 17.07.38IMG_24652015-07-23 13.12.062015-07-23 18.43.592015-07-25 14.48.37 IMG_20150725_144153


withi

 

Opublikowano World hovers around her . | 6 komentarzy

smoke without fire; polecam filmy ; ))

***

Cześć. Dzisiaj szybki wpis, naszło mnie żeby polecić Wam dwa filmy, jak mniemam większość z Was już je widziała. Ale cóż, spróbuję i być może ktoś dzięki mnie postanowi je obejrzeć. Bo warto. Ale od początku. Nieświadomie urządziłam sobie paryski wieczorek, tak jak mówię – o ile w przypadku pierwszego filmu, sam tytuł sugeruje miejsce akcji, tak w przypadku drugiego – pomimo że większy % ma miejsce na terenie Wielkiej Brytanii, nie zabrakło francuskiej wstawki w tle. I dobrze, bo Francja nadaje szyku i wprowadza w dziwnie, chwilami niepokojąco dobry, klimat.

1 2

Zacznę od filmu Woodiego Allena, do którego powoli, powolutku, małymi i zgrabnymi kroczkami, przekonuję się i muszę przyznać, że im więcej łapię jego filmów, tym bardziej rozumiem jego poczucie humoru. Niepokojące. Co do jednej kwestii zdania nie zmienię – uważam że filmy, w których sam Allen nie występuje, a jedynie (albo AŻ) reżyseruje – są zdecydowanie lepsze niż te, w które wkłada swoją bardzo skromną osobę. Filmy, które już widziałam i wypiszę w kolejności od według mnie najlepszych, czyli: Vicky Cristina Barcelona, Blue Jasmine, Magia w blasku księżyca & Zakochani w Rzymie, tak w końcu padło na O północy w Paryżu. I muszę otwarcie przyznać – rozumiem osoby, które nie rozumieją tego filmu … które opisują go jednym przymiotnikiem: nudny. Rozumiem Was doskonale, a tym samym nie rozumiem siebie i tego, że … mimo wszystko bardzo mi się podobał i wpłynął bardzo kojąco na moje samopoczucie. Dla mnie sama pocztówka Paryża przedstawiona w filmie robi swoje, nic więcej nie było mi potrzebne do szczęścia, jednak sama historia, tak absurdalna że aż ciekawa, sprawiła że będę go wspominać niewątpliwie dobrze. Nie będę się rozpisywać na temat fabuły, w skrócie: Paryż, historia pary, która przyjeżdża na kilka dni z Ameryki do zupełnie innego miasta, dwójka totalnie do siebie niepasujących osób. On jest początkującym pisarzem, niepoprawnym romantykiem, marzącym o cofnięciu się w czasie, ona … bardziej skupiona na problemach dnia codziennego, przygotowaniach do wesela i zapatrzona w znajomego, który oprowadza ich po Paryżu. Główny bohater znudzony ich towarzystwem zaczyna wychodzić wieczorami na spacery po Paryżu. No i na tym to wszystko głównie polega. On i jego absurdalne spacery. Mi się podobało :)

Drugi film to, jak mamy w zwyczaju, BAAAARDZO dobrze przetłumaczony ‚Była sobie dziewczyna‚, czyli An education w oryginale (facepalm). Rewelacyjna kreacja Carey Mulligan. Znowu wspaniała scenografia. I tak kochany przeze mnie brytyjski akcent. Historia uczennicy, która pewnego dnia spotyka na swojej drodze zamożnego, dorosłego mężczyznę; zakochuje się, wierzy we wszystkie bajeczki, po drodze popełnia trochę życiowych błędów, trochę wpisanych w wiek 16 lat. Miała iść na Oxford zgodnie z marzeniami ojca, miała powadzić nudne i ciężkie życie, a tu stuk-puk i dziewczyna, trochę urocza w swojej niedojrzałości, trafia w ramiona księcia z bajki. Będą rozczarowania, łzy, a morał z bajki jest jeden: w życiu nie ma drogi na skróty. Uwielbiam ten film. Uwielbiam cały soundtrack, a smoke without fire w wykonaniu Duffy to jakiś obłęd (podlinkuję niżej). Kto widział niech pisze, czy też Was ten film tak poruszył. Bajeczka, ale przedstawiona w bardzo wyrafinowany i elegancki sposób, bez zbędnej tandety i akcesoriów erotycznych (wiecie do czego uderzam :D).

Performance by an actress in a leading role, Carey Mulligan in "An Education" (Sony Pictures Classics) This image is made available here as part of the Academy of Motion Picture Arts and Sciences' 82nd Annual Academy Awards¨ Nominations Announcement Press Kit. This image may only be used by legitimate members of the press.

Performance by an actress in a leading role, Carey Mulligan in „An Education” (Sony Pictures Classics)
This image is made available here as part of the Academy of Motion Picture Arts and Sciences’ 82nd Annual Academy Awards¨ Nominations Announcement Press Kit. This image may only be used by legitimate members of the press.

4 5 6 7

I to tyle. Myślę że za jakieś dwa dni jeszcze tutaj zajrzę ;)

Trzymajcie się, miłego weekendu! I moja rada, myślę że adekwatna do dnia tygodnia: pamiętajcie że zbyt duże ilości pysznych drinków truskawkowych o wymiarach XXL powodują w późniejszym czasie wystąpienie bardze realistycznych koszmarów sennych, po których budzicie się i jesteście zalani łzami, a potem przez 10 minut dochodzenia do siebie musicie bardzo BARDZO wmawiać sobie że żyjecie, a to czego przed chwilą doświadczyliście, to na serio był tylko i wyłącznie straszny sen. :D No, to tyle. Buźka ;)

I reszta zdjęć. Zdarzyło mi się być pierwszy raz w życiu w Łodzi:

2015-07-15 17.15.472015-07-23 16.41.07-2

*.*

2015-07-23 16.53.172015-07-24 11.32.47

Leon, serio? :D

2015-07-18 13.39.31IMG_20150714_140025IMG_20150716_155024IMG_20150721_144232

Krowarzywa ;) jak nie wiem na co mam ochotę, to na pewno będzie jaglanex z sosem musztardowym + ostry pomidor ;-)

2015-07-23 12.20.43

wracam na rowerze z obiadkiem przez Pola Mokotowskie ;-)

2015-07-23 12.36.50

mała przerwa

2015-07-23 12.36.10


* i muzyk na a koniec, to przede wszystkim CAŁE dwie płyty z poniższego albumu (jak klikniecie na zdjęcie to powiększy się do tego stopnia, że spokojnie odczytacie tytuły. Swoją drogą polecam znaleźć wszystkie te kawałki i zrobić sobie po prostu playliste na YT – nic mnie ostatnio tak nie relaksuje jak ta muzyka …)

2015-07-21 15.18.50

No i ta niesamowita Duffy:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy

Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz: jestem tak młody /.

***

Hej. Jak tam Wasze wakacje, jakie plany, wybieracie się gdzieś? Ja póki co wróciłam na chwilę do rodzinnego domu, siedzę, leżę, latam po okulistach, zrobiłam sobie kilka dodatkowych jazd, bo wypada w końcu zacząć korzystać z samochodu … -.- W między czasie udało mi się zarezerwować pokój na wakacje – tegoroczne spędzimy na jednej, chorwackiej wyspie, tak bardzo nie mogę się doczekać, tak bardzo chcę już popływać w Adriatyku!

Poza tym czas leniwie leci do przodu, pierwszy raz tak wolno, jak nigdy. Ciężko się przestawić po szybkim okresie, jaki mam za sobą.

Przy okazji, że mamy wakacje i o moich planach pisałam – polecę Wam dość pomocną aplikację, nazywa się AIRBNB (https://www.airbnb.pl/). O co chodzi? Planujecie wyjazd do jakiegoś konkretnego miasta, nie uśmiecha Wam się opłacanie drogich hoteli – wchodzicie, szukacie, wrzucacie filtry i znajdujecie mnóstwo ciekawych miejsc, mieszkań, pokoi. Aplikacja jest sprawdzona przez bardzo dużo osób, wiele z nich mówi, że odkąd ją odkryli – nie skorzystali i nie skorzystają już z usług biur podróży. Co prawda Chorwację zarezerwowałam w nieco inny sposób, ale nocleg w Wiedniu znalazł się bez problemu. Ceny są fajne, kontakt z ludźmi też szybki i sprawny. Mnóstwo z nich (w przypadku Wiednia) to studenci, którzy po prostu wynajmują swoje pokoje, nierzadko baaaaaaaaaaaardzo ładne, w baaaaaaaaardzo gustownych budynkach. Aplikacja jest dostępna też na telefon – polecam sobie wejść i poprzeglądać, a nuż coś Wam wpadnie w oko ;)


 

2015-07-14 09.09.502015-07-03 12.58.18 2015-07-06 11.39.18-2 2015-07-06 12.02.14

Czego najbardziej będzie mi brakować w Białymstoku? Krowarzyw ; (((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

2015-07-07 12.49.18 IMG_20150706_1932152015-07-10 11.09.202015-07-10 12.55.00

zauważyłam jakiś niepokojący blond na mojej głowie, czas skorygować naturę :D

2015-07-11 12.26.08

ja sprzątam, on nadzoruje *.*

IMG_20150711_122305

jaglanka & tofucznica we FlowFood w Białymstoku ; ))

IMG_20150706_193304


 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 9 komentarzy

Jestem położną ;)

***

Po czterech latach w końcu mogę powiedzieć, że prawdopodobnie największą szkołę życia mam za sobą. Nikt mi tych czterech lat nie odbierze, obojętnie jakie jest moje podejście do zawodu położnej, czy chcę nią być czy nie. A chcę, istotnie. Bo to piękny i wdzięczny zawód. To co widziałam, to czego doświadczyłam, to na JAK WIELE mi pozwolono, jak dużym zaufaniem obdarzał nas w szpitalu cały personel medyczny, to jak fajne dziewczyny poznałam i jak dobrze, raz lekko, raz ciężko, raz cholernie ciężko, było przez ten cały czas – to już tylko i wyłącznie mój mały sekret. To wszystko wpłynęło na pewno na moje postrzeganie rzeczywistości, na skok wrażliwości w kosmos, na podejście do innych ludzi, na empatię. Na postrzeganie mojego ciała. Na wcześniejsze tylko i wyłącznie wyobrażenie macierzyństwa. Na brak tematów tabu. Super czas, pomimo tak jak pisałam – ciężkiej, czteroletniej przeprawy, w końcu, po ostatnim, dobijającym stresie, tachykardii z sercem na wierzchu, łzach w oczach .. po przeprawie przez salę porodową, jestem położną : ))))))))))))))))))))))

Nigdy nie powiem że uważam ten czas za zmarnowany. Moim zdaniem nawet osoby, które ewidentnie nie zostaną w zawodzie, wyniosły z tych kilku lat dużo dla siebie. Olbrzymi bagaż doświadczeń, obcowania z drugim człowiekiem, wierzę że olbrzymia łatwość na starcie w przypadku swojej ciąży, porodzie i opiece nad noworodkiem. Nawet jeżeli ktoś miał duże wątpliwości, to nie wypada tego wszystkiego teraz nie doceniać.

Zwieńczeniem tego wszystkiego był egzamin na sali porodowej, za który dostałam 4,5. Miałam wspaniałą pacjentkę, piękny, wertykalny (kolanka pion) poród, który przyjęłam z ochroną krocza od początku do końca sama, z lekką pomocą położnej przy porodzie barków. Naprawdę, lepiej nie mogłam tych studiów zakończyć. ; )))))

Na koniec dodam: to takie fajne uczucie wiedzieć, że przede mną pierwsze od czterech lat WOLNE wakacje bez praktyk! Co ja ze sobą, i z tak dużą ilością wolnego czasu, zrobię?

Ściskam Was z Białegostoku ;)


IMG_20150701_201548 IMG_20150703_1056142015-06-26 16.24.59


 

Uwielbiam! Rewelacyjny mix Ready or not:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 17 komentarzy

Na niebie naprawdę nic się nie dzieje #

***

Hej. Co tam u Was? Większość już pewnie ma wakacje, kolejna część jest w trakcie sesji, a mała garstka z nas, przed ostatnim, praktycznym egzaminem w szpitalu. Moim odziałem będzie blok porodowy, z którym zmierzę się bliżej końca, aniżeli początku tygodnia, także keep your fingers crossed. Wsparcie fizyczne & psychiczne w postaci Stasia jest obecne, książki są, uczę się dzielnie, dlatego musi być dobrze. Wbrew pozorom bardzo szybko uciekły mi te, cztery, studenckie lata. Pamiętam sam początek studiów, przeprowadzkę do Warszawy, totalne zagubienie. Teraz wszystko wydaje się tak oczywiste i naturalne.

Z innych spraw: zapisałam się na 25 bieg Powstania Warszawskiego. Siedziałam wytrwale do północy i stało się – pobiegnę moją pierwszą dziesiątkę i to w tak, podobno, magicznym biegu. Sama godzina, czyli 21:00 jest bajkowa, nie mówiąc o powodach, okazji i celu tego biegu. Powoli dobijam do 15km ciągłego biegu i OBIECUJĘ że jak to osiągnę, to pojawi się tutaj wpis o moich relacjach z tym sportem.

2015-06-27 11.47.31

Kilka ogłoszeń parafialnych:

* zapraszam na zakupy do działu Sprzedam: kkkkklik

* zapraszam do pokochania mojego facebook’owego profilu, będę stokrotnie wdzięczna: kkkkklik

nowy, świeżutki numer

2015-06-19 14.35.51 2015-06-20 18.08.29

Ah to leonowe życie na krawędzi :D

2015-06-26 08.14.052015-06-26 08.17.20

klasycznie Vege Miasto:

2015-06-20 15.58.202015-06-26 13.04.29 2015-06-20 18.08.012015-06-26 11.24.5811406966_860154454050259_2087199429988799066_nMad Max – rewelacja. /Nawet jeżeli na pierwszy rzut oka sądzicie że i gatunek i opis nie jest dla Was, nie martwcie się – zostałam do kina zaciągnięta przez Stasia siłą i wymyśliłam sobie po-seansową rekompensatę po, za stratę czasu … a jednak … nawet ja jestem oczarowana. Dobre, mocne kino. Bez konkretnej fabuły, za to efekty i muzyka – miażdży/

2015-06-20 11.43.38

kluska <3

2015-06-24 12.13.31s


 

UWIELBIAM oba poniższe teledyski  ; ))))))

withi

Opublikowano World hovers around her . | 13 komentarzy

Stawiam . [kropkę]

***

Krzyżują się w Tobie prawdy i marzenia, światła i ciemności, doprowadzają do skrajnych emocji. A mi się tylko kręci w głowie. Skąd tyle gwałtowności? Mogę przesypywać przez palce bzdury, które wymazują uśmiech, a potem zbudować z nich zamek na brzegu kałuży. / Chmury jak cukrowa wata kleją mi palce. Ciekawe jaki kolor jutro będą miały moje oczy? Robi się spokojnie i lekko – będą błękitne.

Teorie szokowe przybliżają gwiazdy i zakopują uprzedzenia. [marzy mi się zrobienie komuś śniadania do łóż-ka] I nawet jeśli czasem uczucia się skraplają … bycie człowiekiem jest piękne.


 

Co tam u mnie?

* ostatnia sesja prawie za mną, wszystkie egz teoretyczne, czyli psychiatria, rehabilitacja & ginekologia – passed. Przede mną jeszcze egzamin praktyczny w szpitalu. Moje poobgryzane i paskudne skórki u paznokci świadczą tylko i wyłącznie o solidnych dawkach stresu, który ostatnio dość bezczelnie psuł moje samopoczucie i burzył wewnętrzną harmonię -.-

* w międzyczasie biegam, teraz już staram się na mniej niż 10km w ogóle nie wychodzić, ale wiadomo – organizm raz pociągnie, a raz nie. W dodatku mam śliczne paznokcie ‚biegacza’ i szukam dobrego podologa w Warszawie, dajcie znać jak kojarzycie jakiś gabinet, który robi pedicure leczniczy

* no właśnie, wypada ogarnąć te pazurki, bo sezon sandałkowy się zaczął, w związku z czym wyposażyłam się w dwie pary butów z Wojasa. Uwielbiam ten sklep. Uwielbiam ich buty. Zresztą, jak tu już ze mną jesteście, to wiecie że mam ich już trochę. A ta letnia kolekcja to ahhh, same wspaniałości

2015-06-13 12.27.32 2015-06-13 13.36.58

* wszystkie pieniądze wydaję na ubrania sportowe, jak z tym skończyć?

* no ok, na sukienki też …

* i na Leonka. Apropos kota – Leon miał ostatnio zapalenie spojówki. Poszłam z nim do weterynarza w Warszawie. Za wizytę, na której pan doktor posłuchał kociakowi tętna, zmierzył temperaturę, zakropił oko, dał mi te krople, zapłaciłam 80zł. Dodam, że krople są na receptę, nazywają się Difadol i kosztują 10zł -.- Kocham warszawskie przebitki, juhuuu ! :D

* w zeszłym tygodniu siedziałam kilka dni w domu – zapomniałam jak jest tam fajnie. Nie trzeba o niczym myśleć, lodówka zawsze pełna, obiadek zrobiony, wszystko pod ręką, extra sprawa. Boję się tych 430km, i tak tak, wiem że inni mają i gorzej i dalej do rodziców i domu. Wiem to wszystko, ale i tak się trochę boję. Taka już jestem ;)

* co zaobserwowałam (i wcale mi się to nie podoba) po skończonej kuracji izotretynoniną i na 95% łączę to właśnie z nią? Powiększyła mi się wada wzroku … sic, teraz się cieszę że odłożyłam w czasie tą operację laserową i posłuchałam lekarza – z perspektywy czasu uważam że była to jedyna słuszna decyzja. A operację i tak zrobię, choć im bliżej tym mam większe obawy. Tak sobie myślę, czy nie byłby to dobry prezent od siebie dla siebie za skończone studia? Hmm hmm

* niedługo się wyprowadzam, w dodatku wprowadzam w moje życie minimalizm, jakkolwiek dziwnie to brzmi, stąd pozbywam się wszystkiego, co zalega i jest ciężkie, żeby nie kursować z tym na trasie Warszawa-Białystok. Kto chętny i zainteresowany, odsyłam do działu sprzedam kkkkkklik

* trochę zdjęć:

2015-06-14 08.40.24-1 2015-06-14 13.11.55 2015-06-17 09.22.15IMG_20150612_133008 2015-06-18 10.02.232015-06-11 17.46.56

spotkanie na szczycie ^.^

2015-06-11 18.16.24 2015-06-12 09.32.15


* piękny teledysk, piękne Volvo, piękny kawałek:

* nie wiem na czym to polega, ale Pitbull jest dobry do biegania :D

withi

Opublikowano World hovers around her . | 11 komentarzy

pan się tak błąka

***

a


Majaczenie alkoholowe, leki psychotropowe, zaburzenia afektywne dwubiegunowe CHAD, zaburzenia osobowości, zespół Korsakova, choroba Picka, dystymia, cyklotymia, urojenia ksobne, anhedonia, alogia, depresja endogenna, bordeline, schizofrenia, psychoza poporodowa, agorafobia, zespół Otella, halucynacje, manie i inne psychiczne ciekawostki ostatnio zawzięcie przyswajałam, było super :D

… czyli walkę z ostatnią sesją uważam za oficjalnie rozpoczętą

urijah-hall-tuf-2-5-131

Za wirtualną nieobecność z góry przepraszam, to taki cięższy okres, nic poza tym. Nie udzieliło mi się żadne zaburzenie psychiczne, choć coś tam u siebie zdiagnozowałam w trakcie nauki :D Psychiatria to ciekawa sprawa, nie rozumiem jak będąc na medycynie można mieć jakiekolwiek wątpliwości dotyczące przyszłej specjalizacji. Podobno się udziela, ale z drugiej strony – co się nie udziela?

Nie mogę się doczekać lipca, sierpnia, a września to w szczególności! ; ))))))

Dodam jeszcze, że dnia 30 maja, po 243 dniach i przyjęciu 8700mg izotretynoniny oficjalnie zakończyłam kurację. Póki co nic szczególnego się nie dzieje, myślę że zrobię taki update pokuracyjny dla tych zainteresowanych, ale to za jakiś czas. Toż obiektywnie musi być, u mnie na blogu króluje obiektywizm :D

Co poza tym? O weganizm pewnie niektórzy zapytają – a no wprowadziłam kilka zmian, z których dumna jestem, ale nie powiem że weganizm pełną parą, bo nie. Jajka, mleko, jogurty naturalne, sery – totalnie wywalone. Pizza wpadła, a ja nie wpadłam na to, żeby zapytać czy wegańska opcja jest, czy nie ma … Innych grzeszków nie pamiętam.

Dalej zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku – KKKLIK. Będzie mi bardzo, bardzo, baaaardzo miło.

Pozdrawiam, buźka ;)


IMG_20150604_174422 IMG_20150606_165441

Lećcie do SuperPharm ; ))))

IMG_20150606_192633 IMG_20150607_140348

Mamy za sobą najgorszy koszmar w moim całym, poworotowo-domowym, życiu, którym pokrótce się tu podzielę, ku przestrodze. Na początku powiem Wam tylko, że nie lubię pociągów, unikam ich jak ognia i idąc na studia do Warszawy obiecałam sobie, że nigdy nie będę zmuszona do nich wsiąść. I tak było przez jakieś pięć lat. Niestety wczoraj byłam tak bardzo zdesperowana, tak bardzo chciałam wrócić do domu z Leonem, że … kupiłam ten bilet na PKP Intercity, i no nie powiem, że nie żałuję … PolskiBus i Neobus nie pozwalają przewozić zwierząt, dla mnie to absurd, ale rozumiem ich tok myślenia, więc po prostu z ich usług nie będę już korzystać. Apropos wczoraj – wszystko zaczęło się o 8, specjalnie pojechałam wcześniej, bo bałam się że nie trafię na peron czy coś (serio, kiedyś zgubiłam się na peronie w Krakowie jak byłam mała i od tamtego czasu mam uraz :D), Leon był tak wystraszony, jęczał w tym transporterze, wyglądał jak kot z wścieklizną i generalnie nic go nie było w stanie uspokoić. O 9 wsiadłam z nim do pociągu i tak do 10 jeszcze jęczał i płakał w ten swój koci sposób. Podróż miała trwać od 9 do 14:30. W Lublinie zaserwowano nam ponad godzinną przerwę techniczną, rekompensatą była mała butelka wody … gazowanej, czyli hm, bardzo trafnie, zważywszy że nie lubię wody gazowanej … Ja powoli traciłam cierpliwość, Leon umierał z głodu, wkurzenia i nie wiem z czego jeszcze. Miałam łzy w oczach patrząc na to biedne stworzenie, nie wybaczę sobie że jemu (nam) to zaserwowałam. Powiedziałam tacie że nie wytrzymam w tym przedziale ani sekundy dłużej, kazał mi wysiąść w Kolbuszowej (jakieś 30km od Rzeszowa) i przyjechał tam po nas. Suma summarum w domu byłam o 17:30. Juhuuuuu, pociągi są TAKIE super ! ! ! NEVER EVER. I może źle trafiłam, ale moja kobieca intuicja jednak nie zawodzi – już na dworcu centralnym w Warszawie czułam że coś będzie nie tak, i miałam ochotę wrócić do mieszkania.

IMG_20150609_13074120150609_1308512015-06-10 14.56.31 k

withi

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy