Walizka do porodu – co zabieram ze sobą do szpitala?

***

Hej. Dzisiaj wpis stricte około-porodowy, czyli … pakowanie walizki do szpitala. Sporo z Was ma tę czynność jeszcze przed sobą, są wśród nas na pewno dziewczyny, które obecnie totalnie o tym nie myślą – niemniej, mam nadzieję że taki wpis przyda się komuś, jak nie teraz to może w przyszłości? Sama szukałam wskazówek, zanim zabrałam się za pakowaniem swojej walizki i wiem, jak przydatne są takie wpisy. Jak mnie znacie to wiecie, że stawiam na niezbędne minimum. Zaznaczę na wstępie: zaprezentuję Wam to, co ja uznałam za słuszne i co wyniosłam z obserwacji kobiet na oddziałach położniczych. Zainteresowanych zapraszam do wpisu, jeżeli zapomniałam spakować czegoś istotnego, to proszę o wskazówki!🙂

aid3239708-728px-pack-for-the-hospital-step-5-version-2

Na początek kilka ważnych informacji:

  1. Zanim zabierzesz się za pakowanie torby sprawdź czy szpital, w którym PLANUJESZ (plany to jedno, rzeczywistość to drugie) rodzić nie udostępnia takiej listy u siebie na stronie/bezpośrednio w placówce/w trakcie zajęć ze szkoły rodzenia. Przykładowo są szpitale, które nie wyrażają zgody na własne ubranka dla noworodka udostępniając w trakcie pobytu swoje, szpitalne, i w drugą stronę. Warto się tym wcześniej zainteresować po to, aby uniknąć niepotrzebnego bagażu.
  2. Spakuj się wcześniej – ja odhaczyłam tę czynność jakoś w 30 tygodniu ciąży, później już tylko dokupywałam pojedyncze drobiazgi. Pamiętaj że im bliżej terminu, tym mniej jest w nas siły i energii! Niektóre rzeczy włożę do walizki tuż przed wyjazdem do szpitala, jak choćby szlafrok, Crocsy, ładowarkę do telefonu czy szczotkę do włosów – dobrze nakleić sobie kartkę przypominającą na walizkę :) img_8040
  3. Zastanów się jak będzie Ci łatwiej spakować torbę/walizkę. Pamiętaj, żeby rozdzielić całość na dwie części: rzeczy dla siebie i rzeczy dla noworodka. Sama postanowiłam spakować się w jedną walizkę o pojemności 70 litrów (czyli średnia), jako że wolę mieć wszystko w jednym miejscu, a nie zastanawiać się co gdzie jest i pilnować dwóch bagaży. Jedna strona walizki należy do Maleństwa, druga jest wypełniona moimi rzeczami. Wolę walizkę na kółkach niż torbę, którą trzeba dźwigać. Z praktyki pamiętam że mamy robią bardzo różnie, albo pakują się w dwie torby i np drugą po porodzie przynosi tata już na oddział położniczy. Albo pakują się w wieeeeelkie walizki, jak na 2tygodniowe wakacje. Musisz sama przemyśleć jak Ci będzie wygodniej. img_8062img_8038
  4. Ważna jest chronologia. Na wierzchu zostaw rzeczy, których będziesz potrzebować do porodu dla siebie, jak i po porodzie dla dziecka. Są to m.in: koszula do porodu, woda (butelka z dziubkiem), jakieś lizaki/cukierki do ssania, klapki (albo skarpetki – ja będę śmigać w skarpetkach). Dla maleństwa przyszykuj rożek/kocyk w który włóż: 3 pieluszki tetrowe, ubranko potrzebne po porodzie, skarpetki, czapeczkę, łapki niedrapki, pieluszkę – zostaniesz o to poproszona przez położną tuż po porodzie, a raczej zostanie o to poproszony Twój partner. Lepiej żeby miał wszystko przyszykowane🙂 Dokumenty najlepiej mieć w podręcznej torebceimg_8019
  5. Żeby o niczym nie zapomnieć, polecam zrobić listę rzeczy niezbędnych, wydrukować i każdą włożoną do torby/walizki – na bieżąco odhaczać.
  6. Cenne rzeczy, biżuterię – zostaw w domu. Nie ma sensu zaprzątać sobie tym głowy. Jakieś drobne miej w walizce na wszelki wypadek.
  7. Zmyj makijaż i lakier z paznokci (tak, żeby bez lakieru były minimum dwa paznokcie).
  8. Przyszykuj fotelik samochodowy i ubranka na wyjście dla dziecka – najlepiej żeby czekały w samochodzie. W dniu wypisu partner przyniesie fotelik do szpitala. Jeżeli nie wiesz jakie ubranka przyszykować na wyjście ze szpitala dla dziecka, poproś o pomoc położną na oddziale.
  9. Po powrocie do domu wypierz swoje, partnera i dziecka ubrania/kocyki/ręczniki w wysokiej temperaturze.

 

Zapraszam do głównej części wpisu. Pomijam podstawy, czyli dokumenty, dowód tożsamości, wyniki badań z okresu ciąży.

CZĘŚĆ 1 – DLA SIEBIE do porodu

  • T-SHIRT do porodu – coś, czego nie będzie szkoda wyrzucić. Może być to duża koszulka Twojego partnera, grunt, żeby zakrywała pośladki tak, aby czuć się komfortowo. Staś nie ma aż tak dużych koszulek, abym mogła mu jakąś podkraść, dlatego poszłam do Auchan i kupiłam męski T-Shirt w rozmiarze XXL za całe 10zł

img_8018

  • pod T-shirt możesz ubrać materiałowy/sportowy biustonosz bez fiszbin, jeżeli np planujesz rodzić w wodzie – będziesz się czuć bardziej komfortowo
  • woda (butelka z dziubkiem), coś słodkiego do ssania np lizaki, albo cukierki – najlepiej też trzymać zgrzewkę wody w bagażniku, przyda się później na oddziale położniczym

img_8015

  • klapki/skarpetki do chodzenia po sali porodowej
  • gumka do włosów
  • pomadka do ust (bardzo wysychają)
  • woda termalna (opcjonalnie) do schłodzenia twarzy
  • okulary i pojemniczek na soczewki z płynem – jeżeli nosicie soczewki, może się okazać że będą powodować dyskomfort, wtedy lepiej je ściągnąć

CZĘŚĆ 2 – DLA SIEBIE na oddział położniczy

  • 2 koszule umożliwiające karmienie – nie musisz kupować specjalnych, każda koszula nocna na ramiączkach będzie się sprawdzać. Moje dwie stricte poporodowe pochodzą z firmy Italian Fashion, natomiast trzecia, na ramiączkach to koszula nocna z firmy GAP

img_7999img_3665

  • szlafrok – najlepiej cienki, na oddziale jest naprawdę gorąco. Polecam ciemne kolory. Mój szlafrok kupiłam w sklepie OYSHO – kkklik

4

  • klapki pod prysznic + klapki do chodzenia po oddziale – opcjonalnie możesz wziąć tylko jedne klapki. Kapcie odradzam, chyba że tuż po wyjściu ze szpitala wylądują w koszu – siedlisko szpitalnej flory bakteryjnej, nie ma sensu przynosić do domu. Dobrze się sprawdzą Crocsy, które po powrocie można wyprać w pralce.

img_8003

  • 2 biustonosze do karmienia – najlepiej miękkie, bez fiszbin. Zaleca się również spanie w tych biustonoszach, zwłaszcza posiadaczki większych biustów. Fiszbiny mogą spowodować dużo krzywdy i wpłynąć niekorzystnie na proces laktacji. Moje biustonosze pochodzą z H&M – kklik

2img_7998

  • dwa ręczniki, najlepiej w ciemnych kolorach – jeden duży, drugi mniejszy

img_8017

  • majtki jednorazowe/wielorazowe siateczkowe +/- 5 sztuk
  • 2 x podkłady poporodowe, np z firmy Bella

img_8004

  • skarpetki – do porodu jak i po

img_8001

  • kosmetyczka a w niej (polecam jak największą ilość kosmetyków kupić w wersji podróżnej – bardzo duży wybór jest np. w Rossmannie): małe opakowanie pasty do zębów, płyn do płukania jamy ustnej, szampon, odżywka, żel pod prysznic, Laktacyd, woda termalna, szczoteczka, płyn micelarny, waciki, patyczki do uszu, płyn do soczewek. Na zdjęciu nie ma jeszcze szczotki – Tangle Teezer, antyperspirantu, kremu do twarzy, pojemniczka na soczewki – dopakuję na samym końcu.

img_8023 img_8024 img_8025

  • maść na obolałe brodawki, u mnie Maltan – na początek najlepszym lekarstwem jest po prostu pokarm kobiecy, jeżeli nie pomoże, to wtedy można sięgnąć po maść

img_8009

  • Tantum Rosa

img_8007

  • kubek, sztućce – na wszelki wypadek

img_8027

  • opcjonalnie: wkładki laktacyjne, nakładki na brodawki breast shells, laktator, herbatka laktacyjna, poduszka do karmienia, ręczniki papierowe – nie posiadam jeszcze laktatora (mam wybrany, kupię go w momencie, kiedy uznam że jest niezbędny), poduszki do karmienia nie biorę. Wkładki laktacyjne z reguły zapakowane są w duże pudełka. Polecam wziąć tylko kilka, nie wiadomo czy w ogóle się przydadzą a takie pudełko zajmuje trochę miejsca. W razie czego wszędzie są sklepy i zawsze można dokupić.
  • ładowarka do telefonu 
  • i inne rzeczy, bez których nie wyobrażasz sobie pobytu w szpitalu
  • ubranie na wyjście ze szpitala – najlepiej ubrać to samo, w czym się przyjechało

CZĘŚĆ 3 – DLA DZIECKA

Szpital, w którym planujemy rodzić nie udostępnia ubranek dla noworodka.

  • rożek/kocyk – póki co pokażę Wam kocyk który spakowałam, mój pochodzi z firmy Guga Design. Rożek podobno dostanę w prezencie, więc prawdopodobnie w najbliższym czasie jeszcze go tutaj dopakuję, albo po prostu wezmę zamiast kocyka.

img_4713

  • podkłady do przewijania – 2-3 sztuki, u nas firma Pampers
  • małe opakowanie pieluszek w rozmiarze 1 – nawet najmniejsze opakowanie jest za duże, jeżeli walczysz o każdą przestrzeń w walizce, weź 15-20 sztuk pieluszek. Jeżeli okaże się że zostaniecie na oddziale dłużej, wszędzie są sklepy i partner może w każdej chwili podjechać i kupić dodatkowe. Ja postawiłam na Pampers Premium Care.
  • opakowanie chusteczek nawilżających

img_8011

  • kosmetyki dla maleństwa – szpital, w którym planuję rodzić nie wymaga od pacjentki takich kosmetyków, zorientujcie się w swoich placówkach. Z tego co biorę to maść do pupy, u mnie Linomag

img_8022

  • 10 pieluszek tetrowych
  • ręcznik – może się okazać zbędny, ale lepiej mieć
  • ubranka: 2x pajacyk, 4x body z krótkim rękawkiem, 2x body z długim rękawkiem, 2x półśpiochy, 2x czapeczki bawełniane, 2x łapki niedrapki, 2x skarpetki

img_8021

  • ubranka na wyjście (jeżeli nie macie miejsca w walizce, zapakujcie i włóżcie do fotelika, tak aby Wasz partner mógł je dowieźć w dniu wypisu). Nasza córeczka to jesienny maluch, przygotowałam więc: kombinezon-miś, pajacyk, body z długim rękawem, półśpiochy, czapka.

img_8026

CZĘŚĆ 4 – DLA OJCA (porody rodzinne)

Pamiętajcie o partnerach! Poród czasami trwa godzinami, a panowie bez jedzenia to panowie źli i bez energii (przynajmniej mój :D).

  • coś do jedzenia – jakieś kanapki, batoniki (najlepiej takie, których nie lubicie :D)
  • buty na zmianę, albo takie woreczki, dostępne w niektórych szpitalach
  • wygodne ubranie

 

I to chyba na tyle. Tak jak pisałam – mam nadzieję że ten wpis pomoże którejś z Was w pakowaniu. Dajcie znać czy Wy bierzecie/brałyście do szpitala coś, o czym nie wspomniałam!

Ściskam Asia🙂

withi

Opublikowano World hovers around her . | 23 komentarzy

When you get older – plainer, saner … / ostatni tydzień w zdjęciach

***

Hej. Następny w kolejce miał być wpis torebkowy i naprawdę, naprawdę zrobiłam wszystko, żeby go stworzyć, ale … eh, pojechałam do parku, żeby zrobić ładne zdjęcia i co? I oczywiście wracam do domu zachwycona, a praktycznie każde z nich ma jakieś dziwne przebłyski, co fajnie nie wygląda. Obiecuję poprawę, a dzisiaj zapraszam na zwykły, zdjęciowy wpis z ostatnich dni. Temperatura trochę spada, niemniej dalej mam zakaz wychodzenia samej z domu (czasami muszę go nieco naruszyć :D) i koczuję sobie w mojej stacji dowodzenia, z której, jak śmiejemy się ze Stasiem, dowodzę światem😀 Na ową stację składają się: wiatrak, rogal, dużo wody, tablet i Leon-termofor.

img_7722

Cieszę się szalenie, bo już jutro przyjeżdżają do nas moi rodzice🙂 Także weekend będzie na pewno bardzo udany, mam tylko nadzieję że mój organizm będzie trzymał formę.

Słabiutko ostatnio z moją pamięcią, więc zaczęłam powoli tworzyć dla Was podsumowanie III trymestru, żeby w przypływie wszystkich zbliżających się emocji i mojego obecnego roztargnienia i zapominalstwa, nie pominąć i nie zapomnieć o jakichś szczegółach, objawach itd. Taki wpis pojawi się pewnie dopiero po porodzie, niemniej, wolę tworzyć go na bieżąco. Różne są te dni ostatnio, dzisiaj jestem na nogach od 2 w nocy – obudziły mnie bardzo nieregularne, przepowiadające skurcze, potem leżałam jak drewno i oglądałam wiadomości na TVN24, w międzyczasie zjadłam bułkę z dżemem i zagryzłam żelkami, bo Mała była chyba głodna … i tak przeleżałam do rana, a jako że nie potrafię w dzień spać, to męczę się tak do wieczora …

Odkryłam ostatnio cudowny kawałek, którym nie omieszkam się z Wami podzielić:


Standardowo zapraszam na garstkę zdjęć z ostatniego tygodnia. Trzymajcie się ciepło, ściskam!

img_7793

serdelki, najwyższa pora zdjąć biżuterię :( 

img_7794 img_7795

placek z Sówki❤

img_7943 img_794549561731592__51032ff6-57b0-4af5-9429-29ac55cfcb5c

krem z pomidorów, Staś powiedział że na poziomie porządnej, włoskiej restauracji :D w trakcie robienia tej zupy miałam taką zadyszkę, dobrze że moje starania zostały docenione😀

img_7947

dzieciństwo i Korsarze❤

img_7708

nowy wynalazek na lepszą morfę, czyli: 3xkiwi, natka pietruszki, sok z 1/2 grejpfruta i całej cytryny, łyżka miodu – kwaśny, pyszny, zdrowy

img_7700

przycupnęłam na chwilę, ups – przycupnęłyśmy🙂

img_7636

piękny wrzesień!

1c534b74-68af-4aea-9adc-fbcf8f4680faimg_7890

withi

Opublikowano World hovers around her . | 6 komentarzy

I get to know you little closer – so we can fly; koniec narzekania!

***

Hej🙂

Ostatnio polecałam Wam płytę Korteza, dzisiaj mam do polecenia kolejną płytę, w podobnych dość klimatach, może nie tak smutną, może bardziej kobiecą? Niemniej, jest to album Julii Pietruchy – Parsley. Lubię słuchać jej rano, kiedy dzień powoli wstaje, a ja leniwie, w iście leniwym tempie jak przystało na ostatnie miesiące ciąży, opuszczam jeszcze ciepłe łóżko. Taki pozytywny początek dnia. Wpada w ucho, delikatnie rozbudza, pozytywnie nastraja.

A tego pozytywnego nastawienia potrzeba mi ostatnimi dniami w naprawdę dużych dawkach, żeby jako-tako funkcjonować. Jakimś cudem zaliczyłam kolejny rok studiów, przy wielkiej radości moich Dziadków, dla których to coś tak istotnego, że wciąż tego nie pojmuję. A dla mnie? W tym momencie, w tamtym momencie, było mi wszystko jedno. Ale mam kochanego Męża, który nawet wtedy, kiedy mam bardzo destrukcyjne myśli i jakaś pierdoła potrafi sprawić, że myślę o sobie, że jestem do niczego i nic mi nie wychodzi, pionizuje i podaje pomocną dłoń. To takie wspaniałe. Tak długo żyłam na swój rachunek, radziłam sobie sama najlepiej jak potrafiłam, czasami telefon do Mamy wyciągał mnie z tarapatów. Dzisiaj mam kogoś obok, kto mi zawsze pomoże, obojętnie co się będzie działo. Podsumowując ten wywód, jestem studentką II roku studiów mgr, ale ukończenie ich trochę poczeka. Podjęłam jedyną właściwą w tym momencie decyzję, mam tylko nadzieję że jakieś resztki samozaparcia sprawią, że za rok te studia skończę. A nie chce mi się jak nie wiem … ale ale …

Poza tym mamy piękny, ciepły wrzesień. Normalnie cieszyłabym się na taką złotą jesień, w końcu właśnie taką jesień uwielbiam. Teraz siedzę w domu, totalnie wbrew sobie, obijam się od ściany do ściany, albo koczuję w łóżku. Nie rozumiem, nie potrafię zrozumieć mojego obecnego stanu. Tego, że zataczam się na chodniku płacząc i myśląc że zaraz zemdleje. Tego, że wlokąc nogę za nogą mam takie wahania ciśnienia, czuję się tak źle, że łzy lecą mi wtedy bez opanowania. Tego jak szybko się męczę … a jeszcze w styczniu biłam sama swoje rekordy, pokonując 10, 15, 18 km ciągłego biegu i szykując ciało na dwa półmaratony … Wiem że to tymczasowe, ale taka już jestem – nie potrafię prosić innych o wyręczanie mnie w najprostszych czynnościach. Nie jestem niepełnosprawna, a tak się momentami czuję. Nie potrafię siedzieć w miejscu i nic nie robić. Nie potrafię się nie ruszać. Chciałam wczoraj iść zjeść na miasto, miałam dość siedzenia w domu. Poszłam do pysznej pierogarni, zjadłam pyszne pierogi, chciałam jeszcze w drodze powrotnej wstąpić tylko do apteki i sklepu. I mało co wróciłam z tej wyprawy, pokonana po całości. Do tego te palce jak serdelki, nie mogę nosić obrączki, bo mam wrażenie że zaraz będę miała martwicę prawego serdecznego palca -.- Błagam, okres ciąży jest dla mnie naprawdę wspaniały, ale ta końcówka to jakieś apogeum …

Co zauważyłam – ludzie są bardzo, bardzo, WYJĄTKOWO uprzejmi i pomocni. Myślałam że w Polsce pod tym względem panuje większa znieczulica, a tu proszę – wczoraj zostało mi dwukrotnie ustąpione miejsce w autobusie, pani która siedziała obok zapytała czy nie chcę, żeby wyszła ze mną, bo wyglądam bardzo blado i słabo. Potem jak siedziałam na chodniku jakiś Pan podwiózł mnie do domu – musiałam wyglądać naprawdę żałośnie … Także, duży plus dla obywateli Białegostoku🙂

Ale zarządzam koniec narzekania😀

I mam nową, piękną, wymarzoną torebkę. W związku z tym planuję w końcu wpis ‚co jest w mojej torebce‚, mam nadzieję że niebawem się do niego zmobilizuję🙂 Trzymajcie się ciepło, Asia!

PS: Zapraszam do działu Sprzedam – kkkklik.


Zdjęcia z ostatnich dni:

img_6926 img_7385 img_7452

Pierwsze zdjęcie naszego mini-baby-kącika noworodkowego🙂 Wiadomo, jeszcze kilku rzeczy brakuje, ale całość jak widzicie będzie u nas bardzo prosta – nie lubimy ze Stasiem słodko-pierdzących klimatów, nie będzie u nas żadnych kulek, girland, literek, obrazków, pomponów. Na pewno będą zdjęcia – ramki stoją jeszcze puste, zapełnią się dopiero po porodzie. Ochraniaczy na łóżeczko też nie planuję – raz, że za bardzo przytłaczają, dwa – nie są wskazane do +/- 10 miesiąca życia – mogą narobić więcej szkody niż pożytku. Ta zabawka, która stoi w środku będzie oczywiście zabrana (przeznaczona jest dla nieco większego bobasa), w jej miejscu będzie karuzela. Czepek położnej też zmieni miejsce. Sama nie wiem co jeszcze napisać … jest prosto i bez zbyt wielu bodźców, nam się podoba🙂

img_7582 img_7475 img_7494

Moja zdecydowanie ulubiona sukienka z okresu ciąży, to ta szara poniższa od Dorothy Perkins Maternity. Postanowiłam zaopatrzyć się w identyczną, tylko w kolorze granatowym, jako że sukienki te nadają się również do karmienia, a ciemniejszy kolor będzie idealny na okres poporodowy, czyli w naszym przypadku jesienny i zimowy. W ogóle polecam sukienki, jak jesteście w ciąży – ja naprawdę nie pamiętam kiedy miałam na sobie spodnie … Fakt, że jak którejś z Was II i III trymestr przypada na zimę, to może być nieco bardziej utrudnione, ale wtedy celowałabym po prostu w cieplejsze materiały, inne kolory i fajne, porządne, wygodne rajstopy dla ciężarnych🙂

img_7495

zawsze jak jestem w trakcie domowego farbowania i po minucie wkurzona na ilość włosów nakładam farbę jakkolwiek, żeby było, stwierdzam … że trzeba było poprosić koleżankę o pomoc😀 z brązowymi włosami i odświeżaniem koloru jest na szczęście o tyle łatwo, że kolor zawsze wyjdzie😀

img_7498 img_7536

goździki❤

img_7537

nowe, bardzo smaczne miejsce w Białymstoku – szkoda że nie po drodze, ale bywać będę na pewno bardzo często🙂 dawno nie zajadałam się tak pysznymi i tak różnymi smakami pierożków❤

wczorajsze z kaszą gryczaną i serem, a dzisiejsze z ciecierzycą❤ a do tego pyszne zupy krem, wczoraj z kalafiorem a dzisiaj z pietruszki i gruszki. Codziennie poza jedzeniem z karty mają też dodatkową ofertę🙂

6ecc18f8-14ea-4b97-b3fa-2c51a310f917img_7600 img_7601 868f58eb-d69a-46c1-8e47-cd5eae0076dc

withi

Opublikowano World hovers around her . | 6 komentarzy

dam Ci za to polne kwiaty, wyślę list, wezmę na spacer / truję Leona Gourmet’em!?

***

Hej🙂

Jeżeli jeszcze nie znacie, a chcecie posłuchać czegoś naprawdę wartościowego to polecam po raz kolejny całą płytę Korteza – Bumerang. Mamy w Polsce naprawdę cudownych artystów, tak mało o nich słyszymy … niestety. Uwielbiam tę płytę, uwielbiam do niej zasypiać z Malutką, uwielbiam każdy jeden tekst – każdego jednego utworu. Teksty są bardzo ciężkie, nie trzeba być nazbyt bystrym aby domyślić się że facet ma za sobą niełatwą przeszłość … Tyle o tej płycie, po prostu posłuchajcie w wolnej chwili, ale tak ze zrozumieniem, z totalnym wsłuchaniem w każde jedno słowo.

IMG_7293

Z cyklu prawie-perfekcyjna-pani-domu, polecę Wam coś to odkryłam jakiś czas temu i testuję od kilkunastu prań, a mianowicie kule do prania, które niby według producenta starczają na dobre 240 prań, w co troszkę nie chce mi się wierzyć, no ale … starczają na pewno na długo, nie są drogie, są wydaje a co najważniejsze – nie musimy dźwigać proszków, płynów czy kapsułek. Co mnie zachęciło chyba najbardziej – są przeznaczone do dziecięcych ubranek. Wystarczy wrzucić jedną kulę (dwie do większego prania) i to wszystko. Pranie ma delikatny zapach, dość specyficzny za pierwszym razem. I naprawdę dają sobie radę z porządnymi plamami (np wygrały bitwę z burakami :D). Polecam, fajna sprawa. Jak kuleczki w środku się zużyją, wystarczy dokupić nowy wkład i przesypać. Kosztują +/- 60zł:

IMG_6886 IMG_6887 IMG_6890

Co u mnie poza Kortezem i praniem? Siedzę w domu z nogą do góry, bo strasznie puchnie. Piję litry wody, w te ostatnie upały nie wychylałam się poza próg naszego mieszkania, groziło to solidnymi zawrotami głowy. W międzyczasie mój kocurek Leon znowu miał jakieś dziwne problemy, nasz kochany weterynarz, który uratował mu obie nogi, chyba dał radę, znalazł przyczynę, wdrożył odpowiednie leczenie i póki co wszystko jest w miarę w porządku. Ciężko się patrzy na chore zwierzątko, jeszcze ciężej jak nie wiadomo jak mu pomóc. Wiecie że Leon jak na swoje dwa lata życia przeszedł już tak dużo, to takie niesprawiedliwe … no ale, takie jest życie w końcu …

Tyle co wprowadziliśmy się ze Stasiem do naszego nowego mieszkania, a już pierwsze zmiany mamy za sobą. Wszystko oczywiście spowodowane nowymi rzeczami, meblami w naszej sypialni. Trochę manewrów, wiercenia i niedługo pokażę Wam kącik naszego maleństwa. Walizka stoi już spakowana od kilkunastu dni, wszystko poskładane, wyprane, wyprasowane. Lista wyprawkowa cała zakreślona. A to jeszcze tyle czasu … ale wiem jedno, w brzuchu mam małą biegaczkę🙂

Picie soków z buraków i natki pietruszki zdało egzamin – morfa poleciały w górę, przykładowo hemoglobina z 10,7 na 11,5 łuhuuu🙂 Także jak widać, naturalnie też się da!

Wrzuciłam dzisiaj na Instagrama zdjęcie Gourmeta i Leona w tle. Wiecie, normalnie nie denerwuję się czy spinam jak ktoś mi w internecie coś tam napisze – lata prowadzenia bloga nauczyły mnie, że nie warto sobie zawracać głowy. Pamiętam że już na blogu była wielka dyskusja na temat żywienia mojego kota, jak dodałam miesiące temu zdjęcie z całą szufladą Gourmet’ów – jaka ja to jestem beznadziejna i zła, bo faszeruję kota takim syfem, skład sobie poczytaj i takie tam. Słuchajcie, sprawa jest prosta. Mój kot to chyba najbardziej wybredny kocur na świecie. Nie będę się oczywiście tym tłumaczyć, ale chciałam to zaznaczyć na wstępie. Leon nie jest kotem wychodzącym, nie ma dużego zapotrzebowania na energię dostarczaną z pokarmów, dostaje więc codziennie suchą karmę do miseczki, którą podjada sobie cały dzień (uważam to za swój duży sukces w jego wychowaniu, jako że nie je łapczywie, porcuje sobie i je mniejsze dawki – co na pewno wpływa korzystnie na jego wagę). Suchą karmę kupuję mi naprawdę porządną, jest to zazwyczaj Purizon/Acana/Orijen. Co drugi dzień dostaje pół (PÓŁ) saszetki Gourmeta, którego KOCHA i jest to JEDYNA mokra karma którą toleruje. Leon ma ponad dwa lata i uwierzcie, że decydując się na kota z hodowli za bagatela 2 tysiące nie zamierzałam oszczędzać na jego jedzeniu czy zdrowiu … wręcz przeciwnie. Przez miskę Leona przeszły wszystkie dostępne na rynku bio, extra, wypełnione po brzegi mięsem karmy i naprawdę … Leon jak tylko je poczuł, odchodził obrażony na kilometr. Próbowaliśmy go naprostować, np przez cały dzień miał w miseczce tylko tą cudowną i cholernie drogą mokrą karmę za 10zł i co? I chodził głodny i wkurwi*ny. Próbowałam surowe mięso – patrzy na mnie jak na ufo. Próbowałam łososia – wzrok ten sam. Także proszę tylko o jedno – nie zaglądajcie do miski Leona z taką pogardą, ja nie krytykuję tego czym karmicie swoje dzieci/siebie/zwierzaki, proszę tylko o to samo. Znacie te historie o kotach, które żyją 20 lat a jedzą Kitekat’a? Ulalala, jakieś maszyny, że żyją tak długo na takim syfie prawda? UMIAR – to jest słowo, na którym opieram swoje życie, życie swojego kota i będę opierała życie swojego dziecka. Nie mam przed Wami żadnych tajemnic, nie kminię 3 godziny zanim wrzucę jakieś zdjęcie na Instagrama … ludzie, wyluzujcie po prostu, bo takie węszenie do niczego nie prowadzi. Rozumiem że dziewczyny, które zwróciły mi na to uwagę tutaj czy na Instagramie zrobiły to z czystej uprzejmości – myślały po prostu że nie zagłębiałam się w skład Gourmeta. Ja jednak wciągnęłam dużo informacji na temat żywienia i nie tylko, zanim Leon pojawił się w moim życiu. Także powtórzę na koniec: wiem że Gourmet to syf, wiem że nie powinno się tym karmić kotów, wiem to wszystko. Ale mój kot ma mieć trochę satysfakcji ze swojego leniwego, brytyjskiego życia i myślę (podobnie myśli mój weterynarz – autorytet w tej kwestii) że pół Gourmeta raz na dwa dni go nie zabije, a tylko wzmocni. Może kiedyś nagram Wam pogardliwą reakcję Leona na otwarcie BIO puszki za 15zł … może wtedy zrozumiecie🙂 I jeszcze raz do dziewczyn, które dzisiaj zwróciły mi na to uwagę – to nie do Was manifest, to do ogółu, bo już kiedyś sporo takich kocich ekspertów tutaj mnie krytykowało … a nie uświadamiało.

IMG_7349

Ściskam Was, trzymajcie się buziaki!

PS: Zapraszam wszystkich do działu Sprzedam – kkkkklik. W wolnym czasie postanowiłam wystawić trochę zalegających rzeczy, robiąc tym samym miejsce innym, nowym. Niestety nie oduczyłam się jeszcze kupowania z głową, choś widzę naprawdę spory progress jeżeli o to chodzi. Zapraszam, może a nuż znajdziecie coś dla siebie. Póki co mój laptop jest w serwisie, korzystam ze stasiowego i za nic nie potrafię go poprawnie obsługiwać. Jak mój posłuszny Asus wróci w moje posiadanie, dorzucę tam jeszcze trochę rzeczy.


Zdjęcia z ostatnich dni:

IMG_6865

tutaj: słodki burak, maliny, jabłko, pół wyciśniętej cytryny, łyżka miodu i woda

IMG_6870 IMG_6884

lubię takie połączenia szarości z przygaszonymi różami; tutaj Indian Roses z Semilacka i Mousy Day z Neo Nail

IMG_6892 IMG_6922 IMG_6950 IMG_7035 IMG_7291 IMG_7298 IMG_7301IMG_7282

Mahogany Teakwood❤ i czuję jesień

IMG_7312

póki co preferujemy komunikację niewerbalną przez dotyk i kortez na lepszy wewnątrzmaciczny sen – takie nasze poranki

IMG_7350

dzisiejsze papryki faszerowane ryżem, pieczarkami, cebulką, pomidorami z puszki/ cheddarem i mozzarellą – mniami! korzystałam z tego przepisu: kkkllik

IMG_7358


withi

Opublikowano World hovers around her . | 2 komentarzy

Kanciaste mam smakowe kubki, za płytkie … ; Białowieża, Warszawa i ostatnie dni

***

Hej🙂

Staram się w miarę kreatywnie zapełniać sobie ten czas oczekiwania, trochę mniej myśleć, trochę więcej robić. Wychodzi różnie, raz lepiej raz gorzej, ale efekt zamierzony powoli udaje się osiągnąć, jako że coraz mniej tych dni, coraz szybciej i niespodziewanie one uciekają. W tym jednym wypadku cieszę się z tego niesamowicie.

Byliśmy w zeszły weekend w Białowieży, nie sądziłam że to aż tak turystyczne miasteczko – i jak ładne! Żubrów co prawda nie spotkaliśmy, ale rezerwat mamy jeszcze do przejścia przed sobą. W międzyczasie odwiedziłam Warszawę i moje koleżanki, za którymi tak bardzo tęsknię. W ogóle całe to miasto wywołuje u mnie tak pozytywne wspomnienia, tak bardzo lubię tam wracać, tak bardzo cieszę się że dane mi było mieszkać w nim te cztery studenckie lata. Niesamowity okres. I tyle przemyśleń po powrocie.

W końcu kino zaczyna powolutku odżywać i wchodzić na dobre tory, z czego się niezmiernie cieszę. Nowe zapowiedzi budzą spore nadzieje. A film Rekiny wojny (kkklik) polecam, dobra śmieszna komedia, momentami komedio-dramat. Dasz palec, wezmą całą rękę – czyli jak łapczywie podchodzimy do dóbr, które udaje nam się zdobyć.

Słucham ostatnio z malutką namiętnie – niesamowite jak wycisza się przy Bumerangu Korteza – uwielbiam do tej płyty zasypiać🙂


Nazbierało się trochę zdjęć, standardowo zapraszam. Ściskam, Asia🙂 :

AD80D26F-5CE6-49FC-ABFC-2FE14ED8F8DF

Semilac – Indian Roses i Gold Disco 

IMG_4765

Staś gra w paskudną grę, kot patrzy – przyłapany – uwielbia tak z nami przesiadywać🙂

IMG_4770 IMG_4772 IMG_4776 IMG_5391

obłędna winogronowa lemoniada❤

IMG_6379IMG_6559

barszczyk😀

IMG_6383 IMG_6384 IMG_6385 IMG_6393 IMG_6487 IMG_6554IMG_655709E32A26-25D5-41FE-974F-FED49792DDBA

Vege Miasto:

IMG_6595

Ola :*

IMG_6656

Piękny i taki pyszny❤

IMG_6658

Krówka:

IMG_6715

Sobotnie turlanie po Supraślu🙂 :

IMG_6855 IMG_6856

withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy

Mazury & x-lander x-pulse pierwsze wrażenie

***

Hej. Postanowiłam że w miarę możliwości będę wrzucać tutaj częstsze aktualizacje co tam u nas, aniżeli takie kilkutygodniowe. Często chcę wspomnieć o wielu rzeczach, a po dłuższym czasie już po prostu o większości zapominam. Dodając do całości fakt, że moja słonia do niedawna pamięć ostatnio dość mocno szwankuje i zawodzi, myślę że ten pomysł to strzał w dziesiątkę🙂

Byliśmy ostatnio ze znajomymi wypocząć nad mazurskim jeziorem, i o ile pogoda nam bardzo dokuczała, tak weekend upłynął bardzo przyjemnie. Dobrze pooddychać świeżym powietrzem.

Po dwóch tygodniach oczekiwań w końcu dotarła do nas pierwsza bryka Maleństwa, prezent od Dziadków. Tyle czekania ze względu na fotelik, który leciał do nas z Niemiec, później był kompletowany w sklepie w którym złożyłam zamówienie i dopiero wysłany. Wózek na jaki się zdecydowaliśmy to X-Lander X-Pulse ( kkklik) w kolorze Berry Red a do tego fotelik Cybex Aton 4.

Miałam kilka małych wymagań, którymi głownie kierowałam się przy wyborze:

  • chciałam aby wózek miał dużą gondolę, w przypadku X-Landera istnieje dokupienie większej gondoli x-pram light która jest naprawdę spora. W większości wózków te gondolki są naprawdę skromne, a po co mi gondola na trzy, cztery miesiące?
  • aby nie był zbyt masywny, jako że jestem dość niska i chciałam, żeby to jakoś tam wyglądało … ten x-lander jest naprawdę bardzo zgrabny
  • regulowana rączka – ja jestem niska, Staś wysoki, także to dość logiczne
  • pompowane koła + amortyzacja – ten model X-Pulse ma pompowane koła z tyłu, a piankowe z przodu, czyli coś pośredniego, idealnego do miasta
  • waga – 11,2 kg (wersja ze spacerówką), 11,5 kg (wersja z gondolą) – w przypadku jak do wózka dodamy sobie malucha, zakupy, torbę, to trochę wychodzi. Naprawdę warto zwrócić uwagę na to ile taki wózek waży. Są i takie, które mają po 17kg ..
  • stelaż, który można bardzo łatwo złożyć i po zajmuje mało miejsca
  • spory i regulowany kosz zakupowy
  • co mi się spodobało w x-landerze, że istnieje u nich coś takiego jak Next Way, czyli po użytkowaniu wózka można go u nich zwrócić, oni go wyceniają i nie czekając na kupca dostajemy pieniążki. Wiadomo że pewnie solidny % z tego idzie dla nich, biznes się musi kręcić, ale zawsze jest to jakaś opcja, jakby nie miało się czasu czy ochoty wystawiać wózka na aukcje i czekać na kupca.
  • wygląd – jestem typową kobietą, więc nie będę ukrywać że było to dla mnie dość istotne. Nasza kolorystyka, czyli Berry Red, jest idealna dla dziewczynki – nie przesłodzona, klasyczny ciemny niebieski kolor z malinowymi wstawkami. Na stronie kolor ten wygląda zupełnie inaczej, w rzeczywistości jest to po prostu ciemny niebieski, prawie granatowy.
  • Polska firma = wózki testowane na polskich chodnikach i polskich maluszkach🙂

Póki co przetestowałam to małe BMW wożąc w nim Leona, wyglądał na zadowolonego także …😀

IMG_4136 IMG_4138 IMG_4145

Wewnętrzne resztki samozaparcia zmusiły mnie dzisiaj do rozpoczęcia jakże żmudnego procesu twórczego, czyli … wydrukowałam trochę ankiet, posegregowałam artykuły i zaczęłam tworzyć jakieś mało sensowne zdania drugiego rozdziału pracy mgr. O ile z pisaniem nie mam zazwyczaj problemów, tak pisanie pod przymusem (zwłaszcza samoprzymusem!) trochę mnie obecnie przerasta. Mam nadzieję że ostatecznie nie zostanę pokonana i cokolwiek dzisiaj stworzę. Treściwego.

IMG_4721

Trzymajcie się ciepło, ściskam!


Standardowo, zapraszam na garstkę zdjęć:

mikro-pranko❤

IMG_4126 IMG_4162

te kuleczki do prania są niesamowite! nie wiem dlaczego dopiero teraz je odkryłam. Nadają przepiękny zapach praniu, który naprawdę długo się utrzymuje. Wystarczy wsypać zakrętkę albo dwie do bębna i to wszystko🙂 Taka ze mnie Pani Domu, ale polecam, polecam : P

IMG_4209

padł leniuch

IMG_4706 IMG_4710

Mazury 

IMG_4212 IMG_4705

zapas olejków, trochę na mój brzuch, trochę dla Maluszka

IMG_4711 IMG_4712

piję i prostuję moją krew, może w końcu wyjdziemy na prostą dzięki naturalnym środkom, po których przynajmniej nie boli brzuch ; <

koktajl mocy, czyli: banan, maliny, natka pietruszki (albo szpinak), pół wyciśniętej cytryny, łyżka miodu i woda

IMG_4720withi

Opublikowano World hovers around her . | 2 komentarzy

I got that sum­mer­time, sum­mer­time happiness / ha-ha-ppiness

***

Hej. Mam Wam dzisiaj do polecenia serial, który wciągnęłam za jednym razem i który naprawdę śmiało zaliczam do jednego z lepszych, jakie kiedykolwiek widziałam. I w zasadzie to główny powód dzisiejszego wpisu, tak to dalej prowadzę nudne i ociężałe życie ciężarnej kobiety😀 Dalej się toczę z prędkością 1km/h, do tego najwyższa pora odstawić rower, bo karuzela w głowie to nic dobrego na chwilę obecną. Momentami czuję się bardzo, bardzo źle, kiedy łapię zadyszkę po kilkunastu szybszych krokach, a chciałabym biec jak kiedyś. Wszystko wypada mi z rąk, stałam się dość niezdarna a do tego gubię słowa. Obrażam się z byle powodu, płaczę minimum dwa razy dziennie, współczuję Stasiowi ale za nic nie mogę tego przezwyciężyć … Ale i tak jest super, lubię tą moją piłeczkę i te ruchy ze środka, staram się nacieszyć tym okresem jak tylko mogę, wiem że niedługo będzie to tylko miłe i delikatne wspomnienie.

Podglądaliśmy ostatnio maluszka, całkiem zacny człowiek się z niego zrobił, na poniedziałkowym USG ważył już całe 1200g : O Wyprawkę powoli uważam za zamkniętą, do wybrania i zamówienia została już tylko wanienka i stelaż, a tak to wszystko mamy. Ostatnio składaliśmy łóżeczko, a w zasadzie Staś składał a ja leżałam i się mocno przyglądałam. Łóżeczko już stoi, jest piękne i tak bardzo chciałabym żeby leżał w nim ktoś inny niż Leon😀 Wszystko czeka, wszystko przygotowane, a to przecież jeszcze tyle czasu! Powiem Wam że kobiety w ciąży to chyba najlepszy klient do zdzierania pieniędzy i testowania/wprowadzania wszelakich chwytów marketingowych – jestem obecnie tak podatna na wszelkiego rodzaju piękne ubranka, misiaczki, minky, gadżety i inne lampki LED do karmienia, że sama siebie nie poznaję. Ale … nie będę siebie w niczym powstrzymywać, przecież to takie naturalne i oczywiste. Sama nie wiem, może zbiorę się i napiszę taki wpis wyprawkowy – wiem jaki na początek jest to problem, który z czasem staje się czystą przyjemnością. Napiszcie czy chcecie coś takiego🙂

Wracając do serialu – nowość produkcji Netflix, w filmwebowym rankingu pnie się na samą górę w zastraszającym tempie, zostawiając za sobą doktorów House’ów, Fargo, Dextera, Black Mirror i inne bardzo dobre seriale. Mówię tutaj o serialu Stranger Things (klik), serialu, który jest naprawdę dziwny, ale … zrobiony w tak niesamowity i magiczny sposób, że osiem odcinków przelatuje nam dosłownie przez palce. Nie lubię SF, nie przepadam za fantastyką pod jakąkolwiek postacią – jestem realistką z krwi i kości i w żadne potwory nie wierzę, a już na pewno nie mam ochoty oglądać ich na ekranie. Ale … tutaj mamy delikatny wyjątek, jako że w Stranger Things science-fiction miesza się z normalnymi życiem w latach 80siątych. Historia czterech chłopców, którzy jak na swój wiek przystało, żyją w jakiejś innej abstrakcyjnej rzeczywistości niż wszyscy naokoło. Jedna dziewczynka z magicznymi mocami. Plakat trochę jak Gwiezdne wojny. Druga strona. Jest trochę dziur logicznych, trochę niedociągnięć. Ale ja im wszystko wybaczam, klimat jest niesamowity, dodatkowo zostawili sobie pole do popisu – miał być sukces, jest sukces, więc II sezon to niemalże oczywista oczywistość. Ah no i rewelacyjna gra aktorka, każdej jednej jednostki. Jak dla mnie najlepszy serial tego roku, to pewne🙂

IMG_3650

Standardowo zapraszam na garstkę zdjęć z ostatnich dni. Tak jak mówię – poza robieniem wyprawki nic więcej nie robię, choć praca magisterska powinna spędzać mi teraz sen z oczu. A zamawianie, kupowanie, wybieranie rzeczy dla maluszka to tak olbrzymia, choć już trochę męcząca, przyjemność!

Ściskam, Asia!



Zwierzogród – kolejna super sprawa, bajka nie tylko dla dzieci, powiedziałabym nawet że bardziej dla dorosłych niż dla młodszego grona odbiorców. Taka prosta oczywistość przedstawiona w tak zabawny i kolorowy sposób : )

IMG_3243 IMG_3661 IMG_3685

przy tych kosmicznych bujaczko-leżaczkach stali tylko panowie, ciekawe dlaczego😀

IMG_4046 IMG_4047

to już dwa miesiące : O

IMG_4113IMG_4094

wybrałyśmy się z mamą S do IKEI po chyba już ostatnie rzeczy – łóżeczka, materacyk i inne dodatki z tym związane / łóżeczko które wybraliśmy nazywa się GONATT w kolorze szarym. Dla nas, poza bezpieczeństwem, najważniejsze było, żeby miało ono dodatkową szufladę/szuflady na dole oraz było funkcjonalne czyli miało ściągany jeden bok, tak, aby służyło trochę dłużej niż jeden rok życia maleństwa.

W trakcie tej prawie trzygodzinnej podróży do Warszawy w jedną i drugą stronę zdałam sobie sprawę że chyba na serio czas osiąść w miejscu, a wakacje, które do tego momentu uważałam za całkiem realne, odłożyć trochę w czasie : (

IMG_4077IMG_4090 IMG_4091IMG_4100 IMG_4106

withi

Opublikowano World hovers around her . | 6 komentarzy