pinpoint yourself

***

p28nAEr

Hej. Mamy marzec, jest niedziela, Staś pojechał do Białegostoku, a u mnie oznacza to tylko tyle – czas na notkę :D Generalnie nic nadzwyczajnego się nie dzieje, jest piękna pogoda, niedługo odkopię i wypoleruję mój ukochany środek transportu, jakim jest rower. Cały poprzedni tydzień to walka z zębem, wykłady, zajęcia, praca i czekanie na weekend.

Dlaczego walka z zębem? Nie pisałam o tym na blogu, temat jest nudny jak flaki z olejem (dlaczego akurat flaki i to z olejem?) ale pokrótce wspomnę – jestem szczęściarą, zrobił mi się suchodół (nazwa bardzo komiczna :D), czyli najczęstsze powikłanie po ekstrakcji zęba .. Dlaczego się zrobił? Bo Asia piła kilka litrów wody przez słomkę (a podobno nie można) zmieniała gaziki jak szalona i generalnie, człowiek uczy się na swoich błędach, a to szlachetna lekcja była gdyż … 7 kwietnia jestem umówiona na kolejny zabieg, tym razem lewa dolna ósemka do kolekcji – podobno rośnie identycznie jak jej kumpela z prawej strony. No … i cknęło mnie coś w środę, tuż przed powrotem do Warszawy, że to NIEMOŻLIWE że przez bity tydzień umieram z bólu, TAKIEGO bólu, jak miał on trwać kilka dni i nie być aż tak nasilony … No i pojechałam do mojego chirurga i dzięki Ci Panie Boże. Ahhh ta kobieca intuicja … Teraz latam do stomatologa i zmieniam opatrunki, tu na miejscu w Warszawie. Ale wszystko zmierza w dobrym kierunku ;)

Uwielbiam Pawilony na Nowym Świecie, a zwłaszcza ostatni pawilon numer 31 i ich XXL driny o smaku truskawkowym. To już nasza mini tradycja, a Staś wie, że jak chce ze mnie wszystko wyciągnąć i pogadać szczerze do kwadratu, to to jest właśnie najlepszy sposób. Naprawdę … polecam wszystkim – jak skręcicie obok Subwaya, to idziecie na sam koniec, i tam jest to miejsce – do tego zawsze trafiamy na dobrą muzykę w lokalu, wiec to chyba stała tendencja ;)

Byliśmy w końcu w warszawskim ZOO ;) Widzieliśmy walkę słoni o słonicę, obżartego krokodyla z takimi boczkami, że jak ktoś ma z tego powodu kompleksy, to migusiem znikają :D, pierdzącego na nas nosorożca i wyjącego lwa. Wiecie co … byłam już w ZOO w Krakowie, Zamościu i Wrocławiu i jak mam być szczera – to w Warszawie jest na ostatnim miejscu w rankingu, z prostego powodu – jest zaniedbane, a do tego mam wrażenie, że nie jest do końca bezpieczne … Sam wybieg dla lwów i tygrysów – ja wiem, że te zwierzaki są pewnie na jakichś lekach zwiotczających mięśnie, ale serio … bałam się że jeden skok i lew jest na mnie. Patrząc na to, jak ta sprawa wygląda choćby w Zamościu, w ZOO które według mnie z tych czterech jest najlepsze, to jest niebo a ziemia. Byliście w warszawskim? Jakie macie odczucia?

2015-02-28 12.21.28 IMG_20150228_142118

Swoją drogą, taka drobnostka nasuwająca się na myśl na koniec – to strasznie fajne być kochanym i zakochanym, śmieszne wielce, ale fajne, przyjemne uczucie ;) Weekend super, szkoda że już po, ale nie martwmy się – za kilka dni przyjdzie znowu. Moim postanowieniem marcowym jest NAPISAĆ PRACĘ LICENCJACKĄ i zobaczycie ! zrobię to :D Jest tak ładnie, że chyba jutro wyciągam mój wiosenny płaszcz :)

Buziaki !

IMG_20150223_195610 IMG_20150226_154717

Super jest, mam 38 i jest mega jasny :)

IMG_20150228_141829

Vege MIASTO, tym razem kotleciki gryczane

IMG_20150301_130547

Dużo cukru

kob-kot1

:D

2015-02-24 21.36.24

Leon dostał prawdziwy furminator – jesu kochany, co to robi … nie sądziłam że ten kot ma tyle martwych włosów, cała siata, nie kłamię. Mam nadzieję że to coś pomoże i futro nie będzie wszędzie, dosłownie … 

2015-03-01 14.40.47

A u Leona po staremu …

2015-03-01 14.41.30

***

I trochę muzyki:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 10 komentarzy

izotretynoina – update (luty 2015)

***

izotretynonina – update (grudzień 2014) kkkkklik

948px-Isotretinoin3d.svg

Hej. Tak jak obiecałam, nadszedł czas na kolejny (uhuhu, aż drugi) update mojej kuracji izotretynoiną, dokładnie lekiem o nazwie Izotek – dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę jak długo ona już trwa, i jak jest … przyjemna. Jak mam być szczera – gdyby to tylko było dozwolone, mogłabym śmiało brać izotretynoinę do końca życia. Niestety nie zawsze jest tak pięknie i kolorowo, lek ten jest bardzo obciążający dla organizmu i czasami te sześć, siedem miesięcy to dla niektórych zbyt długi czas.

Jak jest u mnie? Wzorem grudniowego wpisu, podzieliłam wszystko, tak, aby było przejrzyście i bardziej zrozumiale. Jestem po kolejnej wizycie u dermatologa i wcześniejszym wykonaniu badań kontrolnych. Nie robiłam takich badać od grudnia, czyli tak naprawdę nie wiedziałam co słychać u mojej wątroby przez dość długi czas (niecałe 3 miesiące). Ale do rzeczy:

* dzień kuracji: 148

* przyjęta dawka leku: +/- 5450 mg (dokładnie policzę jak wrócę do Warszawy)

* badania krwi: miałam dość sporą przerwę pomiędzy ostatnim badaniem a wcześniejszym, tym grudniowym, ale to z tego względu, że moja pani doktor była na urlopie, wizytę musiałam przełożyć na koniec lutego i suma summarum wyszły prawie trzy miesiące przerwy. Jak to wygląda po najświeższych badaniach? Wrzucam tabelkę porównawczą:

PS: Zważywszy na dość solidne ilości leków przeciwbólowych, które przyjmowałam od około tygodnia przed badaniami (związane z usuwaniem ósemki), badania wyszły nieco zawyżone – wiadomo, że tramal, kodeina, pyralgina i paracetamol w ilościach dość sporych, odbiją się nieco na wynikach krwi. (chociaż pani dr powiedziała że niekoniecznie tak jest …) Popatrzcie jak mi TG skoczyły : O

badania

* skutki uboczne: Opiszę tylko nowe skutki uboczne, ponieważ nie ma sensu się powtarzać. Te, które towarzyszyły mi do grudnia macie opisane w pierwszym wpisie, o tutaj – kkklik. Jak jest teraz? Poza chropowatymi wysypkami na dłoniach (zwłaszcza jak szłam do szpitala co = używanie niezliczonych par jałowych i lateksowych rękawiczek), suchej skórze na ramionach, wielu siniakach na nogach – jest chyba ok. O dziwo nie wystąpiły u mnie jakieś krwotoki z nosa, co może się zdarzać. Bóle mięśni to już na szczęście przeszłość. Dalej występuje suchość oczu, szybciej muszę wymieniać soczewki, ale nie muszę używać kropli nawilżających. Włosy i paznokcie rosną ekspresowo, nie wypadają, nie łamią się. Cera twarzy nie jest wysuszona jak w pierwszych miesiącach. Od października nie miałam żadnych wyprysków na buźce, nic, zero. Usta smaruję co pół godziny, czyli wciąż w każdym miejscu mam masełka z Nivei – bez nich nie ruszam się z domu. W styczniu wystąpił u mnie mały incydent, po którym wylądowałam na pogotowiu – w pierwszy dzień okresu, który notabene spóźnił się 10 dni, dostałam mega krwotoku i zaczęłam wymiotować krwią po spożyciu Ketonalu. Teraz mam ketonalową abstynencję, lekarz połączył to ewidentnie z lekiem, który przy tak osłabionym organizmie, jakim jest teraz mój, podrażnił mi układ pokarmowy po całej linii. Natomiast spóźniony i bardzo nieprzyjemny okres połączył oczywiście z kuracją izotretynoiną. Co jeszcze? Chorować, nie choruję – czasami jestem bardziej osłabiona. I chyba tyle, wydaje mi się że wspomniałam o wszystkim co mnie męczyło przesz ostatnie miesiące. Szczerze mówiąc, żyję i żyje mi się fantastycznie, te malutkie skutki uboczne po wypisaniu wydaje się, że jest ich taaaaaaaaaaaaaak dużo, że ta kuracja to musi być jakiś koszmar. W rzeczywistości są niemalże niedostrzegalne i bardzo często można się do nich szybko przyzwyczaić. Ważne żeby mieć z tyłu głowy że to czy tamto to może być skutek uboczny kuracji i być przygotowanym – wtedy nic nas nie zaskoczy ;)

Do tego co jeszcze zauważyłam:

– tendencja do robienia się wielkich siniaków, kiedy normalnie nie skóra nie byłaby nawet zaczerwieniona

– czasami jak zapominałam żeby się nie drapać – zostawały mi takie czerwone paski, wręcz szramy, jakby mnie co najmniej podrapał jakiś wielki drapieżnik – sumując: skóra jest naprawdę delikatna i podatna na wszystko

* pielęgnacja: wciąż bardzo, bardzo minimalistycznie, jeżeli o to chodzi. Twarz myję tym, co najdelikatniejsze, czyli żelami do higieny intymnej – uwielbiam ten z aloesem z Rossmanna, ostatnio odkryłam delikatną piankę z Green Pharmacy, również jest świetna (zdjęcia wszystkich produktów jakich teraz używam będą poniżej). Jeżeli chodzi o kremy – wciąż masło kakaowe z Ziaji na noc – nie jestem w stanie powiedzieć ile tych małych opakowań zużyłam w trakcie ostatnich miesięcy, ale jedno takie starcza mi na jakieś 2 tygodnie, więc podejrzewam że bardzo dużo. Tutaj się nie ograniczam, wieczorem nakładam na twarz potężną warstwę tego masła, a moja skóra i tak wchłania go w niebotycznie szybkim czasie. Na dzień używam albo krem nawilżający z Ziaji 25+, albo krem z Psyhiogel – póki co zużywam próbki, które dostałam od dermatologa, ale w zapasie mam już całe opakowanie – jest naprawdę fajny. Raz na jakiś czas robię peeling morelowy z Soraya, na jakieś delikatne przebarwienia używam EffaclarDuo.

Do ciała polecam balsam z MIXA.

2015-02-19 11.42.15 2015-02-19 11.42.32 2015-02-19 11.42.43 2015-02-19 11.42.56

* poziom zadowolenia: Rewelacja. Nie mówię już o tym, że mam czystą i ładną cerę, z kilkoma przebarwieniami, których za nic nie mogę się pozbyć. Że wychodzę bez makijażu. Ale chodzi o samopoczucie … To jest coś niesamowitego, naprawdę.

+ myję włosy raz na pięć, sześć, siedem dni, impossible ! :O

* cennik: jak zwykle wszystko wrzucam w tabelce porównawczej (badania krwi pierwszy raz udało mi się zrobić na fundusz):

Bez tytułudd

* wizyta dermatologiczna 24.02.15: patrząc na najświeższe wyniki badań, moja dermatolog postanowiła znowu wprowadzić Tulip10mg, obniżający TG i cholesterol, oraz zmniejszyła mi dawkę. Do tej pory brałam 40mg/doba, teraz będę brała 20mg jednego dnia, 40mg następnego i tak na zmianę. Kontrolna wizyta + badania za +/- miesiąc.

withi

 

Opublikowano World hovers around her . | Dodaj komentarz

our ends are beginnings ; codzienności, mrr

***

Hej :) Wiosna dostojnymi, acz nieco powolnymi krokami zbliża się i dawkuje nam coraz więcej słońca, w związku z powyższym – zmieniłam nieco wygląd bloga, jak to mam w zwyczaju – zmieniło się tło & nagłówek, co o tym sądzicie?

B2

W skrócie – co się działo, jak znowu mnie tu tak długo nie było? Kończyłam indywidualne praktyki na sali porodowej, uzbierałam te czterdzieści przyjętych porodów, generalnie utwierdziłam się w przekonaniu, że na Karowej jakimś cudem trafiłyśmy z dziewczynami na najwspanialszą zmianę położnych, jaką można sobie wyobrazić – w związku z tym i indywidualne praktyki postanowiłam tam uskutecznić, było super. Ogromna swoboda, mnóstwo nauki, przyjmowanie porodów niemalże od A do Z i rzucone na koniec: po co ja tam byłam? Przyjęłaś ten poród samodzielnie. Proud :D

Ponadto zaczęłam znowu pracować, szczęściara ze mnie, bo znowu trafiłam na wspaniałą rodzinę. Nie potrafię nie pracować, pomimo że powoli dobijam do końca studiów, powinnam skupić się na pisaniu pracy licencjackiej, dokończeniu indywidualnych praktyk, to ja mimo wszystko szukam sobie dodatkowych zajęć. Praca, studia, basen + rozglądam się za jakimś porządnym native speakerem, bo mam wielką i wewnętrzną potrzebę wrócić do angielskiego w wersji: fluent.

/ Ok, nie jestem tak do końca szczęściarą – akurat nad nami, IDEALNIE nad moim mieszkaniem, zamieszkał człowiek, który … ciężko go opisać, ale lubi porządną techniawę, pomieszaną z klasycznym disco-polo, robi ‚imprezy’ (imprezy dwuosobowe – on i jego panna) praktycznie co drugi dzień, bardzo często zaczyna je np o drugiej/trzeciej w nocy, więc już kilka razy zostałam obudzona, niemalże wyrwana ze snu – miałam wrażenie że zaraz cały blok runie, a nade mną chodzi wielki, olbrzymi słoń. Dodam, ze sąsiad ten, od grudnia do lutego robił remont (nie że fachowcy, robił ten remont sam ..) i startował z wierceniem o 7:59. Mój blok jest raczej zamieszkiwany przez starszych ludzi, którzy takiego stanu rzeczy po prostu zbyt długo nie zniosą … albo ogłuchną, albo uciekną. Kilka dni temu znowu obudził mnie jakiś huk, potem ta koszmarna muzyka … siedziałam kilka minut na łóżku ze łzami bezradności w oczach i w końcu zrobiłam jedyną słuszną rzecz, czyli zadzwoniłam po policję. Wydaje mi się, że policjanci niedługo będą mnie rozpoznawać, bo zamierzam regularnie dzwonić i to zgłaszać, to chyba jedyny sposób na takiego buraka. Mieliście podobną sytuację? Dodam, że to jest człowiek totalnie niereformowalny – poszłyśmy kiedyś ze współlokatorką do niego o 8 rano grzecznie POPROSIĆ, czy mógłby zacząc wiercić trochę później … a on na nas zaczął krzyczeń, rozumiecie? Dorosły facet wydzierał się na dwie dziewczyny. Mówię do niego: mógłby Pan przestać na nas krzyczeć?, po czym padła krótka odpowiedź: nie proszę Pani, bo mnie to po prostu wkurwi*, przyłażą wszyscy i mają pretensje. Nie nooooo, jasne, Pan i Władca, jak śmiemy mieć pretensję? … W tamtym momencie postanowiłam, że nie chcę z takim prostactwem mieć więcej nic do czynienia. /

Zbliża się dzień sądny, boję się jak nie wiem, mianowicie – stało się, za kilka dni raz na zawsze pozbędę się uciążliwej ósemki, która skutecznie utrudnia mi ostatnio życie. To straszna niemoc, kiedy nie można zjeść pizzy jak człowiek, bo ma się prawą stronę twarzy sparaliżowaną z bólu. Czeka mnie czas soczków, jogurcików i zupek – jak dobrze, że jadę na tydzień do domu, mamunia dopieści moje, jak mniemam, biedne i poranione niebawem, podniebienie. W związku z usuwaniem ósemki, musiałam zrobić zdjęcie szczęki i wiecie – wygląda przerażająco :D Wszystkie zębulce w komplecie, modlę się żeby górne ósemki nie zaczęły wyłazić, bo nie potrafię sobie wyobrazić gdzie one zechcą się pomieścić …

Poliwka Joanna

Zbliżają się Oscary, a ja jak zwykle po cichu planuję mój osobisty ranking i zastanawiam się, kto w jakiej kategorii najbardziej zasłużył. Z nominowanych, do głównej statuetki, filmów, obejrzałam już prawie wszystkie pozycje i …. jestem w kropce. Jest tyle dobrych i zasługujących na tę nagrodę filmów … sercem jestem za American Sniper – rewelacja, a głowa podpowiada co innego. Myślę że przed oscarową nocą pojawię się tu jeszcze z wpisem i wypiszę wszystko konkretnie, a jak nie na blogu, to na pewno wrzucę taką listę tu: kkkkklik.

Jakaś wyczerpana ostatnio jestem, nie mam ochoty tracić czasu w sieci, stąd tak mało notek, przepraszam, ale chyba połknęłam przez przypadek pożeracza weny i kreatywności, czuję jak przemieszcza się po moim organizmie i sieje spustoszenie.

Tak naprawdę jest dobrze, uśmiecham się i płaczę, potykam i wstaję. Dzisiaj nie mogę uśmiechnąć się bardziej, bo kąciki nie mogą wybiegać z twarzy. Tak naprawdę doskwiera mi tylko jedna rzecz na ten moment, ale przecież jestem silna, a za jakiś czas będzie ona tylko gładkim, wytartym wspomnieniem, w którejś z szuflad pamięci. Będę do niej wracać, gdy będę chciała sobie przypomnieć, że umiem i potrafię i że można czasem zwątpić w świat, ale nie można w siebie

Pozdrawiam Was ciepło, ściskam i do usłyszenia! Tak z ciekawości: ktoś tu jeszcze zagląda, czy zwątpiliście już we mnie?

PS:Dzisiaj dzień kota, z tej okazji dużo Leona. Dzisiaj musimy spełniać zachcianki tych czworonożnych stworzeń, bezwzględnie. (nie żebyśmy tego na co dzień nie robili ;-))

IMG_20150215_1230042015-02-07 14.15.13 IMG_20150214_150405 IMG_20150208_10301110353001_10152834279975813_2254933284250806208_n IMG_20150206_172702 IMG_20150203_144211

***

withi

Opublikowano World hovers around her . | 24 komentarzy

Spadniemy na cztery dłonie, twoje na ziemi, moje na tobie

***

Nie było mnie dni kilka, zaniedbałam moją internetową wersję samej siebie, przepraszam, tak wyszło. Ale to wszystko przez: najpierw totalny brak czasu, potem niby czas był, ale ponoć miałam się uczyć – jak zwykle nic z tego nie wyszło, zamiast nauki obejrzałam dość sporo filmów i powiem Wam, że styczeń prezentuje się bardzo zacnie, jeżeli chodzi o filmy: 3xkino, a wszystkich obejrzanych filmów = 17 : O  . Ale to nic odkrywczego, że sesja sprzyja nadrabianiu filmowych zaległości, dotarcie do najbardziej zakurzonych zakamarków w mieszkaniu i odkopaniu książek kucharskich – nigdy, jak w okresie około-sesjowym, nie gotuję tak pysznie i smacznie, serio! (a Harrego oglądam z S, bo niektórych częsci nie widział i nie pamięta – swoją drogą dobrze wrócić do Hogwartu, ah)

2015-02-01 15.56.40

Wracam na ziemię. Ale tylko na chwilę. Weekendy są takie przyjemne, dlaczego tak szybko się kończą? Na własne życzenie (bo w końcu nie usunęłam tej ósemki przed Świętami … -.-) właśnie teraz, WŁAŚNIE teraz, zaczęła mi się znowu wyżynać i boli tak … że albo chodzę po ścianach, albo modlę się o szybsze działanie Paracetamolu. Ogólnie brałabym Ketonal w ilościach hurtowych, ale pamiętajcie - nigdy nie bierzcie Ketonalu bez osłonek, chyba że chcecie trafić na pogotowie na Banacha wymiotując krwią … Taak, uczymy się całe życie, a awersję do mojego ukochanego niegdyś Ketonalu mam na najbliższe lata. Teraz przyszedł czas na omijanie układu pokarmowego i dostałam Ketonal domięśniowo w razie czego. Ale extra :D Ogólnie coś zdrowotnie podupadam ostatnio, ale na basen i tak chodzę. Niby 22 lata a pustka w głowie … Tak to jest jak się żyje na wygnaniu i mamusia nie pilnuje :D

No nic, zmykam trochę poczytać. Trzymajcie się i pamiętajcie o mnie – ja żyję, tylko czasami potrzebuję trochę więcej przerwy. Miłego tygodnia Kochani ! ;)

PS: Następny wpis będzie o moich dermatologicznych zmaganiach, czyli już teraz zapraszam na kolejny izotekowy update ;)

3543_a415_500

obiad w VegeMieście:

2015-02-01 12.39.14

tak Leo rośnie … 
IMG_20140723_15104320150131_12531220150131_125444IMG_20150131_125930

1723249_460303710774118_4667857772470725049_n

prezes 

IMG_20150126_081921 IMG_20150127_104930 IMG_20150129_101637 IMG_20150130_143215


Jest cudowna <3

withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy

zaśpijmy specjalnie

***

Zaśpijmy dzisiaj – będzie fajnie. / Zaśpijmy specjalnie

…      udajmy gorączkę, udajmy malarię.

Hej. Jam tam Wasz weekend? Mój jak zwykle upłynął szybko, nie wiem kiedy te wszystkie dni uciekają … Ostatnio moją dobę dzielę na dyżury na ginekologii, spanie, basen, dyżury na ginekologii, spanie, basen … Jest tak ciekawie, że normalnie nadziwić się nie mogę :D W ten weekend był mój pierwszy raz w … kasynie :D Weszliśmy z ulicy do Mariota, hazardzistka Asia w dresowej sukience & hazardzista S w T-shircie w paseczki, burżuazja jak się patrzy, no ale co? Wygraliśmy i kupiliśmy sobie planszówkę, tym razem padło na Mr Jacka – ej, planszówki są super, naprawdę, w dodatku ta jest przeznaczona TYLKO dla dwóch osób, więc idealnie. Bardzo mało jest takich gier. Graliśmy wczoraj caaały wieczór, niżej wrzucę Wam zdjęcia jak gra wygląda ;)

Wrzuciłam kilka nowych ubrań do sprzedania, reszta ma obniżone ceny, także zainteresowanych zapraszam: kkkklik

Miłego tygodnia Kochani, nie martwcie się, to tylko pięć paskudnych dni do weekendu, jak to się mawia c’est la vie, jakoś przebrnąć trzeba. Trzymajcie się !

2015-01-15 12.56.16

schował się, mój invisible cat :D

IMG_20150115_210958

Mr Jack ! tu krótki opis  – kkkklik 

IMG_20150117_2353262015-01-17 23.48.55

dostałam niebieskie kwiatki!

IMG_20150118_1254372015-01-17 21.37.2215771_453424691462020_4734952824078506624_n553275_485121254959030_7668300443480448024_n10304876_461895770614912_5643194051910970115_n2015-01-16 09.54.39 20150115_124648 20150115_124735

zmęczony, zaczytany 

IMG_20150115_122754

***

Ostatnio narzekałam na brak muzycznych inspiracji. Ona jest NIESAMOWITA. Odkryłam małą perełkę, ah ah, naprawdę, genialna babka – Hideaway chyba każdy kojarzy, zresztą, wrzucałam dawno temu, ale naprawdę … dorobek ma dużo większy ;)

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy

blue jeanne

***

I jeśli jesteśmy tylko cząstką … Skąd wiemy, że wiemy prawie wszystko i że wiemy to co stanowi fakty? Może jesteśmy tylko lustrzanym odbiciem, elementarną i nierozerwalną cząstką ale tylko cząstką. Grudką świadomego bytu, ale skąd wiemy, że to zawsze my mamy rację i stanowimy potęgę ? Że nie jesteśmy tylko częścią czegoś potężniejszego/ Albo?

Sytuacja taka – kawiarnia, dość banalne pytanie: co będzie ze mną za pół roku: czy dalej będę pod ręką i na miejscu w Warszawie, czy w zupełnie innym miejscu? Wiecie co … te prawie już cztery lata w Warszawie był wspaniałe, lubię to miasto, wiążę z nim wiele wspaniałych wspomnień i grono cudownych ludzi, których tu poznałam. Ale nie wiem. Chyba powoli zaczyna mnie męczyć i marzę o innym miejscu … Mam mini plan, o którym wie garstka osób – jak się uda, przy pomocy olbrzymiej dawki determinacji i poświęcenia, będzie cudownie. Jak nie wypali – cóż, jak na człowieka planu przystało – mam plan i B, i C, a nawet D, więc marnie raczej nie skończę :)

Podobno co roku umiera milion komórek mózgowych. To strasznie smutne.


 

PS: Poleci mi ktoś jakąś dobrą muzykę? Zaczynam się nudzić moją playlistą … jestem żądna czegoś nowego :D Z góry dziękuję !

1

PS1: Nowe filmy obejrzałam, więc wspomnę coś o nich. Pierwszy film to Blue Jasmine (kkklik), stąd tytuł tego wpisu, czyste odgapiarstwo, ale do rzeczy – nie lubię Allena, piszę i mówię o tym otwarcie od zawsze. Tzn prostując – zauważyłam że akceptuję jego filmy, tylko wtedy, kiedy sam nie wpycha swojej skromnej osoby przed kamerę, jak to było np w Zakochanych w Rzymie, filmie, który ładnie i krótko podsumowując – nie podobał mi się. Wiem, wiem – na koncie mam zbyt mało filmów w jego reżyserii, ale naprawdę – mam do człowieka jakiś uraz. Polubiłam go trochę bardziej po Magii w blasku księżyca. Jeżeli chodzi o Blue Jasmine – ociągałam się z tym filmem, nie powiem, ale jestem szczęśliwa że w końcu go obejrzałam. Sam film – bardzo mi się podobał, rola Cate Blanchett bardzo dobra, ale czy oscarowa? Śmiem wątpić. Fabuła mało porywająca, podobała mi się przeplatanka teraźniejszości z przeszłością. Jak to u Allena – smutek przeplata się z zabawnymi i komicznymi sytuacjami. Raz zachowanie głównej aktorki Jasmine jest niebotycznie żenujące, z drugiej strony, z każdą minutą filmu jest nam jej coraz bardziej szkoda … Pecha miała, ot tyle. Polecam na wolny wieczór z facetem, … albo kotem, czy to ważne? :D

Drugi film – wybraliśmy się wczoraj z S na Whiplash (kkklik). Czekaliśmy na ten film już dłuższy czas, i … sama nie wiem, jestem trochę rozczarowana, a może po prostu wyszedł mój dystans do orkiestry i instrumentów muzycznych? Film jest genialny, jeżeli chodzi o sceny, o emocje, litry potu głównego bohatera, krew na perkusji, determinacja i TOTALNA ślepota, chęć bycia tym jedynym i niezapomnianym sprawia, że trochę oderwany od rzeczywistości, doprowadza się niemalże do szału i w pewnym momencie spada na samo dno. Aby … w ostatniej scenie pokazać, że … jest tym jedynym i najlepszym. Sporo dobrej muzyki, zespół muzyczny pokazany trochę ‚od kuchni‚. Staś wyszedł zachwycony, ale to stary puzonista jest :D, ale ja … jest jedna scena, która rozwaliła mi cały film, zwłaszcza mój realizm – scena z wypadkiem samochodowym, kto widział, to skojarzy. Czy polecam? Na pewno jest to coś innego niż wszystko, czym karmi nas ostatnio kino. Także raczej polecam ;)

pizza tron

IMG_20150111_154835IMG_20150111_2023132015-01-06 13.27.55 2015-01-09 13.55.33 2015-01-09 15.39.37 IMG_20150106_094600

NAJCUDOWNIEJSZA sukienka na świecie aaaaaaaaaaaaaaaa, chcę, chcę!

Bez tytułu

***

withi

Opublikowano World hovers around her . | 11 komentarzy

i see fire

***

Hej :) Jak tam w Nowym Roku? Jak udał się Sylwester? U mnie ok, byliśmy u znajomych, czyli tak jak najbardziej lubię. Były fajerwerki z dwunastego piętra i duuużo wina. Chciałam przykleić moje piękne sztuczne rzęsy, dawno tego nie robiłam i mówiąc delikatnie – wyszłam z wprawy. Po ponad godzinie walki moja cierpliwość przegrała tą batalię, a rzęsy wylądowały w koszu. -.- Dzień na plus na pewno, ogólnie ostatnie dni były wspaniałe, aż nie chce się wracać do tej szarej rzeczywistości. Do 8 stycznia mam wolne, potem zaczynam dyżury z ginekologii.

O filmach słów kilka. Zacznę może od osobistego rozliczenia tej kwestii, bo podobnie jak w zeszłym roku – dałam plamę po całości, ok, ok, zaraz nadejdzie czas na łagodzenie tego brutalnego samosądu, nie zmieni to jednak upokarzającego wyniku. Ale od początku. Wiecie że co roku zakładam sobie, że obejrzę tyle i tyle filmów. W roku 2013 miałam obejrzeć 150, było ich 100. W tym roku miałam również obejrzeć 150, było ich … 67 … Ale wiecie co w tym marnym wyniku mnie najbardziej łechta i zadowala? To iż całe 21 filmów zobaczyłam w kinie! :) Poniżej lista (klikając na zdjęcie powiększycie je ;))

Rok 2014

2015-01-04 11.39.30

W tym roku zakładam sobie obejrzenie 100 filmów, zważywszy że mamy 4 stycznia, a ja już obejrzałam 4, myślę że wyniki ten jest całkiem realny do osiągnięcia ;)

Rok 2015

2015-01-04 11.36.04

Wpadłam … zakochałam się po uszy. Zaraz oberwę po głowie, jak było w przypadku Piratów z Karaibów. Bo wiecie, ja już taka jestem – powiem nie, nie chcę i koniec. Najwyraźniej do pewnych rzeczy muszę sama dorosnąć, inna sprawa że w przypadku Hobbita zakochałam się w nim całkiem przypadkowo i zła jestem, po prostu zła, że całość wchłonęłam w trzy dni i to podobno koniec. KONIEC? :( 1 stycznie wybraliśmy się ze Stasiem do kina IMAX (kkklik) na Sadybie na trzecią część. Mówiłam że to bez sensu, że nie widziałam ani pierwszej ani drugiej. Chciałam iść na Whiplash (kkklik), dobrze że raz uległam. Poszliśmy i przepadliśmy. Generalnie jak ktoś ma pod ręką CC Imax (Sadyba, Katowice, Poznań, Łódź i Kraków) to nie wyobrażam sobie że nie pójdzie i nie zobaczy tego filmu w tej technologii 3D. Normalnego 3D nie znoszę i omijam szerokim łukiem. 3D IMAX to jakiś obłęd i naprawdę, polecam/ A potem obejrzałam 1 i 2 część no i … uwielbiam, po prostu uwielbiam. Zawsze byłam tą potterową, broniłam się przed Władcą Pierścieni, bo to było dla tych starszych i poważnych. Teraz stoję pośrodku ;)

Kilka zdjęć z ostatnich dni:

IMG_20150103_19521610678765_727351687333671_9162843390246312005_n

Podgląda ..

IMG_20141230_1138412014-12-27 19.39.14

Dostawa żarcia ;D

IMG_20150103_192214

Zmiana tapety z przyczyn oczywistych :D

Bez tytułu

Stretching

IMG_20141230_144052 IMG_20141231_130706 IMG_20150102_124740 IMG_20150102_125114 spanie z kotem

***

Do posłuchania:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 20 komentarzy