„Nie będziesz miała czasu żeby zjeść, a co dopiero obejrzeć film!” mówili … + apel do świeżo upieczonych mam!

***

Każda kobieta w ciąży pewnie miała do czynienia z mamą-teściową-babcią-ciocią-koleżanką DOBRA-RADA, prawda? Że tego nie możesz jeść, a to musisz, nie wolno Ci jeździć na rowerze, zbyt szybko chodzić, wyśpij się, bo nie będzie Ci to dane, że to i tamto A tak w ogóle to najlepiej z domu nie wychodź, bo lepiej siedzieć w miejscu i jeść, żeby dziecko się małe przypadkiem nie urodziło. Jeżeli byłyście bądź jesteście otoczone takimi, do granic możliwości uprzejmymi osobami, to współczuję. Mnie to ominęło, chyba z szacunku do skończonych studiów i tego, że wiedzę jako taką posiadałam. Ale przyznam – i ja zastanawiałam się głęboko jak to będzie po porodzie, czy do tego kina czy na randkę pójdziemy z mężem, czy dopiero jak dzieć będzie miał 10 lat jak nie więcej? I właśnie o tym czasie dla siebie, o wyjściach i o oglądaniu filmów, kilka słów dzisiaj 🙂

Z perspektywy kilku miesięcy powiem tak: kwestia organizacji czasu i wszystko da się zrobić. Wyznaczenia sobie czarno na białym co kto robi, jakie obowiązki należą do jednej czy drugiej strony. Pomocna osoba obok, której ufacie na tyle, aby powierzyć jej swoje dziecko. Oderwanie głowy od domu, wyłączenie telefonu, godzina tylko i wyłącznie dla samej siebie.

Z ręką na sercu – nasz pierwszy miesiąc lekki nie był, a Wy doskonale o tym wiecie. Moje potrzeby spadły wtedy na drugi plan. Zapomniałam co to make-up, soczewki zastąpiły okulary. Zapomniałam co to obcisła kiecka, długi prysznic, maseczka na włosach, perfumy czy pomalowane paznokcie. I wiecie co, to nie kwestia zaniedbania, to po prostu kwestia priorytetów w tamtym momencie. Poświęciłam się w całości naszemu maleństwu, bo czułam że tego potrzebuje i wcale nie czułam się z tym źle – wręcz przeciwnie. A mimo to udało nam się obejrzeć serial, film, porozmawiać, wyjść na obiad na miasto. Z każdym kolejnym tygodniem było i jest tylko i wyłącznie lepiej. Wróciłam do żywych, czasami gdzieś wyjdę bez Malutkiej (już nawet nie kontroluję sytuacji co 30minut), pomaluję się, zrobię paznokcie, ładnie ubiorę. Czuję się dobrze z samą sobą, choć i dzień dresa się wciąż zdarzy. Jem jak człowiek. A córcia jest dobrym partnerem w tej naszej wspólnej egzystencji – szanuje potrzeby mamy i prowadzi zażarte dyskusje z lampą albo liskiem na macie edukacyjnej, kiedy ja biorę prysznic czy gotuję obiad.

collage_foto111

Uważam że wszystko da się pogodzić. Nie trzeba być mistrzem organizacji i planowania, wystarczy wsłuchać się w potrzeby dziecka, porozmawiać z partnerem, znaleźć kompromisy. W tym wpisie muszę jeszcze wspomnieć o jednej sprawie. Ile to się słyszy w sieci czy mediach, że po porodzie ciężko o siebie zadbać, że mamy są zapuszczone, zaniedbane, z nadmiarem kilogramów po ciąży, chodzą w powyciąganych dresach i tłustych włosach. Nie mają czasu na nic, bo na ramieniu wisi wrzeszczące dziecko. Fryzjer czy kosmetyczka to dopiero jak dziecko pójdzie do przedszkola. Po co ubrać coś ładnego, skoro zaraz wszystko będzie zarzygane albo obślinione? Dla kogo mam się w domu stroić, dla dziecka czy kota? Jak tu wytuszować oczy czy poćwiczyć? Taki obraz macierzyństwa nierzadko kreują media. Powiem tak – zawsze znajdzie się dobra wymówka, a tłumaczenie się małym, absorbującym dzieckiem, uważam za totalne użalanie się nad sobą. Mocne, ale to moje zdanie. Moja córka aniołkiem nie jest, a znajduję czas na praktycznie wszystko. Nie mam nikogo do pomocy, jestem z nią na ogół sama, a to nie przeszkadza mi zadbać o siebie i o porządek wokół nas. Dziewczyny naprawdę, nie wierzę, po prostu nie wierzę że nie jesteście w stanie zorganizować sobie czasu na małe, drobne przyjemności w trakcie dnia! Zadbana i uśmiechnięta Mama to szczęśliwe dziecko! Nie porównujcie siebie do innych mam, swojego dziecka do innych dzieci. A bo tamtej to mały przesypia całą noc, a w dzień leży spokojnie, a mój tylko beczy i nie śpi. Owszem – każde dziecko jest inne i pewnie są bardziej spokojne egzemplarze, ale znowu zadam pytanie – czy to powód, żeby się nad sobą pastwić i użalać? Nie tłumaczcie siebie brakiem czasu czy energii – wiadomo, gorszy dzień może przydarzyć się każdej z nas, a bo maluch gorzej spał czy czujemy się podchorowane – ok, zrozumiałe. Ale nie zmarnujcie w taki sposób tych pierwszych, pięknych, wspólnych miesięcy. Malujcie się nawet na głupi spacer, jeżeli poczujecie się lepiej i piękniej, ubierajcie ładnie, kupcie sobie jakiś prezent. Idźcie na zakupy, pobiegać, do kosmetyczki czy na plotki i kawę! Ściągnijcie pokarm laktatorem, zostawcie dziecko mężowi i idźcie z przyjaciółką do kina czy na siłownię! Takie drobnostki, a pion zachowany.

collage_fotor222

Mamy to naprawdę szczęśliwe i zadbane stworzenia, nie psujmy sobie wizerunku! 🙂 Mogę być Waszą ambasadorką, mąż właśnie przejął Marysię, a ja zabieram się za paznokcie, mrrrr. Trzymajcie się ciepło, dbajcie o siebie i uśmiechajcie, pomimo zarwanej nocki!

A jak jest u Was z tym czasem dla siebie, na przyjemności? Opowiadajcie!

Ściskam jak zwykle, Asia!

img_2151

PS: Wpis nie był sponsorowany przez Ewę Chodakowską – ja na serio chciałam Was zmotywować, ja – nikt inny 🙂

 

withi

 

Opublikowano World hovers around her . | 9 komentarzy

Wyprawka dla noworodka – z punktu widzenia 4miesięcznej mamy

***

bigstock-pregnant-woman-with-a-full-car-18673769

Zapraszam wszystkie przyszłe Mamy do wpisu o tym, co spakowałam i zabrałam ze sobą do szpitala – kkklik.

I trymestr ciąży oczami młodej położnej – kkklik

II trymestr ciąży oczami młodej położnej – kkklik

III trymestr ciąży oczami młodej położnej – kkklik

Mogłabym nieco zmodyfikować tytuł na: wyprawka dla noworodka, pierwsze dziecko. Na prośbę garstki osób postanowiłam w końcu stworzyć wpis wyprawkowy. Wiem, jak bardzo może się on okazać pomocny dla dziewczyn, które obecnie są na początku tego pięknego, 9miesięcznego okresu. Jeżeli czekacie na pierwsze maleństwo, a w rodzinie czy wśród znajomych, brak dzieciatych osób – tym bardziej! W takiej sytuacji byliśmy właśnie my, młodzi, niedoświadczeni rodzice.

Chciałam ten wpis dodać jeszcze będąc w ciąży. Z perspektywy czasu cieszę się że postanowiłam się wstrzymać – teraz, po tych kilku miesiącach życia naszej Córeczki, wpis ten będzie dużo bardziej kompetentny. Wiadomo – każdy z nas ma inne potrzeby, inaczej zorganizuje sobie życie z maleństwem. Mimo wszystko mam nadzieję że pomogę niektórym z Was w kompletowaniu wyprawki! Zainteresowanych zapraszam do wpisu!

img_9270


Kiedy zacząć? U mnie wszystko przyszło dość intuicyjnie. Działy noworodkowe w sieciówkach typu H&M czy Zara zaczęłam odwiedzać już dość wcześnie, początkowo wchodziłam tam niepewnym krokiem, patrzyłam na te malutkie ubranka i mówiłam sama do siebie: eee Asia, jesteś w 15 tygodniu ciąży, weź stąd wyjdź. Później byłam coraz pewniejsza i powolutku znosiłam jakieś pojedyńcze bodziaki i skarpetki. A później rozkręciłam się do tego stopnia, że 90% odwiedzin w jakimś centrum handlowym to były właśnie te dziecięce działy. Taką wyprawkę na serio, czyli choćby stworzenie listy, rozpoczęłam na przełomie II i III trymestru czyli jakoś w 27 tygodniu ciąży. Uważam że to idealny moment – wcześniej nie ma sensu, jest jeszcze zbyt dużo czasu, a później … cóż, też można, ale ja jestem osobą, która woli mieć wszystko odhaczone, zrobione na spokojnie, tak jak chcę.

Od czego zacząć? Polecam otworzyć nowy dokument Word, wypisać kilka głównych kategorii, a potem zacząć od punktów wypisywać to, co uznamy za niezbędne. Następnie polecam taką listę wydrukować i odhaczać kupione produkty. Albo, jak spodoba Wam się moja poniższa – zapraszam do jej pobrania w formacie PDF – lista-wyprawkowa-dla-noworodka

Mamy listę i co teraz? Teraz wystarczy zrobić sobie porządną kawę, wziąć duży kawałek ciasta (albo Scinersa), kota do miziania i usiąść wygodnie w łóżku. Już w I trymestrze, kiedy sporo czasu spędzałam w domu ze względu na koszmarne samopoczucie i mdłości, zaczęłam przeglądać strony wielu internetowych sklepów. Założyłam wtedy w przeglądarce folder: Maluch i tam wrzucałam te linki, które uważałam za przydatne. I w ten sposób już na początku miałam trochę łatwiej, po prostu wróciłam do tych stron i zaczęłam powoli zamawiać potrzebne rzeczy. Wyprawkę zaczęłam tak naprawdę od tych najcięższego wyboru i dylematu wielu par, czyli od zakupu wózka. Później poszło już tylko z górki.

Budżet. Każda para ma inne możliwości finansowe, które może przeznaczyć na ten cel. Dodatkowo, jeżeli mamy wokół siebie osoby z małymi dziećmi, które podzielą się z nami choćby ubrankami, odchodzą nam kolejne koszta. Jest mnóstwo tańszych zamienników praktycznie wszystkiego, wystarczy w wolnej chwili poszukać. My zrobiliśmy osobne konto, na którym mieliśmy pieniądze odłożone tylko dla malucha. Polecam podchodzić do wszystkiego z głową na karku choć wiem, jak jest to ciężkie i jak ciężko się powstrzymać. Bywa i tak, że im bliżej porodu tym więcej prezentów i darów, dla jeszcze nienarodzonego dziecka, od rodziny czy znajomych – a najwięcej już po porodzie. Często rodzina pyta, co potrzebujemy, co mogą nam sprezentować.


Kilka drobnych uwag, moja córka to jesienne dziecko, w przypadku porodu na wiosnę czy w lecie, wybór ubranek może się nieco różnić. Dodatkowo wciąż karmię piersią, więc w wyprawce nie będzie żadnych butelek, podgrzewaczy, sterylizatorów – kompletując wszystko postanowiłam, że w razie potrzeby są obok Smyki i inne sklepy, i można podjechać i kupić.

Ubranka:

Na początek najlepiej sprawdziły się u nas pajacyki i body z długim/krótkim rękawkiem. Ubranka w roz 56 najlepiej kupić po dwie-trzy sztuki, natomiast te w roz 62 w nieco większej ilości. Jeżeli maluszek będzie początkowo ‘pływał’ w ubrankach 62 to zobaczycie, że po tygodniu będą już w sam raz.

Jeżeli chodzi o firmy – ja najbardziej polecam firmę NEXT – cena adekwatna do jakości. Ubranka są rewelacyjne, nie tracą na jakości nawet prane dzień w dzień. Można je później spokojnie przekazać dalej. Ja podchodzę do sprawy tak – wolę mieć mniej ubranek dla córki, a lepszej jakości, niż wiele, ale byle-jakich. Dobrze sprawdzają się u nas ubranka z H&M. Mam też trochę ubranek ze Smyka – też są w porządku. Pajacyki tylko i wyłącznie Next 😉

img_3267 img_3268 img_3269

  • Pajacyki roz 56 – 3 sztuki ; roz 62 – 5 sztuk
  • Body z długim rękawkiem roz 56 – 4 sztuki ; roz 62 – 6 sztuk
  • Body z krótkim rękawkiem roz 56 – 2 sztuki ; roz 62 – 4 sztuki
  • Półśpiochy roz 62 – 4 sztuki
  • Bluza roz 62 – 1 sztuka
  • Kombinez polarkowy miś roz 62-68 – 1 sztuka
  • Kombinezon zimowy, ocieplany roz 62-68 – 1 sztuka
  • 2 czapeczki bawełniane
  • 1 czapka zimowa roz 40
  • 4 pary skarpetek w najmniejszym rozmiarze

Pokój/kącik niemowlęcy:

U nas początkowo córka spała albo w rożku albo pod kocykami. W momencie kiedy zaczęła być bardziej ruchliwa zakupiłam śpiworek i od tamtego czasu codziennie w nim śpi, dlatego polecam, bo widzę że się sprawdza. Mama też spokojniejsza, że maluszek jest bezpieczny i niczym się w nocy nie przykryje. Dziecko nie potrzebuje, a nawet nie jest wskazane aby spało na poduszkach, dlatego poduszka i kołdra to dopiero na później.

image_1_1 image_7_1

  • łóżeczko
  • materac
  • lampka przy łóżeczku – duża pomoc przy wieczornym wstawaniu do maleństwa. Nie musi być specjalna lampka. Początkowo taką kupiłam, ale okazała się zbyt słaba i po jakimś czasie kupiliśmy najzwyklejszą małą lampkę, mocowaną do przewijaka. Sprawdza się idealnie.
  • 2-3 prześcieradła na materac
  • 2 podkłady nieprzemakalne pod prześcieradło (polecam fimę Snibbs)
  • otulaczek, np Woombie albo otulaczek z Motherhood – poczytajcie w wolnej chwili o spowijaniu noworodków 🙂
  • przewijak – np. montowany na łóżeczko
  • organizer do łóżeczka (u nas rewelacyjnie sprawdza się z firmy Munchkin – wszystko pod ręką)
  • 1 gruby kocyk
  • 2 cienkie kocyki
  • rożek ! (świetna sprawa na początek) 1-2 sztuki
  • śpiworek do łóżeczka (ja polecam te z firmy La Millou)
  • pieluszki tetrowe – około 20sztuk, ja polecam firmę Motherhood. Pieluszek używam do wszystkiego, zawsze warto mieć ich więcej.
  • Pieluszki flanelowe – 3 sztuki, też firma Motherhood
  • zwykły kosz na pieluszki przy łóżeczku – bardzo ułatwia funkcjonowanie. Należy pamiętać aby opróżniać taki kosz codziennie
  • pudełko/kosz na brudne ubranka – podobnie, duże ułatwienie – raz dwa, ubranka są rozdzielone i można je wrzucać prosto do pralki

Akcesoria:

b0b7d6fc-17d0-46d7-864d-fa0fcf4fb679

  • wózek 2w1 + adaptery + fotelik – my mamy wózek X-Lander X-Pulse i fotelik Cybex Aton 4
  • uchwyt na kubek do wózka – kawka zimą na spacerze mrrr
  • uchwyt do wózka na zakupy – bardzo przydatny gadżet
  • śpiworek do gondoli
  • torba do wózka z: przewijak, pieluszka tetrowa, kilka pieluszek jednorazowych, maść do dupci, ubranka na zmianę – taki zestaw warto mieć przy sobie
  • chusta! I obowiązkowo lekcja u doradcy tuż po porodzie. Cudowna sprawa, wiem jak chustonoszenie jest magiczne, dlatego polecam z całego serca
  • Wanienka + stelaż (my mamy z firmy Childhome kkklik) – chociaż początkowo polecam kąpiele w umywalce, o ile macie dość dużą. Dla takiego świeżaczka wanienka jest duża, a samo rozkładanie jej to sporo zabawy. W umywalce kąpaliśmy córcie jakoś do 2 miesiąca życia.
  • 2 ręczniki
  • smoczki wedle upodobań – 2-3 sztuki tych od 0m+ (u nas córcia lubi z wszystkich firm, ale zwłaszcza te z Lovi darzy wielką miłością i zasysaniem)
  • pudełko na smoczek (np. do torebki)
  • butelka na wszelki wypadek (my mamy z Aventa)
  • kilka saszetek bądź buteleczek 90ml mleka modyfikowanego (nawet jak planujecie karmić tylko piersią nigdy nic nie wiadomo … warto mieć w szafie na czarną godzinę) np kkkklik

Pielęgnacja/artykuły higieniczne:

  • patyczki do uszu dla dzieci
  • szczotka do włosów z miękkiego włosia
  • zestaw do obcinania paznokci – specjalny mini dla maluszków
  • specjalny płyn/proszek/płyn zmiękczający do prania – u nas sprawdzają się kule do prania EcoZone i płyn/żel z Yelpa
  • olejek ze słodkich migdałów – świetny do kąpieli, do ciała, na ciemieniuchę
  • olej kokosowy – do balsamowania ciałka
  • Linomag zielony – 2-3 sztuki
  • Bepanthen – 2 opakowania
  • Sudocrem – najmniejsze, mini opakowanie
  • A na dupcie i tak najlepsza mąka ziemniaczana 🙂
  • Pieluszki jednorazowe – polecam po 2 opakowania w roz 1 i roz 2 z różnych firm. U nas najlepiej sprawdzają się Pampersy Premium Care
  • Chusteczki nawilżające – podobnie, najlepiej mieć kilka sztuk z różnych firm, choć w domu polecam zwykłą wodę i waciki kwadratowe – najlepsze dla skóry
  • Pudełko na chusteczki nawilżające, po to aby nie wysychały, np. z Rossmanna Babydream
  • No właśnie – kilka opakowań wacików kwadratowych (np z Rossmanna firmy Tami, albo z Biedronki – bardzo fajne)
  • Podkłady do przewijania np. z Pampersa (warto mieć np. w torbie, przydadzą się u lekarza/u znajomych)

Apteczka:

img_3603

  • Espumisan 100
  • Pedicetamol – na wszelki wypadek
  • Ampułki 0,9% NaCl – do przemywania, do noska i oczek
  • Aspirator do noska Katarek – uwielbiam!
  • Octanisept – do pępuszka
  • Wit K – według zaleceń ze szpitala
  • Wit D – polecam poprosić pediatrę o receptę na kropelki (jeżeli nie będzie przeciwwskazań) np. Vigantol – dużo wygodniejsza i przyjemniejsza sprawa niż kapsułki twist-off
  • Gaziki jałowe
  • Termometr

Dla mamy:

  • 2 koszule do karmienia – u mnie bardzo sprawdziły się te z Italian Fashion z guziczkami z przodu
  • 3 biustonosze do karmienia – ja polecam firmę Royce Lingerie i wyprawę do brafitterki 3-4 tygodnie przed porodem
  • wkładki laktacyjne – używam cały czas. Mam wielorazówki z Aventa i przetestowałam chyba wszystkie jednorazowe (jakoś wciąż je preferuję) i najbardziej lubię z firmy Johnson’s Baby
  • podkłady do szpitala i na pierwsze dni po porodzie – świetne są z firmy Seni (kkklik)
  • podpaski do szpitala i na pierwsze dni po porodzie – to samo, firma Seni – 2-3 opakowania (kkklik)
  • majtki siateczkowe poporodowe – +/- 6 sztuk, ja miałam z firmy Bella
  • krem na brodawki np. Maltan – mi się w ogóle nie przydał, w pierwszych dniach wystarczał własny pokarm, który działał zbawiennie
  • Tantum Rosa – podobnie, w ogóle mi się nie przydał
  • Nakładki na brodawki np. Avent (warto mieć, mi się nie przydały)
  • Laktator – to czy będziecie potrzebowały elektrycznego czy ręczny wystarczy, wyjdzie pewnie po porodzie. Ja laktator kupiłam właśnie po porodzie. Warto mieć jak chcecie gdzieś wychodzić i zostawić maluszka pod opieką kogoś innego – wtedy wystarczy ręczny (ja mam ręczny z Aventa) – jeżeli będziecie ściągać pokarm okazjonalnie. Jeżeli okaże się, że będziecie miały problemy laktacyjne, odpukać, wtedy elektryczny może okazać się zbawienny
  • Poduszka do karmienia – ja mam fasolkę z Motherhood i używam jej praktycznie przy każdym karmieniu

img_1378

  • Herbatka laktacyjna (miałam z Dary Natury – po porodzie piłam sobie takie herbatki raz-dwa razy dziennie)

img_8014

Dodatkowe/edukacja/zabawa:

  • Miś Szumiś
  • Mr B z dwoma wkładami
  • Gryzak Żyrafa Sophie – ja mam ten mniejszy, teraz malutka ciągle go ‘mamla’
  • Karty edukacyjne czarno-białe 0m+
  • Mydełko do obsranych ubranek – dr Beckmann – najlepsze, wszystko schodzi! 😀
  • Spray dezynfekujący do mycia zabawek, powierzchni, przewijaka, łóżeczka itd – Bentley Organic

Co jest według mnie zbędne:

  • Karuzelka
  • Ochraniacze na łóżeczko
  • Kołdra, poduszka
  • Specjalny kosz na pieluszki – wymysł totalny …
  • Podgrzewające pudełko na chusteczki nawilżające – podobnie …
  • Termometr do wanienki – bez sensu, lepiej sprawdzić łokciem, rodzic czuje czy tem jest dobra czy nie
  • Ochraniacz na przewijak – według mnie dużo lepiej sprawdzą się zwykłe pieluszki tetrowe albo flanelowe 🙂

 

Ufff i to chyba wszystko. Żeby o niczym nie zapomnieć przeszłam się po mieszkaniu i szukałam wzrokiem wszystkich przedmiotów związanych z córcią. Jeżeli o czymś ważnym zapomniałam, co się u Was sprawdziło, to KONIECZNIE piszcie w komentarzach, będę edytować! Chciałabym aby jak najwięcej osób skorzystało z tego wpisu!

Ściskam ciepło, Asia!

withi

Opublikowano World hovers around her . | 12 komentarzy

Inspiracje – styczeń 2017

***

Hej. Myślałam, zastanawiałam się i postanowiłam wystartować z nowym rodzajem wpisów na moim blogu. Każdego niemalże miesiąca w naszym życiu odkrywamy coś, co nas w jakiś sposób inspiruje. Czasami jest to film, przypadkowo odkopana płyta, może osoba albo wydarzenie? Często trafiam na różne małe drobnostki, o których później zapominam Wam tutaj wspomnieć – do tej pory większość z nich zakopywałam wewnątrz siebie i po jakimś czasie sama o nich zapominałam. Ten wpis będzie małym sprawdzianem, a to czy taka tematyka Was zainteresuje, wpłynie na to, czy w przyszłości będę dalej tworzyć coś na jego wzór. Dajcie koniecznie znać czy chcecie, abym co jakiś czas (nie wiem czy dokładnie co miesiąc) dodawała wpis z inspiracjami.

Bez zbędnego paplania, zaczynamy!

  • OSOBA

Poprzedni tydzień był dla mnie bardzo ciężki. Niestety odszedł mój wspaniały Dziadziu, który zawsze był dla mnie wielką życiową inspiracją. Piszę to i mam zamazaną klawiaturę, wciąż we mnie tak dużo różnych emocji. Od przerażającego smutku, przez gniew czy bezradność. Jednego dnia ktoś jest, jutro już go nie ma. Gdziekolwiek mój Dziadziu teraz jest, wiem, że patrzy wciąż na nas i trzyma za nas kciuki. Wiem też, że jest z nas bardzo dumny. Boli jak cholera, chyba też dlatego, że to pierwsza tak bliska mi osoba, która odeszła tak szybko. Napisałabym też, że niespodziewanie, ale wiem przecież, że taka kolej rzeczy. Pozostanie w naszych pamięciach jako bardzo dobry, kochany i mądry człowiek.

  • FILM

La La Land – w jednym wpisie wspominałam Wam o tym, że pierwsze wyjście do kina po porodzie wciąż przed nami. Wiecie, że kiedyś, przed pojawieniem się Marysi w naszym życiu, w kinie bywaliśmy bardzo często – praktycznie co weekend, o ile repertuar był ciekawy. No i stało się – po niecałych 3 miesiącach życia Mary, w końcu wybrałam się do kina. Padło na La La Land. Byłam ciekawa, co to za film, który zgarnął aż 7 Złotych Globów i jak się później okazało – 14 nominacji do Oscar’ów? Film magiczny. Brutalny, bo pokazuje, że życie jest naprawdę ciężkie dla marzycieli. Ryan Gosling i piękna Emma Stone zachwycający – pokazali, co powinno charakteryzować prawdziwego aktora, na jak wielu płaszczyznach musi się wykazać. Bo trzeba potrafić stepować, ale i śpiewać, grać na pianinie. Do tego ta muzyka. Cały soundtrack już od dwóch tygodnia siedzi w mojej głowie. Mało w tym roku widziałam filmów nominowanych do Oscar’ów, niemniej, trzymam kciuki za ten musical.

lalaland_btm_bg

Nadzy wśród wilków – było wesoło, teraz będzie smutno. Dawno nie wstrząsnął mną tak żaden film (ostatnio chyba Colonia?) … straszniejszy niż niejeden horror, głównie dlatego, że pokazuje historię, a takie sceny miały miejsce nie tak dawno temu – to boli najbardziej. Niby wszyscy uczyliśmy się historii, znamy ją, mniej bądź bardziej wyobrażaliśmy sobie tamte czasy. Jednak za każdym razem ciężko uwierzyć w to, jaki los ludzie zgotowali swoim. Dosłownie – swoim. Ciężko też uwierzyć że film wyszedł spod niemieckiej ręki.
Historia małego, 3-letniego Żyda, który zostaje przez Polaka przywieziony w walizce do jednego z niemieckich obozów pracy. Nic więcej nie napiszę, uważam jednak że warto raz na jakiś czas obejrzeć coś tak mocnego.

  • MUZYKA

Tak jak wyżej wspomniałam – soundtrack z La La Land towarzyszy mi od wyprawy do kina. Przepiękna muzyka. Wszystkie utwory są tak wpadające w ucho, że mam problem aby wybrać jeden konkretny. Jakbym musiała, to najbardziej porusza Audition w wykonaniu Emmy Stone i cały Epilog ❤

Kołysanki-utulanki w wykonaniu Grzegorza Turnaua i Magdy Umer. Słuchamy sobie z Marysią przed snem. Piękne kołysanki, może nie mają cudownych mocy usypiających, ale na pewno wyciszają.

Piosenka to zdecydowanie Bezdroża w wykonaniu Sylwii Grzeszczak i Mateusza Ziółko. Coś przepięknego …

  • JEDZENIE

W tym miesiącu zajadałam się często sałatką, której podstawą jest brokuł, suszone pomidory i ser feta. Dodawałam jeszcze makaron Farfalle i prażony słonecznik. Prosty skład, a jakże pyszna i zdrowa!

unadjustednonraw_thumb_5c2e

Poza tym odkryłam przepyszny smak Milki. O ile przed ciążą w ogóle nie przepadałam za słodyczami, jadłam je bardzo sporadycznie, tak po ciąży rozkochałam się, zwłaszcza w czekoladach, których przez ostatnie miesiące zjadłam więcej niż przez kilka ostatnich lat. Tym samym stałam się testerem Milek, a moim odkryciem jest smak Ahoy Chips! O mamuniu.

unadjustednonraw_thumb_5cd3

  • KOSMETYK

Olejek ze słodkich migdałów – nie tyle kosmetyk, choć … dodaję go obecnie do wszystkiego. Oczywiście stosuję go do pielęgnacji mojej córeczki, zawsze dodaję do kąpieli, pomógł nam uporać się z delikatną ciemieniuchą na główce. Jeżeli o mnie chodzi – przed umyciem włosów nakładam go na końcówki ja jakąś godzinę, w zależności ile mam czasu. Używam go zamiast balsamu do ciała, mieszam z kremem na noc i nakładam wieczorem na twarz. Naprawdę – ma on wiele zastosowań.

img_4711 img_4712

Lakiery Neo Nail MONO. Swoją indywidualną przygodę z manicure hybrydowym rozpoczęłam na wakacjach w 2016 roku. Od początku trzymałam się firmy Neo Nail, choć i lakiery Semilacka mam w mojej rozbudowującej się kolekcji. W styczniu odkryłam coś, co zmieniło te moje poczynania w jeszcze przyjemniejsze, a mianowicie kolekcję MONO 3w1. O co chodzi? Niby hybryda, a ja nie hybryda. Lakiery MONO nakładamy na płytkę paznokcia bezpośrednio po użyciu Cleanera, bez bazy i bez topu! Mamy tym samym dużo mnie zabawy, a manicure to kwestia kilkunastu minut! Coś wspaniałego. A jak dodam do tego jeszcze fakt, iż lakier utrzymuje się idealnie przez 2tygodnie, dodatkowo nie wygląda jak hybryda (tzn paznokieć nie wydaje się być ‚gruby’ przez kilka warstw) a co najlepsze – ściąganie to ISTNA BAJKA – aceton wystarczy trzymać przez góra 5 minut, a lakier schodzi z płytki błyskawicznie przy użyciu np drewnianego patyczka. Miodzio, serio!

unadjustednonraw_thumb_5d47

Póki co cztery kolory z kolekcji MONO – Pastel pink, Perfect Red, Burgundy Miss i Raspberry red:

zrzut-ekranu-2017-02-02-o-13-16-36

unadjustednonraw_thumb_5aa7unadjustednonraw_thumb_5a9a

  • UBRANIE

Bardzo polubiłam spodnie z wysokim stanem z H&M, dokładny model: Super Skinny High Jeans kolor jasnoniebieski denim – kkklik. Mają przepiękny odcień jeansu, są bardzo obcisłe, ładnie podkreślają nogi i fajnie wyglądają z krótszymi koszulkami albo bluzami. Są obcisłe, ale przy tym dość wygodne. Nie mogę się doczekać wiosny, trampek. Moment, kiedy schowam gruby płaszcz i buty do szafy ahhh. Wy też czekacie na wiosnę z utęsknieniem?

unadjustednonraw_thumb_5cd4 unadjustednonraw_thumb_5d6b

  • ARTYKUŁ/WYWIAD

Na pewno będzie to wywiad z profesorem Januszem Marcinkiewiczem – kkklik, immunologiem na temat szczepień. Przyznam, że pierwszy raz natknęłam się na ten wywiad jeszcze w trakcie studiów, ale wtedy podchodziłam do tego tematu mniej emocjonalnie, a bardziej … z ciekawością i chęcią nabycia nowej wiedzy. Tym razem trafiłam na ten wywiad kiedy chłonęłam fachową i rzetelną wiedzę nt szczepień jak gąbka. Polecam wszystkim. Naprawdę – wszystkim. Wiedza wyłożona w bardzo przyzwoity sposób.

  • WYDARZENIE

Muszę, po prostu muszę tutaj o tym wspomnieć – wygrana Rogera Federera w Australian Open, a tym samym zdobycie 18 GS. Osoby, które znają mnie od dłuższego czasu, wiedzą jak platoniczną miłością darzyłam niegdyś tego człowieka, jak tylko ujrzałam go po raz pierwszy w trakcie finału US OPEN w 2006 roku. To właśnie wtedy sama zaczęłam grać w tenisa. Ten finał był kwintesencją jego talentu. Chyba żaden jego fan nie wierzył już w to, że Roger będzie w stanie jeszcze sięgnąć po tytuł wielkoszlemowy. A jednak, wierzyć należy do samego końca, do odstawienia rakiety w kąt. Pomimo że nie oglądałam całego finału wlepiona w telewizor, bo na ramieniu wisiała mi córka, a to karmienie, przewijanie i inne zabawy, ale patrzyłam … i w głębi serca wierzyłam. Coś pięknego Roger, Twoi fani są właśnie dlatego TWOI. Za te wszystkie piękne emocje. Płakałam z Tobą na finale AO w 2009, płakałam i teraz – tylko łzy nie smakowały tak samo.

_93858796_rogerfedererkissesthetrophy_reuters


Dajcie mi znać w komentarzach o jakich kategoriach zapomniałam, albo jakie może powinnam dodać? Z nieużytych: serial, zapach, aplikacja. Co jeszcze? Ściskam, Asia!

withi

Opublikowano World hovers around her . | 9 komentarzy

Skuteczne metody usypiania noworodka/niemowlaka – czy w ogóle istnieją? Mój ranking!

***

Pewnie część z Was widząc tytuł tego wpisu odetchnęła z ulgą, myśląc sobie: no, teraz nam położna powie, jak się usypia niemowlaka – nieprzespane noce bye bye … No cóż. Z ręką na sercu, naprawdę, zrobiłabym wszystko aby Wam, a przede wszystkim NAM jeszcze miesiąc temu, pomóc, żeby sprzedać Wam te poufne tajniki usypiania dzieci, nic w zamian nie chcąc … Z bólem serca muszę jednak napisać – nie ma uniwersalnej metody i nikt takiej nie wymyślił ze skutecznością większą niż, powiedzmy 85% – a jeżeli wymyślił, wciąż milczy. Owszem – są pomocnicy, ułatwiacze lepiej bądź bardziej działający na nasze małe pociechy, ale ani ja, ani ktokolwiek inny nie obieca Wam, że dana metoda zadziała na Wasze dziecię. Jedyne co potrzebujemy dać sobie i dziecku to czas.

W tytule wpisu nie przez przypadek napisałam – skuteczne metody usypiania NOWORODKA/NIEMOWLAKA. Wszystkie metody o których napiszę poniżej, były u nas praktykowane i wykorzystywane w pierwszych dwóch miesiącach życia Małej. Teraz Marysia ma już 3 miesiące i nasze noce są o niebo lepsze i w miarę podobne. Położona do łóżeczka w okolicach 22, wybudza się na jedzenie +/- 4, a następnie +/- 7. Pierwsza część nocy trwa z reguły 6h, obojętnie czy położymy ją o 20 czy o 22. Jako że wolę pobudki o 4 w nocy, kiedy już mam za sobą najbardziej głęboki sen, model 22-4 póki co preferujemy. Wiem że nie jest najgorzej, dlatego nie narzekam i muszę przyznać że no cóż – wysypiam się. Choć nie zawsze było tak kolorowo … Teraz Marysia zasypia i szybciej i łatwiej.

Powiem Wam też, że zarówna ja, a przede wszystkim mój mąż, cenimy sobie sen. Albo inaczej – do czasu pojawienia się w naszym życiu dziecka, nie lubiłam spać, potrzebowałam te 6-7h snu aby bardzo wydajnie funkcjonować. Teraz, kiedy takie pojęcie jak ciągły sen nie istnieje albo występuje bardzo rzadko, jestem wielką fanką łóżka i momentu, kiedy błogo układam swoją głowę na poduszce. A chwil takich mieliśmy wcześniej niewiele.

Po nieco przydługim wstępie czas na konkrety. Pisałam że obydwoje cenimy sobie sen. Dlatego też … nie mieliśmy wyrzutów sumienia kupując wszystko, co jest obecnie dostępne na rynku (a jeżeli czegoś nie mamy to piszcie! 😀 :D), a co podobno ma pomóc świeżo upieczonym rodzicom w usypianiu dziecka. Nie liczyło się nic. Dosłownie – nic. A na rachunek za prąd czekam z ciarkami na plecach. Suszarka w pierwszych dwóch miesiącach życia Małej zapracowała na co najmniej kilkuletni, jak nie dożywotni, urlop.

Zdesperowanych, ale i oczekujących na dziecko, a tym samym ciekawych – zapraszam do wpisu w nieco humorystycznych klimatach. Nie bierzcie wszystkiego tak serio. Już teraz wiem, że za kilka lat to wszystko, co teraz przeżywamy i przeżywaliśmy wcześniej, będziemy wspominać z wielkim bananem na twarzy. I Wy też – uwierzcie! 🙂

Gadżety i sposoby opiszę w kolejności, w jakiej wprowadzaliśmy je do naszego życia. Przed podjęciem prób usypiania dziecię ma być nakarmione do pełna (czyli ładowanie na maxa), przewinięte, w miarę możliwości – zrelaksowane. Let’s do it!

collage_fotor

  • Szuuuumy, wszystko co szumi, wszystko co przypomina wnętrze macicy. Czyli: Miś-Szumiś, aplikacja na telefon, suszarka.

Szykując się na narodziny dziecka, skrupulatnie kupujemy poszczególne produkty z wyprawkowej listy. Misie Szumisie owładnęły już chyba cały dziecięcy świat, więc nie muszę ich nikomu przedstawiać. Prawda jest taka – Szumisie to delikatny szum, a czasami (a raczej częściej niż czasami …) potrzeba czegoś mocniejszego (można też wyciągnąć ‚serce’ Szumisia, wtedy szum jest dużo intensywniejszy niż w pluszaku). I tu wybawieniem była suszarka, ba – u nas to ona zajmowała do tej pory pierwsze miejsce w miarę skutecznej pomocy przy usypianiu. Sprawdza się też aplikacja Baby Sleep Sounds, u naszej Malutkiej zwłaszcza dźwięk deszczu i suszarki, oczywiście. Wszystkiego musicie popróbować. O tych trzech pomocnikach pisałam w tym wpisie: kkkklik. Szumy rzeczywiście wyciszają dziecko, zwłaszcza w pierwszych miesiącach jego życia, kiedy totalna cisza jest niewskazana. Z obserwacji wiem, że maluch musi być uprzednio wyciszony, gotowy do snu. Używanie szumu kiedy dziecko jest rozdrażnione, nie ma większego sensu.

img_8831

  • Chusta

Chusta zawsze działa. Ostatnio siedząc we trójkę (z Marysią w chuście) i oglądając serial, doszłam do wniosku, że chusta to coś, co pomaga w 100%. Nie jest to może najwygodniejsza sprawa, kiedy jesteśmy zmęczeni i sami chcemy w tym samym czasie spać. Mając dziecko w chuście musimy się ruszać. Fakt – czasami udaje mi się siedzieć, popracować na laptopie, coś zjeść. Jednak najlepiej chodzić. A co najważniejsze – chusta to same plusy dla dziecka. Dzisiaj skupiam się tylko na śnie, więc wszystkie inne aspekty pominę. Podsumowując – u nas Marysia w chuście zapada w zimowy sen, po zamotaniu idzie w kimę na 2-3h. A my mamy w końcu czas na odpoczynek, posprzątanie, zjedzenie.

unadjustednonraw_thumb_595b

chustowanie, PlayStation i Leon na dokładkę 😀

unadjustednonraw_thumb_5839

  • Bujaczek 4Moms

Kupiliśmy go bardzo wcześnie, wierząc, że jest to antidotum na naszego małego Kluska. Oooj, jakie było nasze rozczarowanie, kiedy nasza kilkunastu dniowa pociecha, miała w głębokim poważaniu bujaczek, który owszem, buja jak ręce mamy, nawet szumi, ale jest zimny i sztuczny. Jak wiadomo, dzieci na początku widzą na zaledwie kilka centymetrów, nie skupiają wzroku, w pierwszych dniach życia widzą tak naprawdę pierś zbliżającą się do ich twarzy. Dopiero z czasem wzrok się wyostrza, początkowo widzą kontrasty (tutaj polecam wszelkiego rodzaju karty, książeczki kontrastowe). Czekaliśmy więc na ten moment, kiedy Mała zacznie widzieć trzy stonki 😀 dołączone do bujaczka i wiszące nad głową – myśleliśmy, że może to ją chociaż odrobinę zainteresuje … I owszem – w momencie kiedy Mała skończyła miesiąc, zaczęła bardziej interesować się bujaczkiem – kilka razy nawet w nim zasnęła. Bujaczek to bardzo droga impreza. Czy skuteczna? Była to przez jakiś czas forma urozmaicenia życia dziecka, coś nowego, innego. Ale niestety – u nas mało pomocna. Zajmował zbyt dużo miejsca, nie mogłam go wziąć ze sobą np do kuchni (zbyt dużo zabawy – odłączanie od prądu, podłączanie, przenoszenie …), był używany raz na kilka dni, dlatego po dwóch miesiącach prób postanowiliśmy się pozbyć owej machiny. Może u innych się sprawdzi? U nas to były wyrzucone pieniądze w błoto.

Tak mało spędzała w nim czasu, że nawet nie zrobiłam jej żadnego zdjęcia.

Teraz myślę o bujaczku BabyBjorn, w którym dziecko zasypia bujając się samo, ale co najważniejsze – bujaczek ten jest lekki (można go zabrać ze sobą do łazienki czy kuchni, tak aby dziecko ciągle z nami było i nas widziało) i można go łatwo złożyć i schować, a u nas takie przedmioty są bardzo porządane. Czy ktoś z Was ma ten bujaczek i napisze coś o nim?

  • Termofor MrB

Nasza córka uwielbia ciepło. Uwielbia ciepłe kąpiele & ciepełko suszarki kierowane z bezpiecznej odległości na jej brzuszek. Postanowiłam więc zamówić słynnego MrB, zabawkę, ale i termofor w jednym. Czy pomaga w usypianiu? Jak już Marysia zasypiała, wkładałam termoforek pod kocyk/do śpiworka i myślę że było jej po prostu przyjemniej. Polecam też spacery w zimie z MrB. Teraz MrB pełni funkcję rozrywkową – wisi nad przewijakiem i jak tylko Mała go zobaczy to śmiechów nie ma końca 🙂

MrB w tle:

unadjustednonraw_thumb_36d

  • Otulaczek Motherhood, Woombie

O ile Woombie w ogóle się u nas nie sprawdził, myślę że głównie dlatego, że zakupiłam go i wprowadziłam do użytku kiedy Mała miała już prawie dwa miesiące. Myślę że Woombie zdałby egzamin, gdyby dziecko było w nim otulane niemalże od samego początku – już na sali poporodowej. Z kolei otulaczek Motherhood, nie tak mocno ‚obezwładniający’ jak Woombie, był u nas jakimś ratunkiem, zwłaszcza w przypadku dziennych drzemek – Marysia łatwiej w nim zasypiała. O co chodzi z tym otulaniem? Życie płodowe charakteryzuje się tym, że jest ciasno, ciemno i przytulnie. Po porodzie noworodek nie do końca panuje nad swoimi odruchami, nie rozumie ilości bodźców, do tej pory opatulone przez ściany macicy, nie czuje się tak bezpiecznie. Otulanie ma za zadanie pomóc dziecku w bezstresowym przejściu z życia płodowego do tego poza macicą. Dlatego jeżeli ktoś bardzo wierzy w tę metodę, polecam robić to od pierwszych dni życia maluszka. Już na sali poporodowej prawdopodobnie położne otulą Wasze maleństwo w pieluszki tetrowe, a Wy dostaniecie mały kokonik-zawiniątko w swoje ręce. Ważna sprawa – trzeba uważać na nóżki! O ile od pasa w górę dziecko może być otulone, tak nóżki powinny mieć luz i tak jest właśnie w przypadku Woombie czy otulaczyka Motherhood.

unadjustednonraw_thumb_675unadjustednonraw_thumb_3bd

  • Bujanie w foteliku samochodowym

To też była jakaś metoda – Marysia uwielbia swój fotelik samochodowy, głównie dlatego, że znowu to samo – jest tam ściśnięta. Trzeba tylko pamiętać że fotelik to nie gondola czy łóżeczko – lekarze nie zalecają aby dziecko przebywało w tej pozycji dłużej niż 2h. Jeżeli macie nieodkładalnego maluszka, do tego stopnia, że nie macie czasu aby zjeść czy skorzystać z toalety, to jest to jakieś wyjście. Ja w kryzysowych sytuacjach wkładałam Małą do fotelika, włączałam pranie i stawiałam fotelik na przeciwko wirującego bębna – Marysia zapatrzona, wręcz zahipnotyzowana, po chwili odlatywała. Były i dni, kiedy aby mieć chwilę i coś zjeść, bujałam fotelik nogą, w tym samym czasie pałaszowałam obiad. Mamy zawsze dadzą sobie radę 🙂

Znam rodziców, którzy w akcie desperacji o 2 w nocy wkładali fotelik do samochodu i jeździli po pustym mieście, byleby synek tylko spał 😀

unadjustednonraw_thumb_35unadjustednonraw_thumb_5

  • Zawijanie w buritto, noszenie na rękach, smoczek w buzi, delikatne odkładanie do łóżeczka i szybka ewakuacja z pokoju i zasięgu wzroku!

Praktykuję do dziś! Problem w tym, że Marysia z dnia na dzień ma coraz lepszy wzrok i ewakuacja nie jest już taka prosta jak na początku 😀

unadjustednonraw_thumb_54c7unadjustednonraw_thumb_2f

  • Spacery!

Kiedy Marysia za nic w świecie nie mogła zasnąć w trakcie dnia, a ja z tyłu głowy wiedziałam, że powinna  (w końcu wtedy rośnie 😀) wychodziłam z nią na 2-3 godzinny spacer. Spacerować lubi chyba każdy maluszek, dlatego ta metoda raczej będzie skuteczna w każdym przypadku.

6zni247dqko1gk004lhdzq_thumb_501

  • Jak już nic nie pomagało – telefon po Babcię 😀 (po ostatnią deskę ratunku sięgaliśmy zwłaszcza w pierwszym miesiącu życia Małej)

Oj, Babcia na wyciągnięcie ręki to skarb i ratunek! Obecnie, wiecie że dajemy sobie z Mary wyśmienicie radę, ale w pierwszym miesiącu jej życia mama mojego Stasia ratowała nas kilka razy, kiedy byliśmy bladzi jak ściana i funkcjonowaliśmy na resztkach energii. Co polecam, jak już padacie na przysłowiowy pysk, czy też twarz? Korzystać z pomocy osób trzecich ile tylko się da! Nie wstydźcie się przyjąć pomocnej ręki, a już zwłaszcza jeżeli ktoś Wam tę pomoc oferuje! Nie wstydźcie się poprosić najbliższych o pomoc! Naprawdę … w miarę wyspani, najedzeni, umyci rodzice to szczęśliwe dziecko. Nie ma co narzucać sobie, że to moje dziecko, więc muszę sobie radzić sama. Owszem – w większym % doby musicie sobie radzić sami, ale nawet godzina czy dwie, kiedy ktoś inny pomoże, a Wy w tym czasie wrócicie do żywych, jest w tym wypadku zbawienna 🙂

  • Klatka piersiowa (najlepiej mamy)

Co tam te wszystkie metody … najlepiej zasypia się na mamie *.*

collage_fotor


Szkoda że niemowlaki nie zasypiają z taką łatwością jak koty …

img_6926

I to chyba tyle! Dajcie znać jak śpią Wasze maluszki, pocieszcie inne mamy, że po czasie naprawdę ten sen jest dłuższy i głębszy i że naprawdę nie trzeba czekać do osiemnastki swojego dziecka, aby się w końcu wyspać jak człowiek 😀

Ściskam Was mocno, Asia!

withi

Opublikowano World hovers around her . | 32 komentarzy

Tak wiele i tak niewiele zarazem / trochę o wszystkim

***

To już prawie trzy miesiące. Tak wiele i tak niewiele zarazem. Myślę sobie, że ja tu tylko narzekałam na to macierzyństwo, że jest tak ciężko, źle i ojej – biedna ja, zmęczona i zła. Prawda jest taka, że było ciężko, między innymi dlatego, że nie potrafiliśmy rozgryźć tego małego człowieka. Płacze – ale dlaczego? Brzuszek, może chce spać? A może marudzi? Nie mogliśmy przewidzieć co się za chwilę stanie, kiedy Marysia pójdzie spać, kiedy będzie chciała jeść. Wszystko robiliśmy po omacku, uczyliśmy się. I dalej uczymy, jak wszyscy młodzi i początkujący rodzice. Ale już nieco świadomiej. I z nieco większym uśmiechem na twarzy.

I to teraz, mniej więcej od drugiego miesiąca życia Marysi, nasze dni zaczęły nabierać kolorów. Złapaliśmy w miarę fajny schemat dnia, o ile o takowym można mówić w przypadku niemowlaka. Potrafię wyczuć czego w danej chwili pragnie moje dziecko. Czuję, kiedy jest głodna, kiedy senna, kiedy boli ją brzuszek a kiedy po prostu potrzebuje trochę bliskości. Nie panikuję tak jak wcześniej, jestem cierpliwa. Wydaje mi się, że sobie radzę. Rozmawiamy. Dyskutujemy. Śmiejemy się, oglądamy rano powtórki Na Wspólnej na telefonie i codziennie ćwiczymy podnoszenie główki. Takie drobnostki, a tyle szczęścia. Każdego dnia kiedy się budzę wiem, że ten dzień przyniesie coś nowego. I o ile wciąż jest ciężko, bywam niewyspana, wciąż choruję średnio co dwa tygodnie i wtedy na pewno nie tryskam optymizmem, to .. mam jakiś spokój w środku. Bo w końcu mam jakąś wiekszą radość z macierzyństwa. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Nigdy nie sądziłam, że można pokochać kogoś tak dziwną i niepowtarzalną miłością jak miłość do dziecka. Mam wrażenie że mamy Ją od zawsze, a kalendarz mówi że to zaledwie niecałe trzy miesiące?  ❤

Słówko o tym co ostatnio odkryłam w sferze serialowej, filmowej i muzycznej. Muzycznie wałkuję namiętnie całą płytę Karoliny Baszak – Fale i szczerze uważam, że to piękny balsam dla uszu. Bardzo wysmakowane teksty. Lubię wspierać tak zdolnych twórców, choćby zakupem płyty czy dobrym słowem. Słucham też płyty Parov Stelar’a – The Princess, a kawałek All Night i Nobody’s Fool miażdżą wszystko – nóżki same chodzą 🙂

the-princess-album

Pojawił się też nowy utwór Korteza:

Obejrzeliśmy cały netflix’owy serial Top of the Lakekkklik . Generalnie na plus, koniec szokuje i wydaje mi się że zbyt dużo wrzucili do ostatniego odcinka, a pozostałe pięć przeciągali jak mogli. Przepiękna scenografia prosto z Nowej Zelandii i choćby dla tych zdjęć warto polecić!

Z filmów wpadł Walt before Mickey – kklik – czyli historia Walt’a Disney’a przed odkryciem Myszki Miki, która tak naprawdę odwróciła jego życie o 180stopni. Biografia ciekawa, choć mam wrażenie że to dopiero after Mickey zrobiłoby się naprawdę ciekawie. Ah ci artyści, kiedyś mieli naprawdę ciężko …

Dobrą pozycją jest Opiekunkkklik, którego m.in oglądaliśmy w Sylwestra 😀 Specyficzny humor, niby historia wałkowana od lat, czyli gość, który ma w życiu ewidentnie pod górkę, zaczyna opiekować się niepełnosprawnym chłopakiem i diametralnie zmienia jego życie. Ohh, nuda. No jasne, że nuda, choć tym razem reżyser naprawdę się postarał i sprawił że ten film ma swój niepowtarzalny urok i humor. Przypominał mi trochę Małą Miss za sprawą wysmakowanego składu czterech tak niepasujących do siebie postaci podróżujących w jednym samochodzie. Ok, nic więcej nie piszę, ale bardzo polecam 🙂

W kolejce do obejrzenia czeka na mnie seriale Belfer i Zaginiony, z kinowych nowości chciałabym zobaczyć Ukryte piękno i La La Land. Zobaczymy co z tego wyjdzie, pierwsza wyprawa do kina po porodzie wciąż przed nami – ekscytacja sięga zenitu 😀

Ściskam Was mocno! Asia.

PS: Czy ktoś miał coś wspólnego z programem Affinity Photo? Pomocy, nie potrafię się w nim poruszać! 😀


Garstka zdjęć:

nasze tegoroczne Święta

img_0115img_0108 img_0262 img_0315

powolutku widać koniec na horyzoncie! polecam – dobrze relaksuje i odstresowuje (choć tych stresów jakoś mało ostatnio w moim życiu :))

img_0273 img_0175

spanko na różne sposoby

collage_fotor

img_0263img_0220 img_0254

mieliśmy -20st ostatnio w Białymstoku, z tej racji musieliśmy odwołać Chrzest Św Marysi, ale jak to mój tata stwierdził: próba generalna przed chrztem zaliczona pozytywnie 😀 zjedliśmy tort, poleniuchowaliśmy. Cieszę się że podjęliśmy taką decyzję, nie wybaczyłabym sobie gdyby jej się coś stało, a to że ja się oczywiście rozchorowałam to już norma odkąd Mała jest na świecie … Pomodlę się więc o powrót mojej końskiej odporności. Jak widać cola też nie dała rady i padła 😀

img_0259img_1862 img_0260

ćwiczymy dzielnie 🙂

img_0368

a Leon obserwuje i nie rozumie za bardzo. wygląda na smutnego, ale jest po prostu zadumany i pełen kocich refleksji nad egzystencją

img_0417

 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 2 komentarzy

Przystanąć na chwilę, pomyśleć, docenić. /to wszystko/

***

Te wszystkie podsumowania, obietnice, przemyślenia, aż w końcu postanowienia. To wszystko jest dzisiaj takie małe i nieważne, nieistotne. To tylko data, jakieś odgórne, narzucane przez innych i media zobowiązywanie się do czegoś, co czasami jest nieosiągalne i ciężkie do przeskoczenia. Nigdy nie rozumiałam po co, skoro tak wiele można zmienić każdego jednego dnia z trzystu-sześćdziesięciu-pięciu dni w roku. Nie róbmy czegoś wbrew sobie. Cieszmy się codziennie, zaczynajmy coś bez względu na dzień w kalendarzu.

Postanowień nigdy nie robię, natomiast zawsze lubiłam podsumowywać dany rok. Taki rachunek dla samej siebie. Połechtanie swojego ego. Aaah, że to, że tamto. Rok 2016 to niewątpliwie czas olbrzymich zmian w moim życiu, czym poniekąd dzieliłam się z Wami tutaj. Ciężko mi napisać, że był to najpiękniejszy rok w moim życiu, w końcu tak wiele jeszcze przede mną. Ale z ręką na sercu – naprawdę … był to najpiękniejszy rok w całym moim, 24letnim życiu i nie wiem czy któryś z kolejnych będzie w stanie go pobić.

Tylko rok, a tak wiele może się wydarzyć.

Wszystkiego dobrego Kochani na ten cały, okrągły Nowy Rok! Sukcesów na każdej jednej płaszczyźnie, ale przede wszystkich poczucia bliskości, bezpieczeństwa i wsparcia od najbliższych, bo sama wiem, jak to jest istotne, aby dalej rozkwitać. Mądrych decyzji. I dawania z siebie wszystkiego co najlepsze, każdego jednego dnia.

Bądźcie ze mną dalej, ściskam, Asia!


Nasz rok w skrócie:

11faa42c-f14a-448b-aa36-f0714ce91da8

withi

Opublikowano World hovers around her . | 1 komentarz

Ułatwiacze życia z niemowlakiem na ramieniu – część II

***

CZĘŚĆ I – kkkklik

Hej. Tak jak kiedyś obiecałam wracam z kolejnym wpisem dotyczącym poniekąd wyprawki dla dziecka, ale nie tylko. Wiem, że wiele z Was oczekuje obecnie na pojawienie się nowego małego członka rodziny i chłonie takie informacje bardzo namiętnie. Minęły ponad dwa miesiące jak nasza córeczka jest z nami na świecie. Rośnie, jest coraz większą gadułą, z zainteresowaniem przygląda się nowym przedmiotom. Złapaliśmy już względnie fajny rytm dnia, o ile o takowym rytmie można mówić w przypadku niemowlaka. Ułatwiamy sobie życie przy pomocy różnych przedmiotów i patentów, którymi się z Wami podzielę. Jak zwykle dodam – wszystko o czym wspominam kupiliśmy sami, bądź dostaliśmy w prezencie od bliskich.

Zainteresowanych zapraszam poniżej 🙂

  • mata edukacyjna Skip Hop Explore&More

Wiedziałam że jakąś matę chcę, nie wiedziałam tylko jaką. Poszukałam, poczytałam i zdecydowałam się na matę jednej z ulubionych moich firm – SKIP HOP. Ah muszę nieskromnie przyznać, że był to strzał w dziesiątkę. Mata nie należy do najtańszych, ale już teraz wiem, że jest warta tych pieniędzy. Dlaczego? Po pierwsze – rośnie z dzieckiem. Pałąk może być w górze, kiedy dziecko jeszcze leży, można go też opuścić kiedy maluch leży już na brzuszku bądź siedzi. Marysia uwielbia na niej spędzać czas, śmieję się, że to jej pierwszy plac zabaw. Raz potrafi leżeć 30minut i patrzeć na tańczącego liska, innym razem leży godzinę i dyskutuje z sową, albo z samą sobą w lusterku. O właśnie – mata posiada bardzo duże i porządne lusterko, w którym dziecko się sobie przygląda. Oh, naprawdę, póki co po chuście to najlepszy nasz zakup 🙂

Swoją drogą to właśnie dzięki tej macie powstaje ten wpis. Nie byłabym w stanie zrobić zbyt wiele gdyby nie ona :

img_2423img_2732img_0015

  • mufki do wózka

Spacer w zimie bez mufek? Impossible. Początkowo zamówiłam na La Millou mufki dwuczęściowe, te, które przypominają rękawice bokserskie. Niestety – mufki były bardzo ciasne, wkładanie do nich dłoni to była męczarnia, a jestem posiadaczką raczej drobnych. Poza tym, chciałam w nie wkładać dłonie w rękawiczkach, co oczywiście było niemożliwe, podobnie jak to, żeby włożył w nie dłonie mój mąż. Zamówiłam więc jednoczęściowe i jestem bardzo zadowolona – raz, podobają mi się bardziej wizualnie, dwa – mieszczę w nie spokojnie dłonie w rękawiczkach (jest to dla mnie ważne, nie wyobrażam sobie np sytuacji, kiedy Marysi na spacerze wypadnie smoczek, a ja będe musiała wyciągać z mufki gołą dłoń i poprawiać wwrrr, na samą myśl jest mi zimno :D), a co najlepsze – wkładam do mufki telefon, słuchawki do uszu i słucham muzyki, albo rozmawiam 🙂 I do tego ten wzór ahh. O ile za firmą la Millou średnio przepadam, tak te mufki uwielbiam 🙂

img_0156 img_0157 img_0160

  • ecozone kule do prania

Jak wiadomo, przynajmniej przez pierwsze miesiące życia dziecka jego ubranka należy prać osobno przy użyciu specjalnych produktów. Już w ciąży zainteresowały mnie kule Ecozone, które są wielokrotnego użytku (według producenta do 240prań), są hipoalergiczne, nadają się do dziecięcych ubranek, nie trzeba dźwigać worków z proszkiem do prania i na pewno wpływają na oszczędność. Zamówiłam zachęcona opisem, ale bez większej wiary i … do dzisiaj używam. Pudełko zawiera dwie kule Ecozone. Później wystarczy kupić dodatkowy wkład (kuleczki), wymienić i dalej używać. Kule są rewelacyjne! Nie wierzyłam do końca że dadzą radę z różnymi zabrudzeniami, a co się okazało – radzą sobie wyśmienicie (z wszystkimi dziecięcymi również)! Używam ich już od kilku miesięcy.

image_8IMG_6887 IMG_6890

  • kosz na pranie dziecięcych ubranek przy łóżeczku

Uwierzcie – to bardzo ułatwia funkcjonowanie. Osobny kosz na dziecięce ubranka wymyśliłam z czasem, kiedy zobaczyłam że noszenie brudnych ubranek do wspólnego kosza jest raz – męczące, kiedy przebieramy dziecko, a dwa – niewygodne (później trzeba rozdzielać ubrania nasze i małej). Kupiłam najprostsze plastikowe pudełko, które stoi obok łóżeczka i to do niego trafiają wszystkie dzieciowe ubranka, pieluszki, kocyki. Później biorę tylko to pudełko, wrzucam zawartość do bębna i sprawa załatwiona.

image_5_1

  • przewijak + organizer do łóżeczka + mała lampka + kosz na śmieci

Pamiętam jak urządzałam kącik niemowlęcy i wiele z Was pisało mi, że zobaczę że z czasem dużo się zmieni, wszystko dostosuję tak, aby było nam jak najwygodniej. Prawda. Nasz kącik nie wygląda już tak ą ę jak tutaj – kkklik, ale jest praktyczny, a to najważniejsze. Co uwielbiam to na pewno organizer do łóżeczka z firmy Munchkin – jest rewelacyjny, mam wszystko w jednym miejscu i pod ręką. Dalej – przewijak. To w trakcie przewijania czy zwykłego przebywania na nim, moja Mary ma najlepsze humorki, najwięcej rozmawia, wysyła uśmieszki we wszystkie strony. Myślałam że będzie zbędny, ale gdzie tam – jest wygodny dla mnie i męża i nie wiem co zrobię, jak córka jeszcze trochę podrośnie i będzie podnosić nóżki do góry … Poza tym mała lampka okazała się bublem. Postanowiliśmy obok łóżeczka dokupić lampkę, która daje delikatne światło, ale takie, że przynajmniej coś widać. Włączam ją sobie za pomocą telefonu i idę do Małej. No i kosz na śmieci. Żaden AngelCare, tylko zwykły zamykany kosz obok łóżeczka, który codziennie opróżniam. Olbrzymia wygoda 🙂

Teraz całość wygląda mniej więcej tak:

image_1_1image_7_1

 


I dzisiaj to by było wszystko 🙂 Jak chcecie to w międzyczasie mogę stworzyć wpis o tym, co nam się w ogóle nie przydało i okazało się nietrafionym zakupem, a jest takich rzeczy niestety kilka, począwszy od bujaczka 4moms, po Woombie i inne niby super gadżety. Dajcie znać co Wam ułatwia życie z niemowlakiem!

Ściskam, Asia! 🙂

withi

Opublikowano World hovers around her . | 6 komentarzy