even sky is not the limit; ostatnie dni w zdjęciach

***

Hej wszystkim. Muszę to odnotować – jest 28 kwietnia, a dzisiaj rano padał śnieg i to nie jakiś tam malutki … a wielkie, mokre, białe płaty! Musiałam mojemu kocurowi tłumaczyć że nie jest to biała odmiana Gourmeta lecąca z nieba, tylko najprawdziwszy śnieg, bo też biedny nie mógł uwierzyć … No a teraz klasycznie 15 stopni i świeci słońce. Już wiem skąd te niekończące się bóle głowy, to nie brak kofeiny, to zmiany za oknem. / Zapraszam na garstkę zdjęć z ostatnich dni. Nie mam ostatnio totalnie czasu na pisanie czegoś bardziej sensownego. Trochę spraw na uczelni, więcej w życiu prywatnym. Nie chciałabym robić jakichś dłuższych przerw tutaj, stąd dzisiaj mniej ambitnie, z przewagą zdjęć:)

Chciałabym napisać jakie to świetne filmy są teraz na ekranach, jakie dylematy przed każdym wyjściem do kina … fiu fiu/ Może widziałyście coś ostatnio, bo cierpię na niedobór dobrego kina. Będę wdzięczna za polecenie:)


tej wiosny srebro na stopach😀 jak zwykle niezastąpiony Wojas, już nigdzie indziej nie szukam butów

IMG_0570 IMG_0572 narzutko-bluzo-coś – Mosquito ; koszula – Promod ; spodnie – Zara ; OBAG ; buty – Wojas

IMG_0639

wycieczka rowerowa do lasu = 2 kleszcze we włosach : <<<<<<<<

IMG_0643 IMG_0652 IMG_0682 IMG_0696

Czarna Owca w Białymstoku – najnajnajpyszniejsza pizza❤

IMG_0759

22.03.2016❤

IMG_0888

armia Pink Sands, misja póki co tajna😀

IMG_0774

chociaż Peony też piękny❤

IMG_0775 IMG_0779

mokry i zły

IMG_0806

kolejne pyszne miejsce w Białymstoku, tym razem trattoria Gallo Nero i obłędnie pyszne makarony : )

IMG_0852IMG_0859 IMG_0889

sweter – Diverse ; spodnie – H&M; buty – Wojas ; OBAG

IMG_0890 (1)

makaron z najpyszniejszym sosem (w ogóle to jestem mistrzem jeżeli chodzi o sosy pomidorowe :D) z: pomidorów, tuńczyka, suszonych pomidorów i przypraw. Proste a takie pyyyyyyyyszne❤

IMG_0912 (1)


withi

Opublikowano World hovers around her . | 1 komentarz

Mój codzienny makijaż – jakich kosmetyków używam?

***

Hej. Dzisiaj dość innowacyjny wpis. Kiedyś, kiedy jeszcze byłam zapalonym blogerem, raczyłam Was od czasu do czasu bardziej kosmetycznymi wpisami, wiem też, że bardzo je lubiliście. Obecnie, pomimo, że doba się magicznie nie wydłużyła, mam trochę rzeczy na głowie (troooochę …) to postanowiłam pokazać Wam mój zestaw do codziennego makijażu, kiedy już go wykonuję.

  • obecnie mam bardzo ładną cerę, po kuracji Izotekiem (podsumowanie kuracji – kkklik) moja cera jest czysta i bardzo rzadko pojawia się na niej coś, co wymaga zakrycia korektorem, stąd też go nie potrzebuję i nie zobaczycie go poniżej.
  • moje kosmetyki mam sprawdzone, wiele z nich używam już od dobrych kilku lat. Mam też kilka nowych produktów, na pewno Wam o tym poniżej wspomnę.
  • nie wyobrażam sobie wykonywać makijażu bez użycia pędzili. Pędzle stosuję od czasów liceum, czyli od jakichś +/- 6 lat. Jakby ktoś kazał mi dzisiaj nałożyć podkład za pomocą dłoni, nie wiedziałabym jak się do tego zabrać. Ewidentna dominacja pędzli Hakuro.
  • wszystkie kosmetyki mieszczą się w małej i uroczej kosmetyczce z OYSHO

IMG_0799

  • codzienny makijaż zajmuje mi +/- 10 minut – stawiam na szybkość, efektywność i minimalizm
  • nie będę przepraszać za to, że na zdjęciach są nieumyte pędzle😀 słuchajcie, używam ich😀

Zapraszam:)


  • Makijaż zaczynam od oczu. Na początek na całą powiekę aplikuję mój ulubiony, delikatny cień z INGLOTA – Double Sparkle 456. Nie lubię bawić się cieniami, zresztą, nie potrafię i nie lubię malować oczu. Ten cień nie zrobi nikomu krzywdy, a powieka jest ładnie podkreślona i ‚coś się na niej dzieje’. Aplikuję go pędzlem Maestro320.

IMG_0795

  • Czas na wytuszowanie rzęs. Moje rzęsy są naturalnie długie, gęste i czarne, natomiast rosną prosto jak antenki. Od wielu lat do ich podkręcenia używam zalotki, ta, którą posiadam i po przetestowaniu wielu, uważam za najskuteczniejszą, to zalotka marki MAC. Tusz, który najbardziej lubię to Maybelline Colossal Volume Express. W kosmetyczce mam aż cztery otwarte tusze, każdego dnia używam tego, który pierwszy trafi do mojej dłoni. Obecnie testuję: Avon Big&Multiplied i Estee Lauder – Sumptuous bold volume lifting.

IMG_0789

  • Po rzęsach aplikuję na usta coś nawilżającego, a następnie nakładam na całą twarz podkład. Mój ukochany, używany od wielu lat to Revlon Colorstay w kolorze 150BUFF (obie wersje, i do cery suchej i tłustej, się u mnie sprawdzają). Obecnie testuję nowy podkład Sensai Fluid Finish, ale jak podejrzewam, za kilka dni z podkulonym ogonem wrócę do Revlona. Podkład aplikuję pędzlem Hakuro H54.

IMG_0793 IMG_0792

  • Przy pomocy pędzla Hakuro H50 aplikuję puder na twarz. Od wielu lat niezmiennie – Rimmel Stay Matte w kolorze 001.

IMG_0794

  • Następnie policzki, chyba moja ulubiona część. Uwielbiam róże z Bourjois, za zapach, za trwałość, za delikatność, za opakowanie. Teraz używam 95 Rose de Jaspe, wybieram go zamiennie z 34 Rose d’or. Róż aplikuję pędzlem Hakuro H24. Nie używam bronzerów.

IMG_0790

  • Teraz czas na rozświetlenie. Rozświetlacz to nowość na mojej twarzy, poczytałam, poszukałam i idąc za głosem internetu – wybrałam rozświetlacz MAC Soft&Gentle. Nakładam go na kości policzkowe pędzlem Hakuro H22.

IMG_0791

  • Czas na brwi – po wyczesaniu grzebyczkiem, przy pomocy pędzla Hakuro H85, wypełniam je i modyfikuję kształt cieniem INGLOT Matte 363. Robię to już automatycznie, kilka ruchów i brwi podkreślone. Po aplikacji różu chyba najbardziej lubię właśnie tę czynność:) Jak chcę je dodatkowo podkreślić, na łuk brwiowy aplikuję kredkę rozświetlającą eylure.

IMG_0797

  • Zostały już tylko usta – zawsze mam na nich jakąś pomadkę ochronną, w 99% jest to masełko Nivea. Jak mam ochotę to wybieram jakiś kolor, z reguły stawiam na kredki Golden Rose – moja ulubiona to 12, 08 i czasami 07.

IMG_0798

I to wszystko – szybko, łatwo i przyjemnie. Może używacie podobnych kosmetyków? Większość z nich, tak jak wspominałam, używam od dłuższego czasu, mam je sprawdzone i nie eksperymentuję. Makijaż jest lekki i w ogóle nie wyczuwalny w trakcie dnia – to u mnie podstawa. Czasami kupię nowy podkład, tusz, róż – ale z doświadczenia wiem, że w 99% przypadków, wracam do tych moich klasyków. Dobrze mieć takie kosmetyki:)

Pozdrawiam ciepło :*

IMG_0587 IMG_0762


 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 2 komentarzy

Tangle Teezer Thick&Curly

***

Mam małe deja vu, wrażenie, że przecież wpisy o podobnych tytułach już kiedyś dodawałam. I rzeczywiście, nie jest to mój pierwszy Tangle Teezer, nie napiszę też że te szczotki są niezniszczalne, bo nie są, bo nic nie ma takiej mocy. Zużywają się, zwłaszcza jak mają tendencję do wypadania z dłoni, … albo jak ma się dziurawe dłonie (no właśnie :)).

Pamiętam moją pierwszą szczotkę w fioletowym kolorze – kkkkklik. Uwierzycie jak napiszę, że sprowadzałam ją z Wielkiej Brytanii? Uwierzycie że kosztowała ona wówczas dwukrotnie, jak nie trzykrotnie więcej niż obecnie? Pamiętam, że nikt z otoczenia nie posiadał wtedy TT, a pytania: Asia, to szczotka dla psa? nie miały końca. Obecnie chyba każda dziewczyna posiada tę szczotkę, każda poznała jej magiczną moc. Tangle Teezer nie dość że jest obecnie dostępny niemalże wszędzie, to jeszcze kosztuje +/- 30zł. Rozczesywanie przy jej pomocy włosów, to jak masaż dla skóry głowy. Sprawdza się u mnie tendencja, że średnio co 1,5-2 lata wymieniam szczotkę na nową. Obecnie w ofercie pojawiła się nowa, dedykowana grubym i kręconym włosom. Kręconych co prawda nie posiadam, ale grube a i owszem. Czym się różni od klasycznej? Posiada dłuższe ząbki. Po przetestowaniu każdego dostępnego na rynku kształtu TT wiem, że ten, który posiada moja nowa szczotka, jest dla mnie najlepszy i zdecydowanie najlepiej leży w dłoni. Poprzednia (kkklik) bardzo często lądowała na płytkach w łazience.

A Wy posiadacie, używacie, też nie wyobrażacie sobie bez niej funkcjonowania? Kilka razy zdarzyło mi się nocować u kogoś i zapomnieć TT. Pamiętam jak zepsuty miałam wtedy poranek i jak męczyłam się z moimi włosami. Naprawdę uzależnia:)

Ściskam!


 

IMG_0578 IMG_0585 IMG_0590 IMG_0591 IMG_0592 IMG_0594


 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy

Nie mógł się powstrzymać. Wziął szarmancko jej dłoń jak gentleman /.

***

1

Święta, Święta i po Świętach. Nie wiem jak Wy, ale ja w ogóle nie odpoczęłam, ba – mam wrażenie, że wróciłam bardziej zmęczona niż przed. Pierwsza poświąteczna środa na uczelni była ciężka, bo jak tu wrócić do tego systemu, jak ma się wrażenie, że dzień wcześniej też się siedziało na tych zajęciach. Swoją drogą, studia magisterskie obfitują w iście ciekawe przedmioty, wspólnie z dziewczynami z roku tworzymy ranking najbardziej nudnych i nieprzydatnych, a prym wiodą: filozofia polityki (serio -.-) ; zarządzanie w położnictwie ; dydaktyka medyczna ; badania naukowe ; psychologia po raz setny (otyłość, alkoholizm, przemoc w rodzinie – same nowości słuchajcie …). Nie wiem jak już sobie tłumaczyć i motywować się do codziennego wstawania z łóżka. Miało być mało zajęć, a siedzimy od 9 do 16 dzień w dzień. Taki powrót do licencjatu, tylko zero nowej wiedzy, a jakiś poważny wsteczny.

W domu rodzinnym było super, trochę szybko, trochę mało czasu żeby spotkać się ze znajomymi, porozmawiać z rodziną. Co mieliśmy ze Stasiem zrobić, to zrobiliśmy – pojechaliśmy tam z misją specjalną, zakończoną sukcesem. Za tydzień rodzice przyjeżdżają na weekend do Białegostoku, więc nie ma tego złego.

IMG_0422

teraz każda wizyta u rodziców = wizyta u pana Pippo❤

IMG_0425 IMG_0446

Wyskoczyłam sobie na jeden dzień do Warszawy. Zatęskniłam za Vege Miastem, postanowiłam przejechać te 200km, żeby w końcu zjeść porządny obiad😀

IMG_0528 IMG_0529

oczywiście coś musiałam ze sobą przywieźć; w końcu mam świece z Bath&Body Works (padło na chyba najładniejszy zapach męski Mahogany Teakwood i świeży i delikatny Paris-French Daydream) i ten chodzący za mną od miesięcy rozświetlacz Soft&Gentle z Maca😉

IMG_0534 IMG_0541IMG_0542

Jakieś niebezpieczne pustki w kinie, i jakiś Smoleńsk na horyzoncie? Z braku laku poszliśmy ostatnio do kina na Deadpoola, wyszliśmy po 30 minutach. Cytując Stasia: na następny raz poważnie zastanowimy się, zanim pójdziemy na kolejnego Marvela. Serio kogoś ten film bawił? Bo ja siedziałam zła i kalkulowałam straty😀

Bardzo przyjemnie jest ostatnio, życie mi się trochę rozpędziło i momentami ciężko mi nad nim panować. Ale to taki pozytywne zmiany, plany, na które nie do końca miałam wpływ, chociaż? No i sezon na rower uważam za rozpoczęty – moja miejska klacz wypolerowana:) Trzymajcie się ciepło!

Garstka zdjęć z ostatnich dni:

IMG_0152

znowu czuję się jak staruszka ; <

IMG_0154 IMG_0237 IMG_0335 IMG_0354 IMG_0355

Studencka w Biedronkach!❤

IMG_0356 IMG_0467

❤❤❤

IMG_0470 IMG_0485 IMG_0501

sezon na obag rozpoczęty : )))

IMG_0504

Zapiekanka makaronowo-warzywna wjechała na stół : ) 

IMG_0546


Ale piękne❤

 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 10 komentarzy

you make things happen

***

Uciekają mi ostatnio dni przez palce, niby nic, a jednak tak wiele zmian. Dobrze że psychika jest na tyle plastyczna, że nadążą za tym wszystkim, kiedy ciało nie daje już rady. Ciężki okres, nie wiadomo do czego to wszystko prowadzi, wiadomo, że do czegoś dobrego. Podobno. / Trudne słowa latają mi po głowie w samolocikach zrobionych z kartek. Z czajnikiem próbuje się nauczyć gwizdać. Może to się przyda by złapać okazję pojawiające się raz na sto czy milion. Nie wiem co to znaczy, że takie jest życie. Głód wiedzy i doświadczeń szturcha mnie w żebra. Trochę boli, a trochę zaciekawia. Otwieram oczy, biorę głęboki wdech, wstaję niezdarnie i zaczynam kolejny już dzień od bułki z miodem i dżemem.

Złapię Cię mocno za rękę.

 

 

I czując Cię obok opowiem o wszystkim.

jak często się boję i czuję się nikim.

Twoje łzy miażdżą mi serce.
i opadam i wzbijam się i ciągle chcę.. więcej.

Po drugiej stronie, na pustej drodze..
tańczy mój czas.

w strugach deszczu dni toną,
dotykam stopą dna.
Po drugiej stronie, na pustej drodze..
czy to Ty?

ktoś głaszcze mnie po włosach

nie mówiąc prawie nic.

 

  • za wielką namową Stasia postanowiłam ulec i obejrzeć pierwsze Igrzyska Śmierci. W pamięci miałam te odstraszające trailery widziane kiedyś w kinie, z których wspólnie się śmialiśmy. No i obejrzałam, nastawiając się na solidną dawkę shit’u w najgorszej, amerykańskiej postaci. Dzień później obejrzeliśmy kolejną część, po dwóch dniach kolejną i kolejną. I powiem tak – jestem pozytywnie zaskoczona całością, naprawdę … spinałam się jak tylko mogłam, przeżywałam, zwłaszcza pierwsze dwie części. Historia przerażająca, ale wiecie, taka może być właśnie przyszłość, odległa bo odległa, ale przyszłość. Wizja przerażająca.
  • po dobrych czterech miesiącach za kilka dni córka marnotrawna wraca na Rzeszowszczyznę😀 nie mogę się doczekać!, choć szkoda że tylko na kilka dni. Zawsze to kilka dni.
  • kompletuję wiosenną szafę, wyczuwam jakieś upały na horyzoncie, nie wolno tego przespać : )
  • Leon ma się dobrze, ale wciąż to kot podłogowy. Od operacji w ogóle nie odbija się od podłogi, nie może wskoczyć na łóżko i nawet Gourmet albo snaczki nie są na tyle kuszące, żeby to zrobić. Mam nadzieję że wszystko się tak w środku ładnie zrasta i niedługo będzie chodził po ścianach. Nigdy nie należał do aktywnych kotów, ale pobudki o 5 nad ranem na mojej twarzy siedzą mi dość solidnie w głowie, także hm ..

IMG_0831IMG_0127 IMG_0139 IMG_0832 IMG_0116 IMG_0911 IMG_0920 IMG_0921 IMG_0942IMG_0132IMG_0891

zażółciło nam się mieszkanko : )

IMG_0877 IMG_0878

 

 


 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 2 komentarzy

No words needed.

***

Mija pół roku odkąd przeprowadziłam całe swoje życie do Białegostoku i tu postanowiłam zacząć je praktycznie od nowa. Jakieś refleksje, jakieś uwagi, skargi, zastrzeżenia? Tylko jedno przychodzi mi do głowy- nigdy w życiu nie sądziłam, że odległość od domu potęguje tęsknotę. Zawsze to sobie jakoś tłumaczyłam, jestem dość silną osobą, ale takiego nokautu się nie spodziewałam. Tak naprawdę najcięższe dla mnie było i jest przeskoczenie faktu, iż w momentach, kiedy tak najbardziej chce się przytulić do mamy i taty i wygadać wszystko, ich tu po prostu nie ma. Nie mam przed sobą perspektywy zarezerwowania autobusu, szybkiego spakowania się po uczelni i wizji dwóch godzin podróży. Moja wizja zawiera się w 8-10 godzinach podróży … Kiedy się pokłócę, kiedy chcę stąd uciekać, kiedy jestem totalnie bezbronna i samotna … nie mam dokąd. Myślę że nic tak nie boli jak świadomość, że jest to wciąż obce miasto i wciąż tak wiele obcych twarzy naokoło.

Natchnęło mnie, jest po szóstej jak piszę tą notkę, od rana nie mogę o dziwo spać. To taki inny poranek niż wszystkie 8680 poranków w moim całym życiu. Coś nowego. Zaskakującego. Innego. Boję się, ale ciekawość przed tym wszystkim jest silniejsza, niż jakiekolwiek inne słowo czy drobna myśl, prześlizgująca się w moim, jeszcze zaspanym, umyśle.

Nigdy nie sądziłam że całe swoje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie wygodnie ułożę na barkach jednej osoby. Dobrze być czasami zależnym i bezbronnym, zwłaszcza jak się ma kogoś tak dobrego obok.

Powiem Wam tylko, że sesję pokonałam samymi 5 i 4. Na jeden wynik jeszcze czekam, jedna poprawa zaliczenia jeszcze przede mną. Biegam sobie dzielnie, skaczę po kałużach, modyfikuję owsianki i schodzę z dwóch łyżeczek kawy do jednej – czas się od uzależnić, popołudniowy natarczywy ból głowy, jeżeli rano nie zdążę wypić kawy, jest naprawdę okrutny dla mojego małego ciała. Nie jestem sobą, kiedy sobie nie chlusnę kubła kawy o poranku. To nie jest chyba zdrowe? Ah i jeszcze powinnam o Leonie wspomnieć, zwłaszcza że obok mnie leży i dziwnie wlepia we mnie swoje oczyska. Kotek ma się dobrze, nerki stanęły mu po dwóch operacjach po prostu z wyczerpania. Dużo w końcu przeszedł, dwie tak duże operacje w ciągu 1,5 miesiąca … Jeździliśmy na te kroplówki i dializy dzielnie no i wskaźniki spadły do normy. Teraz ma się dobrze, coraz ładniej chodzi na obie nóżki, po lewej już w ogóle nie widać, że miał tam jakieś nacięcie i operację – futerko w końcu zaczęło ładnie odrastać. Ah te koty, one naprawdę wylizują się chyba ze wszystkiego:)


 

Zapraszam na garstkę zdjęć z ostatnich kilkunastu dni:

najpiękniejsze kwiaty jakie kiedykolwiek dostałam w najdziwniejszym dniu jaki kiedykolwiek przeżyłam

IMG_0555 IMG_05623EFEE91C-BC8E-4FCF-94EC-EBA0DA6B4443 817542D5-184E-4F02-BCD9-204345FF4959 D4EB9295-FD37-4591-838D-F70259C04D5B IMG_0383

Otwarcie Lilou w Białymstoku, trzeba było zajrzeć:)

IMG_0425 IMG_0450

goździki❤

IMG_0451 IMG_0475 IMG_0490 IMG_0539 IMG_0547

 

 


 

withi

Opublikowano World hovers around her . | Dodaj komentarz

dawka pesymizmu na dziś: wyczerpana / Birds flying high you know how I feel ..

***

Hej. Ostatnie kilka dni to jakaś chora, zła passa w moim życiu. Nawarstwiło mi się kilka mało przyjemnych spraw, niektóre z nich trochę mnie przerosły, niektórych nie byłabym w stanie udźwignąć, gdyby nie pomoc kogoś obok. Czasem i ja mam taki gorszy okres, kiedy na horyzoncie dostrzegam jedno wielkie Z-E-R-O i brak sensu jakiegokolwiek, żyć mi się nie chce, snuję się od kąta do kąta i wiecie co, trzeba to przetrwać, to chyba stan fizjologiczny, trochę jak żałoba … sama nie wiem/ Nauczona przez życie wiem, że wypada to po prostu przesiedzieć, owinąwszy się uprzednio w gruby kocyk i tak najzwyczajniej w świecie, nie myśleć. Trochę poryczałam, jak to ja, trochę moje kanaliki łzowe nie wyrabiają ostatnio. Powinnam się uczyć, mam przed sobą trzy ciężkie egzaminy, ale głowę i myśli mam gdzieś indziej. Pod tym względem moja motywacji stoi wdzięcznie obok okrągłego zera.

Ok, ale koniec siania tego pesymizmu. Widzę lepszy okres za zakrętem, czai się gdzieś na ulicy prostopadłej do tej, na której obecnie jestem. Muszę tylko zrobić kilka kroków, zacisnąć pięści i zęby i wyjrzeć zza rogu.

  • Walentynki dzisiaj, to już moje i Stasia trzecie na liczniku. Dzisiaj stwierdziliśmy że kiedy się już razem zamieszka, zupełnie inaczej podchodzi się do takich ‚świąt’. Normalnie stroiłabym się od rana, dzisiaj śmigałam sobie na legalu w piżamce😀 I nie powiem że nie tęsknię za tamtymi czasami, kiedy to obie strony starają się, dopieszczają wszystko, szykują, kombinują. Tęsknię. Ale takie są uroki i początki każdego związku. Nam Walentynki nie są szczególnie potrzebne, ot taki dodatkowy czerwony i serduszkowy dzień w kalendarzu. My staramy się robić sobie codziennie małe, drobne przyjemności. Tak jest chyba fajniej.

7E7A2969-25F2-4C85-9E7D-157266684D52

  • jesteśmy już kilka dni po drugiej operacji Leona. Powiem Wam tak – mój kotek ma te swoje 22 miesięcy, a ma za sobą tyle hospitalizacji, tyle wizyt i wypraw do weterynarza … szukam sprawiedliwości, ale nigdzie jej nie widzę. Nie pisałam o tym wcześniej – Leon ma (a raczej miał?) wrodzoną chorobę Perthesa, która identycznie jak ta ludzka, to nic innego jak aseptyczna martwica główki kości udowej. Jakby tego było mało, u Leona obu kości udowych … Po pierwszej operacji nie było żadnych komplikacji, o czym pisałam Wam tutaj na blogu. Po drugiej mamy niewydolność nerek, jeździmy z kitkiem na ‚kocie dializy‚ … On to znosi super, ja jestem psychicznym dnem. Zobaczymy co czas pokaże, mam nadzieję że zważywszy na wiek kotka, Leon spokojnie się z tego wyliże, w końcu ma predyspozycje do długowieczności:) (nie przemęcza się maluch :D) W klinice do której śmigamy, mamy dwóch wspaniałych lekarzy, którzy dbają o jego zdrowie. Został tam nazwany jednym z najspokojniejszych kocich pacjentów. Wyobrażacie sobie, że Leon PRZESYPIA dwugodzinną kroplówkę :D?

IMG_0009 IMG_0088 IMG_0134 IMG_0148 IMG_0149

  • sama nie jestem w stanie skupić się na niczym innym, trochę wyżywam się na bieganiu, trochę pomaga

Zrzut ekranu 2016-02-07 o 19_Fotor_Collage04E71E7C-0D1D-464F-B9BA-9C62A3CBD26C 7DACF193-4135-4CFF-8E1A-8237C3593751

  • i tak sobie leci czas na obczyźnie;

11D77C3E-404D-4D40-AA44-E4B949C893D5

śliczny, ręcznie zrobiony łapacz snów od mojej Cioci ; ))

20160201_103601

romantyczna kolacja *.*

20160201_190306

20160202_132317

nowe produkty od Babuszki prosto z Federacji Rosyjskiej😀

20160202_182655

tyle miłości od szpinaku❤

IMG_0053

mój masłowy faworyt

IMG_0094


withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy