Jestem położną ;)

***

Po czterech latach w końcu mogę powiedzieć, że prawdopodobnie największą szkołę życia mam za sobą. Nikt mi tych czterech lat nie odbierze, obojętnie jakie jest moje podejście do zawodu położnej, czy chcę nią być czy nie. A chcę, istotnie. Bo to piękny i wdzięczny zawód. To co widziałam, to czego doświadczyłam, to na JAK WIELE mi pozwolono, jak dużym zaufaniem obdarzał nas w szpitalu cały personel medyczny, to jak fajne dziewczyny poznałam i jak dobrze, raz lekko, raz ciężko, raz cholernie ciężko, było przez ten cały czas – to już tylko i wyłącznie mój mały sekret. To wszystko wpłynęło na pewno na moje postrzeganie rzeczywistości, na skok wrażliwości w kosmos, na podejście do innych ludzi, na empatię. Na postrzeganie mojego ciała. Na wcześniejsze tylko i wyłącznie wyobrażenie macierzyństwa. Na brak tematów tabu. Super czas, pomimo tak jak pisałam – ciężkiej, czteroletniej przeprawy, w końcu, po ostatnim, dobijającym stresie, tachykardii z sercem na wierzchu, łzach w oczach .. po przeprawie przez salę porodową, jestem położną : ))))))))))))))))))))))

Nigdy nie powiem że uważam ten czas za zmarnowany. Moim zdaniem nawet osoby, które ewidentnie nie zostaną w zawodzie, wyniosły z tych kilku lat dużo dla siebie. Olbrzymi bagaż doświadczeń, obcowania z drugim człowiekiem, wierzę że olbrzymia łatwość na starcie w przypadku swojej ciąży, porodzie i opiece nad noworodkiem. Nawet jeżeli ktoś miał duże wątpliwości, to nie wypada tego wszystkiego teraz nie doceniać.

Zwieńczeniem tego wszystkiego był egzamin na sali porodowej, za który dostałam 4,5. Miałam wspaniałą pacjentkę, piękny, wertykalny (kolanka pion) poród, który przyjęłam z ochroną krocza od początku do końca sama, z lekką pomocą położnej przy porodzie barków. Naprawdę, lepiej nie mogłam tych studiów zakończyć. ; )))))

Na koniec dodam: to takie fajne uczucie wiedzieć, że przede mną pierwsze od czterech lat WOLNE wakacje bez praktyk! Co ja ze sobą, i z tak dużą ilością wolnego czasu, zrobię?

Ściskam Was z Białegostoku ;)


IMG_20150701_201548 IMG_20150703_105614


 

Uwielbiam! Rewelacyjny mix Ready or not:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy

Na niebie naprawdę nic się nie dzieje #

***

Hej. Co tam u Was? Większość już pewnie ma wakacje, kolejna część jest w trakcie sesji, a mała garstka z nas, przed ostatnim, praktycznym egzaminem w szpitalu. Moim odziałem będzie blok porodowy, z którym zmierzę się bliżej końca, aniżeli początku tygodnia, także keep your fingers crossed. Wsparcie fizyczne & psychiczne w postaci Stasia jest obecne, książki są, uczę się dzielnie, dlatego musi być dobrze. Wbrew pozorom bardzo szybko uciekły mi te, cztery, studenckie lata. Pamiętam sam początek studiów, przeprowadzkę do Warszawy, totalne zagubienie. Teraz wszystko wydaje się tak oczywiste i naturalne.

Z innych spraw: zapisałam się na 25 bieg Powstania Warszawskiego. Siedziałam wytrwale do północy i stało się – pobiegnę moją pierwszą dziesiątkę i to w tak, podobno, magicznym biegu. Sama godzina, czyli 21:00 jest bajkowa, nie mówiąc o powodach, okazji i celu tego biegu. Powoli dobijam do 15km ciągłego biegu i OBIECUJĘ że jak to osiągnę, to pojawi się tutaj wpis o moich relacjach z tym sportem.

2015-06-27 11.47.31

Kilka ogłoszeń parafialnych:

* zapraszam na zakupy do działu Sprzedam: kkkkklik

* zapraszam do pokochania mojego facebook’owego profilu, będę stokrotnie wdzięczna: kkkkklik

nowy, świeżutki numer

2015-06-19 14.35.51 2015-06-20 18.08.29

Ah to leonowe życie na krawędzi :D

2015-06-26 08.14.052015-06-26 08.17.20

klasycznie Vege Miasto:

2015-06-20 15.58.202015-06-26 13.04.29 2015-06-20 18.08.012015-06-26 11.24.5811406966_860154454050259_2087199429988799066_nMad Max – rewelacja. /Nawet jeżeli na pierwszy rzut oka sądzicie że i gatunek i opis nie jest dla Was, nie martwcie się – zostałam do kina zaciągnięta przez Stasia siłą i wymyśliłam sobie po-seansową rekompensatę po, za stratę czasu … a jednak … nawet ja jestem oczarowana. Dobre, mocne kino. Bez konkretnej fabuły, za to efekty i muzyka – miażdży/

2015-06-20 11.43.38

kluska <3

2015-06-24 12.13.31s


 

UWIELBIAM oba poniższe teledyski  ; ))))))

withi

Opublikowano World hovers around her . | 11 komentarzy

Stawiam . [kropkę]

***

Krzyżują się w Tobie prawdy i marzenia, światła i ciemności, doprowadzają do skrajnych emocji. A mi się tylko kręci w głowie. Skąd tyle gwałtowności? Mogę przesypywać przez palce bzdury, które wymazują uśmiech, a potem zbudować z nich zamek na brzegu kałuży. / Chmury jak cukrowa wata kleją mi palce. Ciekawe jaki kolor jutro będą miały moje oczy? Robi się spokojnie i lekko – będą błękitne.

Teorie szokowe przybliżają gwiazdy i zakopują uprzedzenia. [marzy mi się zrobienie komuś śniadania do łóż-ka] I nawet jeśli czasem uczucia się skraplają … bycie człowiekiem jest piękne.


 

Co tam u mnie?

* ostatnia sesja prawie za mną, wszystkie egz teoretyczne, czyli psychiatria, rehabilitacja & ginekologia – passed. Przede mną jeszcze egzamin praktyczny w szpitalu. Moje poobgryzane i paskudne skórki u paznokci świadczą tylko i wyłącznie o solidnych dawkach stresu, który ostatnio dość bezczelnie psuł moje samopoczucie i burzył wewnętrzną harmonię -.-

* w międzyczasie biegam, teraz już staram się na mniej niż 10km w ogóle nie wychodzić, ale wiadomo – organizm raz pociągnie, a raz nie. W dodatku mam śliczne paznokcie ‚biegacza’ i szukam dobrego podologa w Warszawie, dajcie znać jak kojarzycie jakiś gabinet, który robi pedicure leczniczy

* no właśnie, wypada ogarnąć te pazurki, bo sezon sandałkowy się zaczął, w związku z czym wyposażyłam się w dwie pary butów z Wojasa. Uwielbiam ten sklep. Uwielbiam ich buty. Zresztą, jak tu już ze mną jesteście, to wiecie że mam ich już trochę. A ta letnia kolekcja to ahhh, same wspaniałości

2015-06-13 12.27.32 2015-06-13 13.36.58

* wszystkie pieniądze wydaję na ubrania sportowe, jak z tym skończyć?

* no ok, na sukienki też …

* i na Leonka. Apropos kota – Leon miał ostatnio zapalenie spojówki. Poszłam z nim do weterynarza w Warszawie. Za wizytę, na której pan doktor posłuchał kociakowi tętna, zmierzył temperaturę, zakropił oko, dał mi te krople, zapłaciłam 80zł. Dodam, że krople są na receptę, nazywają się Difadol i kosztują 10zł -.- Kocham warszawskie przebitki, juhuuu ! :D

* w zeszłym tygodniu siedziałam kilka dni w domu – zapomniałam jak jest tam fajnie. Nie trzeba o niczym myśleć, lodówka zawsze pełna, obiadek zrobiony, wszystko pod ręką, extra sprawa. Boję się tych 430km, i tak tak, wiem że inni mają i gorzej i dalej do rodziców i domu. Wiem to wszystko, ale i tak się trochę boję. Taka już jestem ;)

* co zaobserwowałam (i wcale mi się to nie podoba) po skończonej kuracji izotretynoniną i na 95% łączę to właśnie z nią? Powiększyła mi się wada wzroku … sic, teraz się cieszę że odłożyłam w czasie tą operację laserową i posłuchałam lekarza – z perspektywy czasu uważam że była to jedyna słuszna decyzja. A operację i tak zrobię, choć im bliżej tym mam większe obawy. Tak sobie myślę, czy nie byłby to dobry prezent od siebie dla siebie za skończone studia? Hmm hmm

* niedługo się wyprowadzam, w dodatku wprowadzam w moje życie minimalizm, jakkolwiek dziwnie to brzmi, stąd pozbywam się wszystkiego, co zalega i jest ciężkie, żeby nie kursować z tym na trasie Warszawa-Białystok. Kto chętny i zainteresowany, odsyłam do działu sprzedam kkkkkklik

* trochę zdjęć:

2015-06-14 08.40.24-1 2015-06-14 13.11.55 2015-06-17 09.22.15IMG_20150612_133008 2015-06-18 10.02.232015-06-11 17.46.56

spotkanie na szczycie ^.^

2015-06-11 18.16.24 2015-06-12 09.32.15


* piękny teledysk, piękne Volvo, piękny kawałek:

* nie wiem na czym to polega, ale Pitbull jest dobry do biegania :D

withi

Opublikowano World hovers around her . | 11 komentarzy

pan się tak błąka

***

a


Majaczenie alkoholowe, leki psychotropowe, zaburzenia afektywne dwubiegunowe CHAD, zaburzenia osobowości, zespół Korsakova, choroba Picka, dystymia, cyklotymia, urojenia ksobne, anhedonia, alogia, depresja endogenna, bordeline, schizofrenia, psychoza poporodowa, agorafobia, zespół Otella, halucynacje, manie i inne psychiczne ciekawostki ostatnio zawzięcie przyswajałam, było super :D

… czyli walkę z ostatnią sesją uważam za oficjalnie rozpoczętą

urijah-hall-tuf-2-5-131

Za wirtualną nieobecność z góry przepraszam, to taki cięższy okres, nic poza tym. Nie udzieliło mi się żadne zaburzenie psychiczne, choć coś tam u siebie zdiagnozowałam w trakcie nauki :D Psychiatria to ciekawa sprawa, nie rozumiem jak będąc na medycynie można mieć jakiekolwiek wątpliwości dotyczące przyszłej specjalizacji. Podobno się udziela, ale z drugiej strony – co się nie udziela?

Nie mogę się doczekać lipca, sierpnia, a września to w szczególności! ; ))))))

Dodam jeszcze, że dnia 30 maja, po 243 dniach i przyjęciu 8700mg izotretynoniny oficjalnie zakończyłam kurację. Póki co nic szczególnego się nie dzieje, myślę że zrobię taki update pokuracyjny dla tych zainteresowanych, ale to za jakiś czas. Toż obiektywnie musi być, u mnie na blogu króluje obiektywizm :D

Co poza tym? O weganizm pewnie niektórzy zapytają – a no wprowadziłam kilka zmian, z których dumna jestem, ale nie powiem że weganizm pełną parą, bo nie. Jajka, mleko, jogurty naturalne, sery – totalnie wywalone. Pizza wpadła, a ja nie wpadłam na to, żeby zapytać czy wegańska opcja jest, czy nie ma … Innych grzeszków nie pamiętam.

Dalej zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku – KKKLIK. Będzie mi bardzo, bardzo, baaaardzo miło.

Pozdrawiam, buźka ;)


IMG_20150604_174422 IMG_20150606_165441

Lećcie do SuperPharm ; ))))

IMG_20150606_192633 IMG_20150607_140348

Mamy za sobą najgorszy koszmar w moim całym, poworotowo-domowym, życiu, którym pokrótce się tu podzielę, ku przestrodze. Na początku powiem Wam tylko, że nie lubię pociągów, unikam ich jak ognia i idąc na studia do Warszawy obiecałam sobie, że nigdy nie będę zmuszona do nich wsiąść. I tak było przez jakieś pięć lat. Niestety wczoraj byłam tak bardzo zdesperowana, tak bardzo chciałam wrócić do domu z Leonem, że … kupiłam ten bilet na PKP Intercity, i no nie powiem, że nie żałuję … PolskiBus i Neobus nie pozwalają przewozić zwierząt, dla mnie to absurd, ale rozumiem ich tok myślenia, więc po prostu z ich usług nie będę już korzystać. Apropos wczoraj – wszystko zaczęło się o 8, specjalnie pojechałam wcześniej, bo bałam się że nie trafię na peron czy coś (serio, kiedyś zgubiłam się na peronie w Krakowie jak byłam mała i od tamtego czasu mam uraz :D), Leon był tak wystraszony, jęczał w tym transporterze, wyglądał jak kot z wścieklizną i generalnie nic go nie było w stanie uspokoić. O 9 wsiadłam z nim do pociągu i tak do 10 jeszcze jęczał i płakał w ten swój koci sposób. Podróż miała trwać od 9 do 14:30. W Lublinie zaserwowano nam ponad godzinną przerwę techniczną, rekompensatą była mała butelka wody … gazowanej, czyli hm, bardzo trafnie, zważywszy że nie lubię wody gazowanej … Ja powoli traciłam cierpliwość, Leon umierał z głodu, wkurzenia i nie wiem z czego jeszcze. Miałam łzy w oczach patrząc na to biedne stworzenie, nie wybaczę sobie że jemu (nam) to zaserwowałam. Powiedziałam tacie że nie wytrzymam w tym przedziale ani sekundy dłużej, kazał mi wysiąść w Kolbuszowej (jakieś 30km od Rzeszowa) i przyjechał tam po nas. Suma summarum w domu byłam o 17:30. Juhuuuuu, pociągi są TAKIE super ! ! ! NEVER EVER. I może źle trafiłam, ale moja kobieca intuicja jednak nie zawodzi – już na dworcu centralnym w Warszawie czułam że coś będzie nie tak, i miałam ochotę wrócić do mieszkania.

IMG_20150609_13074120150609_1308512015-06-10 14.56.31 k

withi

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy

happiness is only real, when shared / a może weganizm?

***

Ostatnio uświadomiłam sobie, że już przeszło 11 lat, odkąd nie jem mięsa. Nie wiem kiedy ten czas przeleciał. Wszystko pamiętam – moje początki, kiedy byłam chyba jedyną wegetarianką w promieniu kilkunastu kilometrów, a zdziwienie w oczach znajomych, kiedy nagle odmówiłam wizyty w McDonaldzie po szkole – było czymś bezcennym. Kiedy z największego mięsożercy w rodzinie zmieniłam się w sojożerną Asię. Nikt tego nie rozumiał. Tatuś był zawiedziony, babcia wróżyła szybki koniec mojej ‚mody’ i fanaberii i mówiła, za każdym razem jak do niej jeździliśmy: zobaczysz Asiu, na następny raz poprosisz żebym zrobiła Ci Twoje ulubione kanapki z szyneczką. Nic z tych rzeczy. 

Były gorsze etapy. Jakieś cztery/pięć lata temu miałam fatalne wyniki, trochę podupadłam na zdrowiu, zawsze miałam niski poziom żelaza we krwi, ale wtedy byłam anemiczką, mdlałam i generalnie było kiepsko. Do tego doszły wahania hormonów, rozregulowany cykl. Byłam już osobą dorosłą, nigdy nie byłam fanatyczką w niczym co robię, zawsze swoje zdrowie stawiałam na samej górze, do tej pory jest to dla mnie priorytet. Lekarz powiedział, że zmienimy trochę jadłospis i że mam mu zaufać – spoko, zaufałam. I tak między innymi zaczęłam dwa razy w tygodniu jeść ryby. Wiele oburzeń było na tym blogu, że jak to, że JAK TY ŚMIESZ NAZYWAĆ SIĘ WEGETARIANKĄ !? Pisałam o tym wielokrotnie, jeżeli dla kogoś sama nazwa jest tak istotna to ok, mogę się nazywać Asia-nie-wegetarianka. Serio, dla mnie to mało ważne. Prowadząc tego bloga, zauważyłam jak temat żywienia i poglądów jest dla wielu osób drażliwy. Grunt, że przy pomocy specjalisty, odzyskałam i dobre wyniki i harmonię w hormonach, co dla mnie jest kluczem do dobrego samopoczucia. Od tamtego czasu starałam się jeść ryby tłuste, zazwyczaj był to łosoś wędzony, albo tuńczyk – minimum raz w tygodniu.

Przeszłam na wegetarianizm w wieku 12 lat głównie ze względów etycznych, co zawsze powtarzam i zaznaczam, ponieważ zawsze zbyt mocno kochałam zwierzaki, naczytałam się, naoglądałam, pojechałam pod rzeźnię bez wiedzy rodziców i jak palcem odjął – od tamtego czasu nie miałam w ustach niczego co pochodzi z ssaków, ptaków czy innych zwierząt, poza rybami.

Po co to piszę? Zakiełkowała mi ostatnio w głowie taka nieśmiała myśl, żeby spróbować weganizmu. Wiem, że dla wielu osób, którzy wegetarianizm jeszcze jako-tako rozumieją, to weganie to świry, których nie potrafią zrozumieć, ale chętnie do tych świrów dołączę :D. Jak będzie fatalnie – cóż, wrócę do moich serków i jogurcików. Nie ma co się doszukiwać tutaj żadnej ideologii, jak w przypadku początków wegetarianizmu. Chcę spróbować czegoś nowego. Dziwnie to zabrzmi, ale znudziło mi się samo niejedzenie mięsa, pragnę jakiejś jedzeniowej innowacji :D Badania zrobione – jestem zdrowa jak nigdy, żadnych niedoborów, żadnych przeciwwskazań – dostałam zielone światło. Postanowiłam że stopniowo będę wyrzucać z jadłospisu nabiał, jajka, ryby. Mleko już dawno zastąpiłam migdałowym/ryżowym/sojowym, bo źle toleruję laktozę i mleko samo w sobie. Myślę że ciężko będzie wyrzucić jogurt naturalny, ser FETA i biały ser. Sera żółtego nie jem, no, może na pizzy, ale ale, jest trochę wegańskich pizzeri w Warszawie, do których już dawno chciałam się wybrać, teraz będzie okazja. Ale dam sobie radę. Czerwiec będzie moim miesiącem wprowadzającym i eksperymentalnym – jak nie umrę i nie wypadną mi wszystkie włosy, będzie to znak, że może warto kontynuować?

Wyrzucenie z mojego jadłospisu mięsa, prawie dwanaście lat temu, było i przełomowe, i z perspektywy czasu uważam – była to jedna z lepszych, życiowych zmian. Początki były średnie, nie wiem w ilu % byłam wówczas wegetarianką, moje menu poza brakiem mięsa, cechowało się również brakiem warzyw, owoców i wszystkiego z czym wegetarianizm istotnie się kojarzy. Stopniowo, przy początkowej niechęci rodziców, a potem z lekkim poparciem Mamy, zaczęłam dochodzić do tego, co praktykuję obecnie. Po tylu latach wiem, że mięso jest nam zbędne do prawidłowego funkcjonowania. To jest moja skromna filozofia. Teraz jestem już dorosła, akceptuję i toleruję to co inni mają na talerzach, nie analizuję składu niczyjej lodówki, nie obrażam i jestem wdzięczna za podobne podejście do mnie. W myśl: ja nie krytykuję tego co Ty masz na talerzu, Ty nie krytykuj tego co mam ja. Sprawdza się, serio. Życie bez mięsa jest dla mnie sprawą tak naturalną, że naprawdę w ogóle o tym nie myślę. To są nasze wybory, nasze decyzje, które wpływają na to, jak nam się żyje. Nie żyjemy po to, żeby podobać się innym. Żyjemy według takich zasad, żeby pod koniec tej egzystencji powiedzieć sobie: zrobiłam wszystko, żeby przeżyć moje życie jak najlepiej. 

To by było na tyle. Zobaczymy jak mi pójdzie, myślę że zmiany nie są aż tak ciężkie do wprowadzenia. Nie wywalę wszystkiego na raz, tak jak pisałam – stopniowo zaprzestanę kupowania poszczególnych produktów. Na zdrowie ;)

PS: Dalej zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku – KKKLIK. Będzie mi bardzo, bardzo, baaaardzo miło. A w najbliższym czasie zrobię tam dla Was konkurs, także stay patient ; )

PS2: Czy jest tu może jakaś studentka, obecnie I roku położnictwa?

To tyle. Miłego tygodnia! ;)


Na początek trochę kulinarnie. Będąc w domu trzeba odwiedzić najlepszą pizzerię na podkarpaciu, czyli pana Pippo <3

2015-05-26 15.18.14

Moja mama robi najpyszniejszy chleb na świecie, serio. Myślę że powinna otworzyć swoją piekarnię. To-jest-obłędne.

2015-05-26 18.34.36

Sezon truskawkowy oficjalnie rozpoczęty. Soki robię w sposób banalny, do mojego blendera Russella Hobbsa wrzucam truskawki, daję kilka mrożonych, żeby sok był zimny + woda i oto cała filozofia ;)) Upijam się teraz takimi sokami namiętnie

2015-05-28 16.16.22

Obecnie czytam:

IMG_20150525_170828

Kolejna biegowa wycieczka na Okęcie ;)

IMG_20150528_092707

Nawet nie wiedziałam że mój gabinet ma kwiatka. Albo inaczej – wcześniej chyba nie zwracałam na to uwagi :)))

IMG_20150528_1047542015-05-29 11.08.18

Leonek postanowił zabić laptopa i zrzucił go z biurka ;((((

IMG_20150530_145053


 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 13 komentarzy

mam 23 lata

***

5

 

I wanna leave my footprints on the sands of time , know there was something that, something that I left behind

Beyonce – I was here

Strasznie dużo, tak bardzo dużo. Na dzień dzisiejszy powiem tylko, że jestem bardzo szczęśliwa, zakochana, kochana, a zapytana o to, ile mam lat, muszę się dłuższą chwilę zastanowić. To już jest mało istotne, choć urodziny uwielbiam i świętuję, a maj z reguły podsumowuję hasłem: i po pieniądzach. Dalej muszę pokazywać dowód jak kupuję wino, dalej zdarza mi się być mentalnie dzieckiem, a tu poważnym wypada być, usamodzielnić się ponoć trzeba, dzieci rodzić i śluby brać, bo to tak dużo lat już, tak seriously się robi. Serio?

Dziękuję Wam za wszystkie piękne i szczere życzenia ;-)

+ mam najwspanialszego Chłopaka na świecie, bez którego jest szaro, buro i ponuro ;-*

PS: Zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku – KKKLIK. Będzie mi bardzo, bardzo, baaaardzo miło. A w najbliższym czasie zrobię tam dla Was konkurs, także stay patient ; )


23maja zrobiłam Mamie przedwczesny prezent z okazji Dnia Matki. maj to zdecydowanie najpiękniejszy miesiąc, mówcie sobie co chcecie ^.^

29

obiad w VegeMieście

2015-05-21 13.21.07IMG_20150522_202529Bez tytułuIMG_20150524_190203

<333333

IMG_20150524_190320

Rzesza na dwa dni :)) zdjęcia, lekarze, badania, czyli same poważne sprawy

IMG_20150524_155908IMG_20150525_165417IMG_20150525_165501

Leon zainteresowany przyszłością naszego kraju, z zaciekawieniem obserwuje debatę

20150521_195157

Byliśmy ze Stasiem na obiedzie w greckiej restauracji Meltemi, którą mam niemalże pod nosem. Wnętrze restauracji jest przepiękne. Chyba nigdy nie byłam w stricte greckiej restauracji, stąd była to jakaś nowość. Bardzo zwracam uwagę na wnętrze, a tam jest ono genialne – wszystko upozorowane tak, aby miało się wrażenie, że jest się na statku. Błękit + biel. Zdjęć nie zrobiłam, ale pożyczyłam sobie z Zacisza Kuchennego. Ja jadłam zupę szparagową, jako że trwa sezon na szparagi, oraz faszerowanego bakłażana – zupa pycha, bakłażan ok, choć sama robię lepszego. Staś wcinał to samo, tylko później wziął jakąś rybę. Z głową! :x Fajne, rodzinne miejsce. Tutaj macie menu i stronę restauracji: kkklik

1 2 2015-05-23 15.02.34

A dla mamy takie pyszności:

IMG_20150520_150439


Niech mi ktoś wskaże artystę, którego w dzisiejszych czasach posłucha całe Wembley? No właśnie … W 86′ publiczność dała radę i zawstydziła Freddiego ;)

withi

Opublikowano World hovers around her . | 8 komentarzy

tylko, że

***

Słowa staniały. Rozmnożyły się, a straciły na wartości. Są wszędzie. Jest ich za dużo. Mrowią się, kłębią, dręczą jak chmary natarczywych much. Ogłuszają. Tęsknimy więc za ciszą. Za milczeniem. Za wędrówką przez pola. Przez łąki. Przez las, który szumi, ale nie ględzi, nie plecie, nie tokuje.

Ryszard Kapuściński

Nie udaję, że tego nie było. Miałam prawo być zdenerwowana. Teraz jestem z powrotem, w wyprasowanym świecie, gdzie z górek zbiega się w dwie minuty, a błękit horyzontu jest bledszy i mniej skrywa tajemnic. Za każdym razem to były takie dni, takie godziny, kiedy wszystko zmieniałam, przestawiałam, koloryzowałam. Projektantka serca. Każdego maja było tam trochę pusto, tak, jakby ktoś to zaplanował, po cichu wszedł do mojego pokoju kiedy spałam i ukradł coś z mojego środka. Zawsze myślałam, że można rozebrać kogoś z jego emocji, tak, jak zostawia się płaszcz w brudnym holu. To nie jest takie proste. Podobno też nie może być zbyt dobrze, podobno jest to niebezpieczne. Zawsze mówi się o pewnym niedosycie, tylko po to, żeby w konsekwencji uniknąć rozczarowania. Nie wierzę, nie słucham, nie przytakuję. Uważam że czasami trzeba dmuchnąć na szczęście, pomóc, popchnąć do przodu, albo chociaż zrobić to coś, o czym niepoprawnie jest myśleć. Myślę że maj to odpowiedni miesiąc na pobudkę. Myślę, że musicie mi zaufać.

PS: Zapraszam do polubienia mojego bloga na Facebooku – KKKLIK. Będzie mi bardzo, bardzo, baaaardzo miło ;-)

Standardowo zapraszam na kilka zdjęć:

walczyliśmy z Leosiem i odnieśliśmy sukces – mój dzielny kocurek *.*

2015-05-19 17.07.10

17maja byłam na teście Coopera, w 12minut wpadło 2325m ;)

IMG_20150517_151026 IMG_20150518_211436 IMG_20150520_150148

2015-05-18 07.22.11

moja bransoletka Kwiat Kobiecości ; jest piękna i wdzięcznie przypomina o corocznej cytologii (kklik)

IMG_20150520_160554


withi

Opublikowano World hovers around her . | 10 komentarzy