Zdarza się …

***

Czytam …

20140415_144624(0)

… i nie mogę się oderwać! Przy okazji lećcie do EMPIKu, bo jest mega promocja, mianowicie trzy 3 książki za 2 – dotyczy wszystkich, WSZYSTKICH aaaaa. Kiedyś książki pochłaniałam w ilościach hurtowych, na studiach przestałam, niestety, ale powoli muszę znowu się wkręcić i nakręcić, bo to fajna sprawa jest. Książki są fajne. Apropos, jak już w kulturę wdepnęłam … czarno widzę moje 150 filmów w roku 2014 … wiem że jeszcze nie minęło nawet pięć miesięcy, ale wstyd się przyznać, ostatnio w tej kwestii leżę i kwiczę.

Ale jest Jarek Szulski, który, w tak przyjemny sposób, na nowo wciągnął mnie do szkoły, do gimnazjum i liceum. Taki nauczyciel to skarb. Nic więcej nie powiem, wracam do czytania. Znacie ‘Zdarza się‘ i ‘Sora’?

20140415_145519 20140415_192618 20140416_155129 20140402_12203355

 ***

withi

Opublikowano World hovers around her . | Dodaj komentarz

nobody said it was easy

***

20140412_141624a

Ostatnio złapałam się na tym, że fakt, iż podpisuję się tutaj imieniem i nazwiskiem sprawia, że nie piszę o wielu rzeczach, sporo faktów pomijam czy też zręcznie przeskakuję, a po co? No właśnie, po co? Nie wiem. Kiedyś pisałam szczerze, czasami wręcz z nastoletnią przesadnością. Wiecie, wracam czasem do tych wpisów sprzed kilku lat, w końcu niczego nie kasuję, niczego co robiłam kiedyś nie wstydzę się, wrecz przeciwnie – wszystko to składa się przecież na to, kim obecnie jestem. Zauważyłam tylko, że o ile kiedyś nie miałam problemu ze szczerością, tak teraz, nie, nie unikam tego, po prostu nie mam na to ochoty – tak długie prowadzenie tego bloga naczyło mnie, że czasami naprawdę warto o czymś nie wspominać, powstrzymać się, poruszać neutralne tematy, gdyż zawsze znajdzie się ktoś, kto swoją internetową odwagą uratowałby serio niemal cały świat, na ziemi nie istniałby głód, wszyscy byliby wiecznie uśmiechnięci i padali sobie w ramiona, no właśnie … szkoda że internetowa odwaga ma się nijak, do tej rzeczywistej. Temat rzeka, więc nie wchodzę, aczkolwiek wiecie co mam na myśli. Po prostu internet jest tak samo groźny jak zbawienny czy nieraz pomocny. A ja dzisiaj, wbrew sobie (sobie z ostatnich miesięcy) postanowiłam choć trochę podzielić się z Wami moimi smutkami i lękami, bo takowych mam w głowie odstatnio niebezpieczny nadmiar.

Na ogół kumuluję wszystko w sobie, wolę na zewnątrz nie pokazywać, że coś się dzieje, że wcale nie jest tak źle. Wiem, że nie jest to odpowiednia taktyka, w końcu łatwiej przelać swoje problemy na innych, ma się wówczas wrażenie, że nie walczymy już solo, że będzie nam łatwiej i lżej. Ja taka po prostu nie jestem, nie potrafię, nie nabyłam tej umiejętności, przepraszam. Zbieram w sobie to wszystko, do momentu, aż tak po prostu, nie wytrzymuję.

Nie wiem od czego zacząć, jest tych spraw tak wiele, jedna poruszona uruchomi następną, trochę efekt domina. Studiuję, jest ciężko, jest momentami przyjemnie, wiele rzeczy studia mnie nauczyły, wiele spraw wyprostowały, trochę przez nie popłakałam, nabawiłam się problemów zdrowotnych, zerwałam mnóstwo znajomości, nie poszłam na wiele imprez (oh dear :(), wielkrotnie miałam wrażenie, że nie robię nic innego oprócz nauki, spania, siedzenia na dyżurach. I wciąż tak jest. Wciąż jest ciężko, momentami uwielbiam to wszystko, choć zaraz jakaś sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, tym samym sprawiając, że mam ochotę rzucić to, w potoczną, cholerę, a pytania: ‘po co? po co to wszystko?‘ zdają się nie mieć końca. Płaczę, ocieram łzy i robię daną czynność dalej. Jestem wdzięczna że mogłam tak wiele zobaczyć, że mam za sobą tak wiele godzin w szpitalach wszelakich, dyżurów na przeróżnych oddziałach, że mogłam i wciąż mogę tak wiele doświadczać - o czym nie wiedziałabym, gdybym wybrała inny kierunek. Mam wrażenie, że byłabym naprawdę uboższa, jakkolwiek to brzmi. Studia o tematyce medycznej uczą pokory. Samo zobaczenie tego wszystkiego ‘od kuchni’, uświadomienie sobie JAK WIELU ludzi ma problemy, o których nam się nawet nie śni, sprawia, że zaczyna się doceniać to, co się posiada. Zaczyna się szanować mijanych na ulicy ludzi. Każdy jeden dyżur, każde jedno spotkanie z chorym człowiekiem, sprawia, że problemy, które do tej pory były dla nas nie-do-przeskoczenia, momentalnie kurczą się do mikroskopijnych rozmiarów i są tak śmiesznie głupie, że wstydzimy się sami za siebie. Medycyna jest piękna. Dzięki dyżurom w klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej wiem, że w razie czego moja wątroba będzie w dobrych rękach. To pocieszne wiedzieć, że mamy wokół siebie tak mądrych lekarzy, specjalistów, a nic, tylko narzekamy na służbę zdrowotną w naszym kraju. Idzcie do pierwszego lepszego szpitala, zobaczcie jak ci ludzie harują, a potem oceniajcie innych ;)

Wiecie, ja nie wiem co będę robić w przyszłości. Nie wiem kim będę, nie wiem jak się potoczą moje losy, nie wiem gdzie wyląduję, gdzie zamieszkam, gdzie będę pracować. Tak ciężko określić najbliższe godziny, ciężko zaplanować najbliższy tydzień, a ktoś pyta mnie o daleką przyszłość, o kolejne lata, które przecież są tak niepewne … Mogłabym zrzucić całą winę na barki czasu, na którego odwieczny brak narzeka co druga osoba. Mogłabym tłumaczyć się brakiem sił, zasłaniać taką ludzką, naprostszą i łapiącą KAŻDEGO, bezsilnością. Tylko po co? Dla samego faktu, dla delikatnego i krótkotrwałego uczucia usprawiedliwienia? Nie ma nic słabszego od usprawiedliwiania samego siebie. Nie ma nic gorszego od odpuszczania. Dlatego znowu wrzucam ten mundurek do pralki, kładę się posłusznie o dwudziestej-pierwszej do łóżka i wstaję o świcie, szukając odpowiedzi na powyższe pytania.

Wszystkie zawody medyczne są piękne, są cholernie wymagające, odpowiedzialne, przy tym bardzo ciężkie, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Praca w szpitalu wymaga naprawdę niebotycznie dużej dozy empatii – osoby, które tej empatii są pozbawione, męczą się same ze sobą, a co najgorsze – wpływa to destrukcyjnie na całe otoczenie. Zbyt często narzekam na to co robię, łapię się na tym, że ostatnio praktycznie w każdej rozmowie. Wystarczy że ktoś w mojej obecności poruszy temat moich studiów, wówczas zaczyna się asiowe jęczenie i biadolenie. Próbuję zmienić podejście, próbuję się tak tym wszystkim nie zadręczać. I wiecie, czasami odnoszę sukces, a to już krok bliżej do ostatecznej wygranej ;) W końcu, nobody said it was easy /.

***

Wpadła wczoraj do mnie Klaudyna, z tej też racji zasypię Was garstką słonecznych zdjęć ;) Miłego weekendu ;) PS: Zamówiłam czerwone Melisski, a jeansową kurtkę będę chyba katować dzień w dzień – nie potrafię się z nią rozstać ; – D

20140412_135753 20140412_13582320140412_135829 20140412_14042920140412_130834 20140402_12200333 20140412_140431a 20140411_160246 20140412_141116 20140412_141208 20140412_141312

withi

Opublikowano World hovers around her . | 8 komentarzy

Like a heartbeat drives you mad /

***

‘ Przez moją głowę przewijają się teraz krótkie kadry złapane pamięcią fleszową, w niektórych miejscach pocałowane zbyt czułym błyskiem, mało ostre, tępe nożyki i puchowe palce. Nie wszystkie potrafię już dziś odszyfrować, ale wiem, że któregoś dnia, najpewniej w przerwie między jednym, a drugim snem zrozumiem dlaczego. Wtedy wpadają mi do głowy najlepsze pomysły. Strasznie się irytuje, gdy wszystko okryje kurtyną mgły zapowiedź kolejnego snu. Gdy jestem szczęśliwa nie lubię spać. Jest we mnie zbyt wiele życia. Chyba, że na jawie. To lubię zawsze.

Bike? Biking is always a good idea!

Wracam do Was za kilka dni, mam coś w głowie, tylko muszę to skleić w odpowiednie słowa. Miłego weekendu i w ogóle ! ;) PS: Robię sobie zdjęcia w windzie, czy to znaczy, że coś jest nie-tak? Chyba tak, Asiu /.

65482_1457298124501770_503312756_na 10010276_1460270460871203_760135551_oa 20140409_074639 20140409_075059 20140409_07511020140409_075543 20140409_0750123 20140409_0753456

***

 

withi

Opublikowano World hovers around her . | 1 komentarz

leaving train ; paplanie

***

patologia nam ciąży, definitywnie

Hej. Praktyki, zmęczenie, słońce, rower, stwierdzona bradykardia (brzmi cudnie), stasiowe wieczory, wieczna tęsknota za domem, no i wszechobecny brak czasu – tak wyglądają moje ostatnie tygodnie. Ale ciągnę to jakoś, coraz więcej wątpliwości czy to to serio jest TO? W międzyczasie byłam w domu, połaziłam po lekarzach, miałam robione EKG (tętno 44, przy oddechu 48 -.-), jestem zapisana na USG nerek w okolicach świąt, wyniki tarczycy, wątroby i cała morfologia w normie. Dziwny ze mnie człowiek, do takiego wniosku doszłam.

Wczoraj za to byliśmy z S w kinie na ‘Drodze do zapomnienia’. Powiem tak – czekałam na ten film, czekałam na najpiękniejszy brytyjski i męski akcent na tym globie, czyli na Colina. Jak wrażenia? Scenografia przepiękna, sceny mocne i momentami brutalne, historia przerażająca, ale prawdziwa. Końcówka do przewidzenia, ale bardzo wzruszająca. Film polecam/ I polecam Krowarzywa, zwłaszcza po 21 – uwielbiam to miejsce, uwielbiam to, jak jest ono popularne i jak jest autentyczne. To ile ludu przewija się przez ten malutki lokal dziennie, to się w pale nie mieści, że tak brzydko powiem. Jako że moja wątroba i AST+ALT nadwyraz ma się dobrze, antybiotyk + wino raz w tygodniu, dalej ciągnę, w tym jestem iście konsekwentna ;-D

I to chyba tyle z wieści z mojego warszawskiego lokum. Porządkuję w międzyczasie szafę, uzupełniam w wiosenne ubrania. I tak – kupiłam w końcu sportową kurtkę, w sumie znalazłam ją przez totalny przypadek w sklepie, do którego praktycznie nie wchodzę, czyli w Housie, a jak się teraz okazuje – mnóstwo ludzi w niej śmiga, trudno. No i kupiłam też jeansową ramoneskę, którą wielbię i kocham – jest genialna i będę ją łączyć z moimi wszystkimi rozkoloszowanymi spódniczkami. Nie wiem co mam jeszcze powiedzieć, paplam tak bez ładu i składu, bo uczyć się mam, a mi się tak po ludzku nie chce. Jestem po internie, tak apropos, i kilka fajnych rzeczy z tego oddziału wyniosłam – biopsja nerki wygląda fajnie, na ten przykład. Jej kawałki wyglądają jak białe robaki. Dobra, idę jeść. Papa ;)

Aaa taka sytuacja z wczoraj. Idę przez osiedle, a tu nagle wyrasta przede mną dość wysoka Pani z uśmiechem na buzi i mówi: ‘Dzień dobry!’ , no to ja grzecznie odpowiada, zdziwiona …. musiałam mieć naprawdę dziwną miną, bo ona ciągnie: ‘Nie pamięta mnie Pani?’ Mówię że kojarzę, ale totalnie nie wiem skąd. A ona: ‘Rodziła ze mną Pani w Bielańskim na wakacjach!‘ Oświecenie! Racja, rodziłyśmy. Taka dygresja – podobno jest tak, że kobiety w ciąży naprawdę pamiętają twarze położnych i osób towarzyszących, niemal do końca życia, zwłaszcza w przypadku pierwszego porodu. Zrobiło mi się serio miło ;)

Moje rowerowe zmagania. Podliczyłam marzec i w marcu zdobyłam 211km, jea! :-D

20140405_090902

I reszta:

2014-03-26 14.31.35 2014-03-26 14.41.56

A kto to taki? <3

20140328_12292620140216_12160920140404_17443620140404_174350hmprod

20140402_101906 20140402_10191520140405_094550kurtka-damska_Y5166-MLC-0120140217_143212hmprod (1)20140405_094512tumblr_n3d2r3YXjx1s0fzano1_1280

***

Muzyki trochę na koniec, bo wciąż i wciąż odkrywam same perły. Mam swoję playliste pt: asialov, którą możecie znaleźć tu: kkkkkkklik , także jeżeli podobają Wam się kawałki, które wrzucam w postach, to i ta playlista prawdopodobnie przypadnie Wam do gustu. Ciągle ją modyfikuję, dążąc do perfekcji ;-D

withi

Opublikowano World hovers around her . | 6 komentarzy

nowy Tangle Teezer

***

20140324_125852

Zdaje się, że już cały świat zna magiczną szczotę do włosów, o wdzięcznej nazwie Tangle Teezer, a jeżeli, z niewiadomych mi przyczyn, jest inaczej, toooooo …. czas nadrobić zaległości moi Kochani! Moja fioletowa Disco Purple pojawiła się w moim życiu już dobry kawał czasu temu, bo było to w czerwcu 2012 (zapraszam do owego wpisu kkkkkkklik). Po ponad dwóch latach używania nadszedł czas na zmianę – tym razem padło i na inną kolorystykę i na nieco inny kształt (który według mnie jest nieco gorszy, tzn gorzej ‘układa się’ w dłoni, ale to tak bardzo nie przeszkadza). Stara się lekko zużyła, widać po niej te dwa lata solidnego używania, przetrwała wiele i na podsumowanie powiem tylko: nie wyobrażam sobie życia bez TT. To nie jest zwykła szczotka, jak widać – nawet niezwykle wygląda (uwielbiam wieczne pytania w stylu: Asia, używasz szczotki dla psa? ; eeej Dz to szczota dla koni? ;-D). Naprawdę … dla osób posiadających włosy jak moje, czyli grube grubasy, czy też dla małych dziewczynek, które nienawidzą rozczesywania poplątanych, delikatnych włosków. Dla kręconych, dla PO PROSTU wszystkich. Nie ma niczego lepszego. Przez ten cały okres użytkowania TT zdarzyło mi się może kilka razy być zmuszoną do użycia czegoś innego i bynajmniej nie wspominam tych sytuacji z uśmiechem na twarzy. To właśnie wtedy, rozczesując włosy jakimś grzebieniem, wychwalałam pod niebiosa Tangle Teezer i żałowałam, że przykładowo, zapomniałam ją wziąć ze sobą.

20140324_125907 20140324_125935 20140324_125949

Tymczasem blogowo i wirtualnie żegnam fioletową szczotkę, a do dzielnego służenia zapraszam turkusowo-różową.

Dajcie znać czy używacie i jak wrażenia. Ciepło pozdrawiam, Asia :)

withi

Opublikowano World hovers around her . | 1 komentarz

moja Coco Chanel Mademoiselle

***

67

Już jest, tak blisko, tak pięknie i delikatnie usadowiła się na moim prawym obojczyku. Jest też za uchem. Myślicie że zgłupiałam? Macie rację. Zgłupiałam. Na ten zapach, na właśnie ten jeden flakonik trochę czekałam, ale zdecydowanie warto było. / Uwielbiam ten zapach. Odkryłam go jakiś czas temu, dzięki Pani Agnieszce u której pracowałam. Zawsze jak wychodziła to przytulała mocno swoją córeczkę, a ja później tylko rozkminiałam sobie: Balbina, czym Ty do jasnej anielki tak pięknie pachniesz !? A to Coco była …

Nie wiem jak opisać ten zapach, polecam po prostu przy kolejnej wizycie w perfumerii powąchać, bezczelnie zaciągnąć się i samemu ocenić. Dla mnie ten zapach kojarzy się z kobietą bardzo elegancką, jest zmysłowy, seksowny, kobiecy, a przy tym nienachalny, nie przytłacza swoją klasą. Zamknięty w delikatnym, różowo-pudrowym słoiczku, w środku skrywa zapach, który tuż po klasycznym Chloe i Lancome-La vie est belle jest jest po prostu ‘mój’, tak po prostu. Jak bardzo perfumy są dla mnie ważne wspominałam w tym poście pod nr 22 – kkkklik. Łał, tak dobrze mi ten opis wyszedł, że chyba zajmę się tym zawodowo :D

Wszystko w nim uwielbiam. Od minimalistycznego flakonika po zapach. Cena mi się mniej podoba, ale wiecie, że jak już coś tak bardzo rozkocha w sobie mój nos, to nic nie jest w stanie pokrzyżować moich planów.

Tu profesjonalny opis:

Najnowsze dziecko Chanel i młodsze a zarazem bardziej nowoczesna wersja znanych niemal wszystkim perfum Coco. Twórcą jest Jaques Polge (`Allure`). Zapach jest nowym ucieleśnieniem ducha Coco Chanel. Śmiała i zdecydowana, udowodniła, że elegancja tkwi w prostocie. Niezależna, aczkolwiek wykorzystująca swój urok do fascynowania i wpływania na mężczyzn. `Coco Mademoiselle` jest świeży i orientalny. Dla nowoczesnej kobiety, której zmysłowość i sukces uzupełniają się.

Kategoria: świeżo-orientalna

Nuty zapachowe:
nuta głowy: sycylijska pomarańcza, kalambriańska bergamota
nuta serca: róża, orientalny jaśmin
nuta bazy: indonezyjska paczula, haitańska wetiweria, wanilia z Réunion, białe piżmo

20140320_171708 20140320_171735 20140320_171803

Dwie reklamy zapachu z udziałem przepięknej Keiry (osobiście wolę starszą, czyli film pierwszy :)):

PS: Jestem po kolejnym sobotnim dyżurze na patologii ciąży. Jeszcze tylko jeden wtorkowy, tylko jeden … Poniżej wschód słońca w drodze do szpitala o szóstej rano. Aha, dyżury mają swoje plusy … czy normalnym jest że od trzech tygodni regularnie badane tętno wynosi 44-48 uderzeń na minutę przy ciśnieniu 90-55? O ile sprawa ciśnienia to nic dziwnego w moim przypadku, gdyż mam je po mamusi i cieszę się, bo to znaczy tylko tyle, że mogę pić litry kawy i mam spokój, o tyle jeżeli chodzi o tętno … nie wiem dlaczego jeszcze żyję, serio. Dodam że tętno spoczynkowe u sportowców wynosi +/- 50 u/min. Wynika z tego, że albo mam grube predyspozycje do bycia sportowcem, (które, besides, nie zostało spożytkowane, a mogłam zdobywać medale eh …) albo po cichu umieram. Czas się pożądnie przebadać, bo dłużej tak nie pociągnę. Serio … 44 uderzenia mojego serducha na całą MINUTĘ !? :( Płakać mi się chce. Jak powszechnie wiadomo z wiekiem tętno spada, czy to znaczy że w mając osiemdziesiąt lat będę miała ehm … 20 u/min? O co chodzi, no o co.

20140321_055611

withi

Opublikowano World hovers around her . | 9 komentarzy

nie wiem o co chodzi . ? / ! :-(

***

Patologia ciąży – powrót do mieszkania, 20:30 padnięcie w objęcia łóżka i błogie spanio-odsypianie przez całe dziesięć godzin, kolejna pobudka, zero czucia w nogach, jakiś angielski, wf, załatwianie innych pierdół, zakupy, i kolejny dzień … pobudka o piątej rano, siedzenie w autobusie po szóstej i zastanawianie się: co ja tu robię? wyglądam jak idiotka o szóstej rano w 190 … Na szczęście nie jestem sama. Kolejne 11 godzin na oddziale, powrót i wszystko od nowa. Jestem trupem i mam dość.

Nie mam czasu na nic, jestem zła, bo moje poukładane życie i perfekcyjnie zaplanowane do granic możliwości 24h, zostało brutalnie zgwałcone. Chcę do domu! Tęsknię za domem jak nie wiem co / Studying.

1

W międzyczasie: napuchła mi bateria w Samsungu (nie wiedziałam że bateria może puchnąć, jak widać człowiek uczy się przez całe życie), od kilku tygodni mam już nowego laptopa (padło na ASUSa K56C), a mój stary VAIO ma nowego właściciela. Jednak polubiłam tableta, więc nie oddałam go tacie – lubię zasypiać przy Na Wspólnej o 20:30 -.- Staram się jeździć na rowerze, ale od kilku dni jest tak koszmarnie mokro na zewnątrz, że siedzę zła i naburmuszona. Nie mniej, prawie 200km na liczniku już mam. Przez stres, antybiotykoterapię i sama nie wiem co jeszcze, złapałam jakąś paskudną infekcję, co rzecz jasna wpływa znaaaaaacząco i pozytywnie w cudzysłowie, na moje wyśmienite samopoczucie -.- Nie wiem co pisać … moje życie jest ostatnio tak położniczo bogate i tak życiowo ubogie, że strach.

Chciałam się odezwać, potwierdzić że żyję … (a żyję w ogóle, czy już nie?) Jak to wszystko się trochę uspokoi, i w ogóle, to pomyślę o kreatywnych wpisach, wypełnionych po brzegi zdaniami bardziej złożonymi. Tymczasem, trzymajcie się i wyglądajcie wiosny, bo ona już jest, tylko bawi się z nami i dokucza niemiłosiernie – schowała się gdzieś wredna. Papa :)

PS: Patologiczny wpis, to patologiczne zdjęcie na koniec. Serio, … patologiczne ;-D

2

I reszta, już nie taka straszna :D

20140119_13573320140309_092828 20140309_092918 20140316_081511 20140318_113549 20140318_113638 20140318_113709 20140119_135744 tumblr_n1v5001naY1s0d4iio1_1280withi

Opublikowano World hovers around her . | 7 komentarzy