papa Warszawo, dzięki za cztery lata

***

Hej :) Co tam u Was? Nie było mnie chwilę, byłam zajęta głównie pakowaniem, w międzyczasie miałam wypadek o czym wspomnę za chwilę. Ale od początku … Kolejna przeprowadzka, kolejne pakowanie, kolejne stosy ubrań, kosmetyków, pierdół wszelkiej maści. Kolejne mnożące się pytania: jak to możliwe, że nagromadziłam tyle rzeczy? Kolejny brak wiary że to się uda. Czekam na moment kiedy usiądę pośród tych wszystkich pudeł i niebieskich-niezniszczalnych worków z IKEI i powiem sobie: zrobiłam to po raz setny, nie wiem jak, ale udało się. Pakowanie i przeprowadzanie to katorga, mordor do kwadratu. Wie to każdy, którego spotkała ta niebotyczna przyjemność. O ile do tej pory przeprowadzałam się o kilka, max kilkanaście kilometrów dalej, a raz to nawet z osiedla na osiedle obok, tak teraz wszystko jest bardziej skomplikowane, bo wywiewa mnie jakieś 250km od warszawskiego Dickensa. Z rowerem, lustrem, 50 pudełkami z butami, blenderami, patelniami, żelazkami, stosami ciuchów, kosmetyków, drapakiem, kuwetą, 12kg żarcia Leona, 14kg żwirku. No i z kotem.

q

I odetchnę z ulgą, po wyżaliłam się jak to było ciężko i strasznie, ale przy lekkiej pomocy Taty i Stasia mogę śmiało obwieścić – udało się, może jeszcze nie do miejsca docelowego, ale jakieś 80% mnie i kota jest już w Białymstoku, a reszta, czyli ja i kot, udaliśmy się na zasłużony wypoczynek do Rzeszowa ; )))

+ zapraszam do zakładki SPRZEDAM, wyprzedaż szafy wciąż w toku – kkkklik

Ciężko było. Ostatnie dni starałam się wykorzystać na maxa, codziennie byłam albo w Krowarzywach albo w Vege Mieście, żeby obrzydzić sobie te miejsca jak tylko można, żeby w konsekwencji tak bardzo nie tęsknić za ich kuchnią. Zrobiłam sporo rowerowych kilometrów po centrum Warszawy, spotykałam się ze znajomymi, którzy tu zostają. Leżałam na ziemi przy Okęciu i patrzyłam na samoloty lądujące tuż nade mną, niemalże na wyciągnięcie ręki. Smutno, bardzo. Ale ciarki nasycone ciekawością przebiegają intensywnie po moim kręgosłupie. Ale będzie extra, to będzie takie poważne i dorosłe. I nowe. Co prawda ze Stasiem już razem dane nam było mieszkać, ale po pierwsze: nie znosiliśmy siebie wtedy, dogryzaliśmy sobie na każdym kroku, no i łączyło nas co innego.

 


Odwiedziłam znowu Białystok, napisałam egzamin, pierwszy raz jeździłam na quadach. Było super, jeździło się extra, naprawdę dobrze mi szło. Do czasu. Nie wiem jak przeżyłam ten wypadek i spotkanie z drzewem, nie wiem jak wyszłam z tego tylko z zadrapaniami i siniakami na całym ciele. Ktoś ewidentnie nade mną czuwał i delikatnie popchnął tego quada w drugą stronę, a nie na mnie. Fajna wielka i ciężka zabawka, ale nie po górach i nie-po-górach.

IMG_20150827_211748IMG_0489IMG_0719

Zostawiam Was ze zdjęciami i dobrą muzyką na samym dole, jak zwykle. Trzymajcie się, buziaki ;)

Leon szuka szczęścia (snaczków) w obagu :D

2015-08-21 12.08.19 2015-08-29 18.41.05

U mnie tym razem Cudaki u Stasia makaron, prawie jak zawsze ;)

2015-08-30 13.24.19 2015-08-22 10.58.362015-08-23 18.17.34

Nowy, świeżutki katalog, juhuu : ))

2015-08-30 15.28.502015-08-30 16.11.172015-08-31 08.14.492015-08-30 16.13.05 11889599_10153102707318575_4036586802455730728_n

pyszne naleśniki z czekoladą i bananami na ciepło w Wedlu : )))) rekomendują Polbejm

2015-08-28 13.26.37


Muzyka:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy

ORIGINAL by AnjaRubik

***

Hej. Zapraszam na szybki wpis poświęcony zapachowi, przy którym chodziłam, który wąchałam i w końcu postanowiłam go nabyć, a mowa tu o całkiem nowym, pierwszym zapachu sygnowanym nazwiskiem Anji Rubik ORIGINAL, który można nabyć w salonach Inglot od drugiej połowy 2014 roku.

Zapach jest na pewno bardzo oryginalny, zresztą patrząc na nazwę taki chyba był cichy zamiar twórców. Naprawdę jest unikatowy, świadczy o tym chociażby wszechobecne zainteresowanie, zwłaszcza płci męskiej, a pytania: co tak ładnie pachnie?, zdają się nie mieć końca. I rzeczywiście, zapach przyciąga. Mogłabym go opisać jednym słowem: unisex. Jest zarazem delikatny, pudrowy, a przy tym bardzo elegancki. Otula ciepłem, jest bardzo intymny, seksowny, czysty. Zapach na pewno nie przytłacza, nie narzuca się, ale ewidentnie daje o sobie znać, zaciekawia otoczenie.

Sama buteleczka jest prosta, minimalistyczna, czarno-biała, czyli patrząc na choćby styl samej autorki (?), nie mogło to być nic innego. Jednak niczym nie powala, a już na pewno nie jakością. Opakowanie brudzi się, nie wygląda jak perfumy z wyższej półki. Mi się podoba, bo lubię prostotę samą w sobie. Jednak patrząc na to, że perfumy nie kosztują grosze, dodatkowo są sygnowane nazwiskiem znanej modelki, myślę że można było nad całością trochę bardziej popracować.

Wszystko pięknie ładnie, ale dopiero po zakupie odkryłam jeden, ale dla mnie KLUCZOWY minus tego czarno-białego flakonika i esencji w nim zawartej … Dla mnie trwałość perfum jest na samej górze, tuż po fascynacji połączeń zapachu. Trwałość ORIGINAL zostawia wiele do życzenia. Perfumy, za które wydamy 200zł za pojemność 50ml POWINNY być na tyle trwałe, że nie oblewając się nimi z góry na dół rano, powinnam je czuć wieczorem chociaż minimalnie. La vie est belle czuję na sobie nie dość że wieczorem, to jeszcze na następny dzień, po zaledwie dwóch/trzech psiknięciach. Anji i jej ORIGINAL nie czuję nawet w połowie dnia, ba, po dwóch godzinach po zapachu zostaje tylko leciutkie wspomnienie. To przykre. Bo zapach jest piękny i mogłabym go z dziką przyjemnością nazwać kolejnym, tuż po Lancome-La vie est belle, Chanel Coco Mademoiselle i Chloe – moim zapachem. Niestety. Pomimo początkowej fascynacji już więcej nie wydam na niego złamanego grosza. Może taki też był cichy zamiar? – oszołomić, zaciekawić, zachęcić do zakupu, a po nabyciu zniechęcić trwałością? Szkoda, myślałam że każdemu zależy na tym, żeby potencjalny klient wracał do jego produktu na okrągło …

Dzisiaj padło na La vie est belle, zapach, który nie jest w stanie mnie rozczarować.

Buziaki, dajcie znać czy znacie ORIGINAL, a może używałyście i co w takim wypadku sądzicie. Z kolei jeżeli jeszcze go nie znacie, zajrzycie przy okazji do Inglota :) Pozdrawiam i ściskam, Asia.

ss2015-08-22 10.15.07 sIMG_20150816_141249


 

Muzyka:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy

kącik wszechświata

***

Hej. Ostatnie dni mogę krótko podsumować: dużo kina, dużo dobrego jedzenia, dużo osób, przy których czuję się dobrze, dużo śmiechu & uśmiechu. Dużo wspominania i sentymentalnych rozterek, ale ja to ja – nie potrafię (i nie chcę?) zmienić siebie i tego, że im bliżej wizja przeprowadzki, a tym samym wyprowadzki z Warszawy, tym bardziej się rozczulam i przeżywam. Najchętniej zwinęłabym się jak małe, ciepłe burrito w jakiś fajny kocyk i tak sobie leżała i myślała, ale nie dzisiaj, jeszcze nie teraz. Teraz muszę się pakować … znowu! … segregować, rozdawać, wyrzucać, przebierać. Powinnam to zacząć robić, wiem. Zamiast tego jeżdżę sobie po Warszawie na rowerze, wjeżdżam w przeróżne uliczki i zakamarki, do których nie dotarłam przez te cztery lata. Wpadł mi tym samym pomysł na wpis, a mianowicie mogę podsumować te cztery lata spędzone tutaj, dajcie znać czy chcecie? Był wpis tego typu, ale po dwóch latach i pamiętam, że został bardzo dobrze odebrany. Piszcie co o tym sądzicie :)

Na czym ostatnio byłam w kinie? Wpadł m.in nowy film Woodiego – Nieracjonalny mężczyzna i powiem szczerze, że uplasował się mniej więcej pośrodku w moim osobistym, allenowym rankingu. Historia profesora, którego poznajemy w trakcie kryzysu, albo wieku średniego, albo po prostu emocjonalnego. Jak to często bywa (przynajmniej tak sobie myślę) facet topi swoje żale w alkoholu, rozkochuje w sobie studentki i planuje po cichu małe morderstwo, aby na nowo wrócić do świata żywych i odzyskać zapał do życia i pisania. Końcówka mocno w stylu Allena, całość na plus :)

Kilka ostatnich dni spędziłam w Białymstoku. Byliśmy m.in w parku linowym Fasty (kkklik), wybraliśmy się na trasę średnią i jako że był to nasz pierwszy raz … łatwo nie było. W połowie miałam dość, chciało mi się beczeć z bezsilności, ale tu był mały haczyk – nie mogłam odpuścić i zejść, trzeba było trasę ukończyć. Fajny, godzinny wysiłek. Obudziłam dawno nieużywane mięśnie, zwłaszcza ramion. Polecam :)

DSC_4968park-linowy-fast-park-rozrywka1

Za kilka dni jadę na wstępny egzamin na studia magisterskie. Nie wiem co mam powtórzyć, nie wiem co mam czytać, jest fajnie. Nie ma nigdzie żadnych wytycznych, wywnioskowałam więc, że nie trzeba nic powtarzać? W sumie ile położnictwa nauczyłam się przez te lata, tyle wiem i potrafię, nic innego w tym momencie nie wsadzę i nie upchnę w moim rozleniwionym od wakacji mózgu, także powiedzmy, że idę na żywioł :D Standardowo: trzymajcie kciuki :)

Lubię wpadać pod samochody, zbierać zgubione uśmiechy z chodników, częstować innych cząstką optymizmu. Nie potrafię się teraz szeroko nie uśmiechać, to grzech. Może ktoś to potrafi racjonalnie wytłumaczyć, nie wiem czy to możliwe, czy mi się wydaje, ale czy można z każdym dniem być jeszcze bardziej zakochanym? Jest jakiś limit? To się gdzieś kończy? / <3 <3


 

Zapraszam na garstkę zdjęć i od razu zaznaczam, że będzie trochę jedzenia :D

Vege Miasto kilka razy:

2015-08-06 15.08.46 2015-08-07 12.39.10 2015-08-07 12.42.05 2015-08-07 12.58.51

dylematy w Mohito, wybrałam zielony sweterek – ma piękne rozcięcie z tyłu, a jako że ja jestem kurdupelkiem, to dla mnie to swetero-sukienka 

2015-08-12 11.29.212015-08-14 10.33.00

Kupiłam i wszamałam w drodze do domu. W moich żyłach za dużo ostatnio masła orzechowego :D

2015-08-19 11.04.152015-08-18 12.11.14

sukienka jest z Unisono, naszyjnik kwiatki niżej i koraliki wyżej – H&M, sandałki – Wojas

2015-08-12 12.58.58s

Zgodnie z tradycją: nowy rok akademicki = nowy kalendarz bez którego czuję się jak bez ręki. Te z EMPIKU z QuoVadis lubię i posiadam od kilku dobrych lat ;)

2015-08-09 16.02.11

W trakcie najgorszych upałów ratowałam się takimi cudami. Poniżej skład, sok w trakcie przygotowań i efekt po. W trakcie zmieniłam koncepcję i akurat w tym poniższym nie ma mleka sojowego, zamiast niego jest zimna woda. Aha i do tego idą jeszcze kostki lodu ;)

2015-08-11 16.49.08 2015-08-11 16.54.51 2015-08-11 16 7IMG_20150806_095437IMG_20150816_1412492015-08-19 12.57.47-2

Flow Food w Białymstoku:

2015-08-18 13.29.56

Bułka z masłem w Białymstoku i pyszne panini <3 

2015-08-16 12.59.02


Muzyka:

withi

 

 

Opublikowano World hovers around her . | 10 komentarzy

the sunsets were purple, red and yellow / Croatia, part 3 (jedzenie, ceny)

***

Hej. Dzisiaj ostatnia porcja chorwackich zdjęć i tym samym, ostatni i trzeci wpis o naszym wyjeździe. Kraj polecam, jak już wielokrotnie pisałam – można się pozytywnie naładować, pogodę macie jak w banku, śliczne, lazurowe morze – również. Tamtejsi ludzie są bardzo dobrze nastawieni do turystów, jak wiadomo – Chorwacja turystyką żyje przez cały rok.


 

Jak obiecałam – dzisiaj słówko o lokalnej kuchni, jednakże muszę na wstępie przyznać, że przez ten tydzień żywiłam się głównie masłem orzechowym, olbrzymimi nektarynkami i brzoskwiniami, pizzą i tuńczykiem, a tak serio to pizzą z tuńczykiem ^.^ Jeżeli w jakimś niewielkim % zachęciłam Was do odwiedzenia tej wyspy, polecę dwa lokale w mieście Pag, które odwiedzaliśmy, czyli Na Tale i Bodulo. W Na Tale trzy razy zamówiłam pizzę, w Bodulo dwukrotnie jadłam stek z tuńczyka. Moi rodzice jak zobaczyli te zdjęcia, stwierdzili że wróciłam na dobrą stronę mocy (w ich mniemaniu) i jem jakiegoś steka z krowy i wcale się nie dziwię tej reakcji – istotnie, mój stek wyglądał jak mięsny stek (jak kojarzycie tuńczyka z NorthFish to wyglądem są bardzo zbliżone)

pierwszy raz spotkałam się z niepokrojoną pizzą

IMG_5615 pagchorwacja163

stasiowa:

pagchorwacja326

wejście do Bodulo:

pagchorwacja224

wejście do Na Tale:

3

stek z tuńczyka 

pagchorwacja220 pagchorwacja328

Staś pierwszego dnia skusił się na główne danie lokalnej kuchni, czyli z polecenia kelnerki zamówił owcę i jak powiedział, a raczej potwierdzeniem był pełny talerz, który zostawił i zbyt często sięgająca ręka w stronę mojej pizzy :D – chyba się nie polubili. Dodam jeszcze, że owce są na tej wyspie dosłownie wszędzie, można je zobaczyć (i usłyszeć!) w trakcie zwiedzania wyspy. Kilka razy tuż przed samochodem wyskoczyło nam kilka owieczek, wracających z wypasania. Lokalne święte krowy, ale za to bardzo sympatyczne :D

męczenie owcy :D:

pagchorwacja14

Z tego co pamiętam S zamówił raz rybę, również z polecenia, o wdzięcznej nazwie żabnica. Ryba ta była bardzo delikatna w smaku, słodka, w ogóle nie sycąca. Po tym wszystkim kelnerka przyniosła nam wielkie zdjęcie ryby, którą Staś kilka minut temu zjadł. Hmm … grunt że po spożyciu, a nie przed :D

Zadowolony i nieświadomy :D

pagchorwacja221

I owa rybcia:

21 (1)

Co mi bardzo posmakowało, to na pewno lokalne wino o nazwie PROSEK. Coś prze-py-szne-go! Czerwone, słodkie wino, które wchodzi jak soczek, ale mocno uderza w głowę, więc jakby na to nie patrzeć jest dość podstępne. (z drugiej strony, co nie uderza w moją słabą głowę? :D)

prosek11

No i te lody, które pamiętam z dzieciństwa. Lody były wszędzie, były wielkie, były cudowne. Po jednej gałce człowiek był wypchany po same brzegi. Po dwóch kapitulował, pomimo najszczerszych chęci :D

pagchorwacja339

Podsumowując: wiem jedno – na pizzę i na masło orzechowe nie spojrzę przez najbliższy miesiąc :D


 

Dla zainteresowanych mogę dodać na koniec małą statystykę, jak to wygląda od strony finansowej. Udało nam się i rzetelnie zapisywałam każde jedno tankowanie i każdą jedną winietę i bramkę. Suma summarum na paliwo w obie strony (+/- 3200km) + bramki & winiety:

  • Słowacja: 10Euro na 10 dni
  • Węgry: +/- 40zł na 10 dni
  • Chorwacja: jakieś 12Euro w jedną stronę, czyli 24Euro łącznie na bramkach

wyszło nam +/- 1500zł. Jeżeli planujecie wypad w więcej osób, np cztery osoby na jeden samochód – wówczas transport, jak widzicie, to sprawa groszowa. Życie w Chorwacji jest bardzo podobne finansowo jak w Polsce, ceny w sklepach są bardzo zbliżone, ceny w restauracjach również. Droższe są wszelkie dodatkowe usługi, jak wypożyczenie skuterka, skutera wodnego itd. Nasz skuter został wypożyczony na dobę, usługa ta kosztowała 150zł. Natomiast wypożyczenie skutera wodnego na godzinę oscyluje +/- 1000zł w przeliczeniu, natomiast quada +/- 500zł. Zaznaczam – na godzinę. Także niestety te ceny były poza naszym zasięgiem, pomimo że marzyło mi się wypożyczenie skutera wodnego.

Oba kapelusze, o które pytacie w komentarzach, kupiliśmy u lokalnego sprzedawcy w Pagu. Mój, granatowy, jest wykonany w 100% z papieru, stasiowy jest w 100% z trawy morskiej. O ile dobrze pamiętam mój kosztował 30zł, Stasia 60zł, a wybór był niesamowity.

I jeszcze nasz mini skuter, na którym jednego dnia zwiedziliśmy całą wyspę:

pagchorwacja225


 

I reszta. Jeden dzień spędziliśmy w mieście Lun, najbardziej wysuniętym mieście na północny zachód wyspy Pag. Lun słynie z wielkich oliwnych ogrodów. Odwiedziliśmy najstarsze drzewo oliwne, mające dobre 1600 lat, zaopatrzyliśmy się w tamtejszą oliwę z oliwek.

pagchorwacja294pagchorwacja297pagchorwacja170 pagchorwacja182pagchorwacja273 pagchorwacja306pagchorwacja184 pagchorwacja320Dwie panoramy:

pagchorwacja102pagchorwacja195pagchorwacja382

papap Chorwacjo, see you next time!

11830920_651584918310584_1204197046_n

podsumowanie drogi powrotnej:

IMG_5999


Muzyka:

 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 10 komentarzy

Little-fluffy-clouds. / Croatia, part 2

***

Hej. Tak jak obiecałam, zapraszam dzisiaj na kolejną, krótką relację z naszego wypadu do Chorwacji. Nie wiem jak Wy, ale ja rozpływam się w warszawskim trzydzieści-siedem stopni w cieniu. Jednakże … za każdym razem jak zaczynam marudzić i zrzędzić, jak to jest gorąco, lepko i paskudnie, patrzę na umierającego futrzastego Leona, który jak wiecie na co dzień stroni od aktywności fizycznej, natomiast teraz … ogranicza się już naprawdę do totalnego MINIMUM, czyli do kursowania do miski i kuwety. Nawadniajcie swoje zwierzaki! Taki patent, jak nie chcą pić – ja Leonowi suchą karmę zalewam wodą i maluch zanim dopadnie chrupki, najpierw wypije całą miskę wody :D Wiem, spryciula ze mnie, a kot mało bystry, ale cóż :D

2015-08-06 06.02.03

Ok, wracam do tematu przewodniego. Przeliczyłam się. Myślałam że zamknę się w dwóch postach o Chorwacji, ale niestety pospamuję trochę, bo okazało się, że ilość zdjęć jest dobijająca, a ja za nic w świecie nie mogę zdecydować się na wybór kilku z nich, stąd te ilości : ))))


Wyspa Pag słynie z kilku charakterystycznych rzeczy, a są nimi: koronki (koronkowe, misterne dzieła tworzone przy użyciu igły), lokalny ser zdobywający mnóstwo nagród, dania z mięsa owczego, sól oraz lawenda. Mówi się, że zapach Chorwacji to zapach lawendy. O ile ser jest na każdym kroku, starsze babcie sprzedające swoje koronkowe dzieła również można spotkać, zwłaszcza w centrum miasteczka, dania z owiec serwowane są w każdej restauracji … tak na wielkie, fioletowe pola lawendowe nie było nam dane popatrzeć i nacieszyć wzrok. Niestety … lawenda kwitnie na wiosnę. Przywiozłam jakąś jej cząstkę w postaci, wypełnionych suszoną lawendą, woreczków.

Któregoś dnia wybraliśmy się na degustację lokalnych serów. Tak ja pisałam – wyspa Pag słynie z produkcji sera o nazwie Paski Sir, znanego na pewno w całej Europie. Przy okazji testowania ich klasyka (który notabene średnio nam smakował) próbowaliśmy też sześciu innych. Następnie zdecydowaliśmy się na zakupienie sera z rozmarynem dla naszych rodziców. Szczerze mówiąc – nie jestem żadnym serowym koneserem, jak choćby mój tata, także szału na mnie to wszystko nie zrobiło. Później była wyprawa do hali produkcyjnej, zdjęcia poniżej :)

pagchorwacja3 pagchorwacja7 pagchorwacja10 pagchorwacja16 pagchorwacja17 pagchorwacja21 pagchorwacja26

Panorama:

pagchorwacja205

:D

pagchorwacja212ff

I następna panorama:

pagchorwacja247

Jednego dnia wybraliśmy się na wycieczkę do miasta Zadar, oddalonego od miasta Pag o jakieś 50km. Zadar słynie głównie z układu słonecznego, dokładnie jest to instalacja architekta Nicoli Bašicia pt „Pochwała Słońca”. Drugą przyczyną tłumów turystów są organy morskie. Mówi się, że są one cudem architektonicznym. Zostały wybudowane 8 lat temu. Fale morskie, przechodząc przez zanurzone w wodzie rury, tworzą niezwykły dźwięk zwany „muzyką morską”.

pagchorwacja60pagchorwacja41pagchorwacja47pagchorwacja50pagchorwacja53pagchorwacja57pagchorwacja85pagchorwacja74pagchorwacja79pagchorwacja88


 

Muzyka:

 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 14 komentarzy

How big, how blue, how beautiful / Croatia, part 1

***

Hej. Tak jak wspominałam w poprzednim, bardziej torebkowym wpisie, wybraliśmy się w tym roku ze Stasiem do Chorwacji, dokładnie na wyspę Pag (jeszcze dokładniej do miasta Pag), na której obydwoje byliśmy po raz pierwszy. W Chorwacji spędziłam z rodziną wiele, wiele niezapomnianych wakacji, kraj ten budzi we mnie same pozytywne wspomnienia i tak jak pisałam – uwielbiam do niego wracać. Wiele razy byliśmy na innych wyspach, dobre pięć razy na Mali Losnij, stąd zaproponowałam wybranie podobnego miejsca, z tą różnicą, że na Pag można dojechać przez most, łączący ląd z wyspą, a na np Mali Losnij trzeba dopłynąć promem.

Dzisiaj napiszę kilka wstępnych słów o miejscu do którego się wybraliśmy, dodam trochę zdjęć (łącznie mam do przejrzenia prawie 500 :D), a w następnym wpisie napiszę o lokalnej kuchni, oraz postaram się dodać wszystko, o czym zapomnę dzisiaj. Jakbyście mieli jakieś pytania, albo planujecie wybrać się do Chorwacji to śmiało piszcie :)

Do Chorwacji wybraliśmy się samochodem. Łącznie z Warszawy przez Rzeszów na Pag mieliśmy do pokonania 1500km. W pierwszą stronę zrobiliśmy sobie nocleg na Węgrzech, głównie po to, aby nie zmarnować na odsypianie pierwszego dnia wakacji. Wcześniej zabookowałam apartament w mieście Pag, dokładnie na tydzień – od wtorku do wtorku. Tu taka wskazówka – większość turnusów w apartamentach w Chorwacji trwa od soboty do soboty – radzę na to uważać, głównie ze względu na możliwość wpakowania się w olbrzymie korki w drodze do Chorwacji. Nam się jakoś udało i nasz apartament był wolny od wtorku, stąd droga na wyspę była bezproblemowa. Mieszkaliśmy u Martiny (tu jej strona: kkklik), która przyjęła nas tak ciepło, że ciężko było stamtąd wyjeżdżać. Sam apartament był niby blisko plaży (150m), ale niestety była to plaża stricte turystyczna, a my od takich stroniliśmy. Dlatego każdego dnia plażowaliśmy w innym miejscu, zawsze dojeżdżaliśmy samochodem, jednego dnia wypożyczyliśmy skuter, na którym zwiedziliśmy całą wyspę :) Znajdowaliśmy dzikie, odosobnione plaże. Najbardziej lubiliśmy te ‚otwarte’, czyli z otwartym rzutem na morze. Miasto Pag leży w dość dużej zatoce, stąd z jednego brzegu miasta widać drugi brzeg. Jeżeli chodzi o plaże – na wyspie jest ich ogrom, każdy znajdzie coś dla siebie i nikt nie bookuje sobie miejsca parawanem (to takie nawiązanie do tego co się obecnie dzieje nad Bałtykiem i co stymuluje u mnie ciarki zażenowania na całym ciele …. że-na-da i tyle w temacie :)).

Postanowiliśmy wrócić tego samego dnia, kiedy kończył nam się wykupiony turnus, bez noclegów po drodze, tak jak było w przypadku podróży do Chorwacji. Udało nam się, chociaż dobijanie do Rzeszowa, cała Słowacja to była istna męczarnia. Wyjechaliśmy o 9 rano, w domu byliśmy po 22. Jestem z siebie dumna, bo udało mi się zmieniać wiele razy Stasia, żeby go trochę odciążyć. W końcu więcej pojeździłam samochodem, a mój lęk przed prowadzeniem to zamierzchła przeszłość, z czego jestem chyba najbardziej zadowolona : )))

Całe wakacje minęły nam bardzo szybko, za to bardzo, bardzo przyjemnie. Chorwacja wciąż jest równie piękna jak te 15,14,13,12,11,10 itd. lat temu. I taka dla mnie pozostanie na zawsze :)


I zapraszam na garstkę zdjęć oraz kilka kawałków, przy których bardzo miło pokonywało się te wszystkie kilometry :)

startujemy

pagchorwacja158

Pag nocą

pagchorwacja151pagchorwacja319

zero malowania, zero makijażu – cudownie ; ))))

pagchorwacja362pagchorwacja385 pagchorwacja194 pagchorwacja198

dzień na skuterku, zdjęcie być musi *.*

pagchorwacja208

pagchorwacja223 pagchorwacja231pagchorwacja228pagchorwacja254pagchorwacja276

bez crosów byłabym bezbronna w starciu z jeżowcami *.*

pagchorwacja310 pagchorwacja242 pagchorwacja244

panorama plaży w Bosanie

pagchorwacja108

morski sklepik ; )

pagchorwacja128 IMG_20150801_195212pagchorwacja120 IMG_20150801_203853 IMG_20150804_075336IMG_20150806_100240


 

Muzyka:

withi

 

 

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy

OBag Lazurowa + trochę Chorwacji

***

Hej. Jesteśmy już w Chorwacji. Kilka dni przed wyjazdem w końcu wpadła mi w ręce mała, acz piękna rzecz, która teraz idealnie pełni swoją rolę. Jest to torba, o której chcę krótko wspomnieć i do której zakupu przymierzałam się chyba z rok, jak nie dłużej … ale jak to często bywa – zawsze były inne wydatki. Nie jestem torebkoholiczką, nie mam żadnych kolekcji torebek – mam tylko te, które lubię i noszę. Dokładnie są to cztery torebki. No ale tutaj przepadłam. I wiecie – cieszę się że tyle zwlekałam z zakupem, wcześniej przymierzałam się do pudrowej różowej, ale wtedy w ofercie nie było jeszcze koloru, który ostatecznie wybrałam. Jak tylko zobaczyłam go na żywo, wiedziałam że innego nie chcę. Podoba mi się jeszcze drugi nowy kolor, a mianowicie atramentowy. Obie wersje kolorystyczne, pudrowy róż i atrament, wrzucam niżej:

Blog o modzie dziecięcej DwaRazyW  kołobrzeg 176

A ja zdecydowałam się na śliczny lazurowy kolor, czyli szary błękit, albo jak kto woli – sprany niebieski/dresowy niebieski. Taki mój w 100%. Zobaczymy jak torebka będzie się sprawdzać na dłuższą metę. To moja pierwsza OBAG. Już czuję że wakacje należą do niej ;)

Obecnie tak jak pisałam jestem już w Chorwacji, odpoczywamy, kąpiemy się, leniuchujemy. Za nami trasa Warszawa -> Rzeszów -> Chorwacja. Widoki, pogoda, morze są piękne, cała Chorwacja budzi we mnie wspaniałe wspomnienia, uwielbiam tu wracać. Do zobaczenia za dwa tygodnie (jak będę miała możliwość, to jeszcze dodam jakiś wpis w trakcie pobytu), trzymajcie się ciepło i nie dajcie się upałom. I apel do wszystkich posiadaczek obag’ów – koniecznie piszcie jakie kolory posiadacie i jak się sprawdzają! :)


IMG_20150729_153345IMG_20150729_153526Zrzut ekranu 2015-07-29 o 17.10.27IMG_2422Zrzut ekranu 2015-07-29 o 17.07.38IMG_24652015-07-23 13.12.062015-07-23 18.43.592015-07-25 14.48.37 IMG_20150725_144153


withi

 

Opublikowano World hovers around her . | 7 komentarzy