ósemka do usunięcia ; KYGO! ; Magia&Miecz

***

Niestety, stało się to czego się obawiałam. Kilka tygodni temu pisałam Wam o koszmarnym bólu ósemki w tym wpisie – kkkklik. Jako że jest to moja pierwsza ósemka, która postanowiła zacząć mi dokuczać, kilka dni temu przy okazji wizyty w domu, wybrałam się do mojej dentystki. Na pytanie: Pani Asiu, a co Panią do mnie sprowadza? odpowiedziałam: coroczna kontrola i coś mi się wydaje że ósemka zaczęła rosnąć. Po czym na polecenie otworzyłam usta i usłyszałam tylko: nooooo rośnie …. i nie wyrośnie :D Także … jestem umówiona na chirurgiczne usuwanie tej paskudy w grudniu, mam zarezerwować sobie +/- 4 dni bez żadnych stresogennych sytuacji i duży zapas jogurcików w lodówce. Extra.

Wiecie co będę robić w tegoroczne Mikołajki? Od 7 do 19 będę przyjmować porody na Karowej, a od 22 do samego, samiutkiego rana będę tańczyć przy utworach samego KYGO aaaaaaahhhhh! Uwielbiam jego Younger, to przy Younger w zeszłym roku zakochiwałam się w S. Nie-mogę-się-doczekać! Kogoś z Was spotkam w 1500m2?

1908424_642590279187857_5802461093021431134_n

I to chyba tyle, chciałam się odezwać do Was, tym bardziej że w najbliższym czasie będę bardzo czasowo ograniczona, dyżury, dyżury no i dyżury, bo czemu nie? Mam nadzieję że się trzymacie, ja ledwo ledwo – mam wrażenie że kuracja izotekiem solidnie osłabiła mój organizm – w przeciągu dwóch miesięcy złapałam coś już dwukrotnie – tyle Fervex’ów i Tabcin’ów ile przyjęłam przez ten okres nie przyjmowałam normalnie przez rok, serio. No ale nic, trochę na własne życzenie, bo jak się łazi na basen i wyłazi w średnio dosuszonych włosach, to ma się za swoje. W ogóle muszę zadbać o swoje zdrowie, bo mam wrażenie że ostatnio stawiam je na ostatnim planie, kosztem innych rzeczy, a takie podejście jest przecież bez sensu. Dodam że na wieeeeelki + dyżury na anestezjologii, przynajmniej jedna operacja usunięcia mięśniaka zapadnie mi w pamięć. Ten zapach. /

PS: Interstellar (kkklik) pana Nolana zaliczony w zeszłym tygodniu. Science fiction to zdecydowanie nie jest mój ulubiony gatunek filmowy, ale ale … z szacunku do cudownego Hansa Zimmera, do jego genialnej współpracy z Nolanem, no i ostatnio wybitnie dobrego Matthew McConaughey film trzeba było zobaczyć. Do trylogii, Prestiżu czy Incepcji porównywać nie będę ; skrótowo – jest to dobry i charakterystyczny Nolan – idąc na film i nie wiedząc kto jest reżyserem, a mając w głowie te tytuły które wymieniłam, każdy od razu domyśli się, kto owy film stworzył i zaprojektował. Nie wiem czy pamiętacie moją opinię o Grawitacji, która TOTALNIE mi się nie podobała i byłam bardzo zawiedziona, tak Interstellar pokazuje tą tematykę, tematykę kosmosu i grawitacji, w zupełnie innym, o niebo lepszym świetle. Do tego MUZYKA. Kilka naukowych niedociągnięć też miało miejsce, ale wszystko dla filmu, nie może być zawsze tak perfekcyjnie i na serio. McConaughey bardzo dobrze, Hathaway również. Film trwa trzy godziny, więc nie polecam dużo pić, a czy sam film polecam? Na pewno oglądany w kinie wywrze na Was inne wrażenie – jest tak doskonale nagłośniony, że momentami miało się wrażenie, że sami siedzimy w środku i bierzemy w tym udział. Wydaje mi się, że oglądany na laptopie wypadnie dużo słabiej, może być wręcz nudny i mało wciągający. Kinowe trzy godziny minęły nam równie szybko jak choćby na Wilku z Wall Street. No tyle, zmykam – zostawię Wam jeden kawałek z filmu poniżej ;)

leży i ogląda kotki na YT – zahipnotyzowany!

IMG_20141112_215140

operation time 

IMG_20141113_102427

w Wedlowskiej Pijalni można wziąć kawunię z mlekiem sojowym juuhuu!

IMG_20141113_104632

tak się zmęczył, że padł

IMG_20141113_20274520141115_103844

MAGIA & MIECZ do północy ! powroty do dzieciństwa, planszówki są takie suuuuuuper ! ! !

IMG_20141115_222618

poklepywanie po głowie, KLEP *.*

plusy-bycia-niskim

***

Uwielbiam!

withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy

całodobowe przedszkola? ; życiówka

***

Hej. Wróciłam, nastrój sobie zrobiłam, wosk Snowflake Cookie odpaliłam, więc mądrze stwierdziłam iż wypada dać znać co u mnie słychać, że żyję i mam się względnie dobrze. Byłam na kilka dni w domu z Leonem, kocurek ma za sobą kolejne setki kilometrów i z każdym jednym utwierdza mnie w przekonaniu, że to kot podróżnik niemalże jest. Śpi, czasami otworzy jedno oko, dalej śpi. W ogóle Leo stał się ostatnio nad wyraz leniwy, jak dobrze liczę na oko, przesypia jakieś 17 godzin z jego 24godzinnej kociej doby … Nic mu się nie chce, jego trasa to łóżko-miska-kuweta-krzesło. Kocie życie jest taakie ciekawe. Wasze koty też są takie aktywne? Czy to tylko brytyjskie humorki mojego leniwego Garfielda-Brytyjczyka?

Schodząc z kocich tematów – pobiłam dzisiaj swoją życiówkę kraulem na basenie. W momencie kiedy w końcu dobiłam po 1/4 kilometra myślałam że umieram, miałam ochotę wypluć płuca, a przed oczami miałam niebo. N-I-E-B-O! Cały dzień chodzę dumna jak paw i nikt mi tego nie odbierze! Szczerze powiem Wam coś, to rzecz jasna żadną nowością nie będzie, to czysta oczywistość, ale dla przypomnienia – nie ma nic piękniejszego niż doskonalenie siebie przez stawianie sobie coraz to wyższych poprzeczek i zwinne przeskakiwanie ich – nie chodzi mi tu tylko o sport, ta reguła sprawdza się w każdym jednym elemencie składającym się na całe nasze życie.

Nie wiem czy słyszeliście o czymś takim jak całodobowe przedszkola? Inicjatywa ta zaczyna być coraz bardziej popularna i w Polsce, z tego co pamiętam takie przedszkole jest na pewno w Lublinie, czy gdzieś jeszcze – nie wiem. O co chodzi? O to, że możecie ‚pozbyć się’ swojego dziecka na cały tydzień, ot tak – po prostu zostawiacie malucha w poniedziałek rano, a odbieracie go w piątek wieczorem. Co o tym sądzicie? Szczerze, na początku pomyślałam sobie, że to jakiś gruby żart. Później wzięłam pod uwagę, że życie plata różne scenariusze i zdaję sobie sprawę z tego, iż są rodziny, które czasami postawione w takiej czy innej sytuacji, nie są w stanie opiekować się dzieckiem, nie mają NIKOGO, kto mógłby się nim zająć i wtedy takie przedszkole to wybawienie. Z drugiej strony ok – jakaś pojedyńcza sytuacja, ale co jeżeli rodzice zaczną wykorzystywać takie przedszkole coraz częściej, a bo Sylwester, a bo urodziny kolegi, impreza służbowa. 20-30 lat temu takich miejsc na pewno nie było, a nasz gatunek przetrwał i chyba ma się całkiem nieźle. Nie wiem sama, co Wy o tym sądzicie?

Pozdrawiam ciepło i zmykam spakować walizkę – jutro w końcu Białystok juhu :) Udanego weekendu, odpoczywajcie! Buziaki :*

Trochę zdjęć:

20141107_17523020141107_175243IMG_20141030_162210

pyszna jest! 

20141031_141922 20141031_142031 20141031_142050

śpi królewicz

IMG_20141031_114823萤火虫_&_f85a0b68-4f7d-4cf4-874d-5af978349ed320141105_131623

kocio-szynszylowa miłość jednak istnieje

IMG_20141031_153552

powrót do korzeni

IMG_20141103_145308

profilowe :D

IMG_20141103_153423

też nie wiem co on robi … 

IMG_20141104_143322

***

Odkopałam w domu płyty Michaela i zakochałam się na nowo:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy

znalazłam trencz, whoooo! ; dermatologiczny update

***

Szukałam, łaziłam, mierzyłam i co? I znalazłam juhuuuu! O czym mowa? A no o beżowym trenczu mowa, tym klasyku, który ponoć każda kobieta powinna mieć w szafie, który to jest niezbędny, ponadczasowy i pasuje zawsze i wszędzie – do trampek i do obcasów. A co najważniejsze – znalazłam trencz w takim odcieniu beżu, w którym wyglądam jak żywa istota, a nie jakbym właśnie wyszła z trumny po kilkunastu dniach leżakowania w środku. Myślałam że to niemożliwe, że nigdy go nie znajdę, a tu proszę, proszę – Mango ostatnio nie zawodzi. Mam swój trencz, który lubię i noszę ciągle. I potwierdzam – pasuje do dresów, eleganckiej czerwonej sukienki, trampek, jeansów – do wszystkiego.

97% bawełny też robi swoje

31090167_48

Znalazłyście już swój płaszcz tego typu, czyżbym była ostatnią osobą, która takowego nie posiadała? Nawet jak to prawda, to warto było czekać ;)


 

PS: Dermatologiczny UPDATE dla zainteresowanych: jestem po 30 dniach kuracji izotretynoiną w dawce 30mg + 10mg Tulip obniżający cholesterol, który po miesiącu spadł i idealnie mieści się w normie. Póki co dobrze toleruję lek, jedyne objawy to te spodziewane, czyli MASAKRYCZNE wysuszenie ust, skóry twarzy. Muszę zakraplać nos, żeby nawilżyć śluzówkę, oczy póki co dają radę i soczewki dalej noszę bez większego dyskomfortu. Jestem sucha jak woda na pustyni, skóra jest cienka i wrażliwa, łuszczę się jak jaszczurka, ale mam ładną skórę, spokojnie wychodzę bez jakiegokolwiek makijażu i widzę że wszystko powoli idzie do przodu. Teraz przeskakuję na dawkę 40mg, Tulip co drugi dzień i chyba póki co tyle. Przez pierwsze dni kuracji potwornie bolała mnie głowa, ale żadnego osłabienia nie zaobserwowałam – dalej chodzę na basen, nie jestem zmęczona, także tu ok. Raz leciała mi krew z nosa i przy skaleczeniu palca miałam mega krwotok (w sensie dużo więcej krwi niż zawsze przy tak lekkim skaleczeniu) – ale też byłam na to przygotowana. Wydaje mi się że o wszystkim wspomniałam. Jeżeli chodzi o pielęgnację – kremy natłuszczające i nawilżające schodzą jak świeże bułeczki, na noc codziennie nakładam na buzię tak grubą warstwę masła kakaowego, które wchłania się momentalnie! Przed kuracją po nałożeniu 1/3 takiego kremu rano, po przebudzeniu, wciąż czułabym go na twarzy. Teraz znika po 5 minutach – ciekawe uczucie ;) Pielęgnacja średnio skomplikowana – do demakijażu jakieś delikatne płyny micelarne i żele nawilżające, czasami punktowo Epiduo no i nawilżacze i natłuszczacze. W razie pytań piszcie śmiało ;)


 


IMG_20141024_18065420141024_111634 20141025_180625 20141025_180926 IMG_20141023_20355220141023_131848 IMG_20141024_19031520141024_111322 IMG_20141026_175312

***

KOCHAM aaaaaa:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy

TAG: ulubione ubranie

***

Postanowiłam w końcu uskutecznić mój osobisty i opatentowany w 100% przez moją osobę mini-tag, do którego zrobienia zapraszam Was wszystkich. Już dawno chciałam poświęcić jeden wpis przedmiotowi, który w zupełności na niego zasługuje. Owa rzecz, od kilku miesięcy nie jest już używana, ba, w zasadzie to już w ogóle jej w moim życiu nie ma. O czym mowa? Zapraszam poniżej.

Każdy z nas na pewno chociaż raz w życiu trafił na ubranie, które pokochał całym sercem, które ratowało go w kryzysowych sytuacjach pt: o boże, o boże, nie mam się w co ubrać ! ! !, które sprawdziło się tak bardzo, że w duchu cicho klnął: dlaczego nie kupiłem/am kilku sztuk tych spodni/swetrów/kurtek/koszulek !? I ja kilka razy trafiłam na takie ubrania … czasami w porę zorientowałam się, że darzę je miłością bezgraniczną i szybko pobiegłam do sklepu po kolejne egzemplarze. Czasami po prostu nie zdążyłam …

20140629_101913

1. Jaki to rodzaj ubrania?

Jest to szary płaszcz, wiązany w talii.

2. Kiedy trafiło do Ciebie do szafy?

Pamiętam ten dzień – zaraz po treningu tenisa pojechałam z bratem do centrum handlowego, ponieważ on chciał coś kupić. Było to dokładnie zimą, w środku II klasy LO czyli w 2010 roku …

3. Skąd je masz?

Ze sklepu, z H&M.

4. Ile kosztowało?

+/- 200 zł, ale dokładnie już nie pamiętam.

5. W jakim jest kolorze?

Szary, jak widać :)

6. Czy jest to ubranie markowe? Jak tak to z jakiego sklepu pochodzi?

Pochodzi z H&M.

7. Co sprawia, że jest takie wyjątkowe?

Muszę z przykrością dodać, że mój płaszcz BYŁ wyjątkowy, jako że już nie mam go w swojej szafie, o czym napiszę w kolejnym punkcie. Kupiłam go w zasadzie przez przypadek, nie spodziewając się, że tak mnie w sobie rozkocha. Pamiętam że był dostępny jeszcze w dwóch innych kolorach – militarnej zieleni & beżu. Długo zastanawiałam się nad opcją zieloną, ale suma sumarum padło na odcień szary. W tamtym czasie płaszcz ten był niezwykle popularny – na każdym kroku spotykałam kogoś, kto był w niego ubrany. Z czasem, z każdym miesiącem tych osób było coraz mniej, a mój wytrwał ze mną tak długo, dobre cztery lata. Był ze mną na całej objazdówce po Francji, Hiszpanii i Portugalii, więc świata trochę zwiedził. Przeprowadził się ze mną do Warszawy, służył mi tak długo … Uwielbiałam nosić go do ubrań sportowych, do sukienek, do obcasów. Był wyjątkowy.

8. Jak często jest/było noszone?

Głównym powodem, dlaczego musiałam się go pozbyć, było właśnie jego ‚znoszenie’ i zmęczenie ‚materiałem’, mówiąc kolokwialnie. Wskazuje to tylko i wyłącznie na to, że nosiłam go i nosiłam, niemal dzień w dzień.

9. Co z nim zrobisz/zrobiłaś, kiedy się zużyje/zniszczy?

Przed przeprowadzką, która miała miejsce na przełomie czerwca/lipca 2014, postanowiłam zamknąć rozdział pt: moje życie & szary płaszcz, i, owinąwszy szczelnie w torbę z H&M, zgrabnym ruchem umieściłam go w wielkim koszu na moim osiedlu. Smutek przeogromny. Serce boli po dzień dzisiejszy.

A tak serio to wyolbrzymiam ;)


 

Macie takie ulubione ubrania/dodatki, które zawsze ratują i bez których ciężko jest wyobrazić sobie swoje życie? Piszcie. Miłego i szybkiego tygodnia! :)

W następnym wpisie pokażę Wam jaki płaszcz zastąpił szaraka z H&M :)

PS: Kolejny film polecam – Furia z kozackim Bradem to dobrze spożytkowane dwie kinowe godziny – obraz wojny z nieco innej strony, bo z czołgu, tytułowej Fury. Koniec słaby, bo trochę amerykańskiej bajeczki musiało być, a Brad ginie jak bohater, bo to bohater w końcu, ale naprawdę – daję mocne, solidne 8 ;)

2013-10-20 00.47.2529328258IMG_8950IMG_898378DSC088912013-10-22 16.16.11DSC05109IMG_8474IMG_8475

withi

Opublikowano World hovers around her . | 1 komentarz

stasiowa Misja Robotyka ; kuchnia indyjska ; basen

***

Tylko cząstka nas20141018_132827
Może dotknąć cząstki drugiego człowieka -
Czyjaś prawda jest tylko
Czyjąś prawdą – niczym więcej.
Możemy dzielić się jedynie
Cząstką, którą inni są w stanie zrozumieć,
I tak oto jesteśmy.

Hej. Lecą te dni jesienne w zawrotnym tempie, zaraz spadnie śnieg, będziemy głowić się nad świątecznymi prezentami, planami na tegorocznego Sylwestra. Wcale mi się to nie podoba, ale co znaczy moje jedno, osobiste zdanie w stosunku do rzeczywistości? Jest jak mały, delikatnie unoszony przez wiatr obłoczek, nic-nie-znaczący dla całego nieba ogromu. Myślę sobie wewnętrznie i chyba całkiem poważnie, że stara już jestem, że moje całe i parzyście okrągłe dwadzieścia-dwa lata zobowiązują do konkretnych zachowań, których jakoś dziwnie tak, po prostu ostatnio mi brakuje. Mówi się, czasami mało poważnie, że w każdym z nas wciąż chowa się dziecko. To prawda. Udało mi się zapomnieć smak ludzkiego jadu w dawce śmiertelnej i tych wszystkich, perfidnych słów, nic nie znaczących, choć dawkowanych delikatnie, z wyczuciem, zabijących minuta po minucie naszą pewność siebie i wiarę w swoje talenty i możliwości. Nie spodziewałam się tego wszystkiego rano jedząc śniadanie nie rozebrana jeszcze ze snu. Byłam coraz mniej bezbronna wiedząc, ale nie czułam się przez to lepiej. Gdyby nie piękno, które poznałam zamykając drzwi na klucz ledwie nie przytrzaskując sobie palców, nie wiem czy bym to wszystko wytrzymała. Choć moja wrażliwa psychika zadziwia mnie samą dostosowując się do ciemniejącego świata i jaśniejąc własnym blaskiem. Gdyby nie ona, nie S z iskierkami w oczach na łóżku obok i to co było za ścianami. Wiedziałam, że to nie jest warte moich nerwów, ale wykorzystywałam te wiedzę w praktyce dopiero po jakimś czasie, jakbym sama nie umiała uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. 

Bywają takie dni i noce, które zmieniają wszystko. Bywają takie rozmowy, własne lub zasłyszane, które są w stanie wywrócić do góry nogami cały nasz świat. Nie możemy ich przewidzieć. Nie możemy się na nie przygotować. Czyhają gdzieś na nas, zapisane w łańcuchu pozornych przypadków, nieuchronne jak świt po ciemności..”


 

Chciałam jeszcze wspomnieć o czymś ważnym, a mianowicie o pewnym, bardzo słusznym i rokującym przedsięwzięciu jakim jest raczkująca firma mojego chłopaka i jego kolegi, czyli Misja Robotykakkkkkklik. Jeżeli jesteście z Białegostoku, macie maluchy w czwartej/piątej klasie podstawówki, to nie widzę innej opcji jak zapisanie ich na zajęcia, które obecnie mają naprawdę solidne branie, że tak kolokwialnie napiszę. Chłopaki trzymam za Was kciuki i tak o tym wiecie, ale napisać sobie mogę. Fajna sprawa, co jak co, ale rozwijać kreatywność i wyobraźnię swoich małych pociech powinniśmy od wczesnych lat. Będzie nam miło jak zajrzycie na iście minimalistyczną i przepiękną stronę i zapoznacie się z tematem ;)

Naszą małą, wspólną tradycją ze Stasiem jest śmiganie w każdy weekend do kina i odkrywanie fajnych, nowych, kulinarnych miejsc. Doszliśmy do wniosku, że uwielbiamy kuchnię włoską, a zwłaszcza dobrą, na serio dobrą, pizzę, ale ostatnio okryliśmy kuchnię indyjską, w którą coraz bardziej wsiąkamy. Jest ona niebotycznie pyszna, dominuje cała gama przypraw, mnóstwo wegetariańskich potraw, cudowny indyjski chlebek, magia. Kilka miesięcy temu przez przypadek odkryliśmy restaurację przy placu Zawiszy – Arti

warszawa-aleje-jerozolimskie-restauracja-arti

a w ten weekend trafiliśmy do MrIndia przy KEN47

mr-india-indian-restaurantIMG_20141019_161217

tuż obok restauracji Gaumarjos (kkklik), w której swoje rewolucje miała moja ulubienica Madzia Gessler ;) Do Gaumarjos pójdziemy następnym razem, a póki co polecam kuchnię indyjską. Też lubicie?

Od jakiegoś czasu znowu wróciłam na basen :)

20141022_093709

I reszta zdjęć:

IMG_20141019_190750IMG_20141020_12071120141021_114943IMG_20141022_15595620141022_123953IMG_20141020_175541IMG_20141020_175632IMG_20141021_105521

***

KOCHAM ! :

withi

Opublikowano World hovers around her . | 6 komentarzy

Essie – CHINCHILLY + wielki Leo

***

Naszło mnie ostatnio na mini eksperyment, jako że odcienia szarego to moje paznokcie jeszcze w swoim życiu nie uraczyły – nastąpił ten pierwszy raz i … muszę przyznać że efekt bardziej niż powalający. Jestem uraczona i zakochana. Odcień Chinchilly nie dość że nosi piękną, szynszylową nazwę, to ten kolor … Trzeba dodać że dostał on nagrodę, jako jeden z najpopularniejszych i najczęściej kupowanych odcieni firmy.

Wszystkie szarości od Essie znajdziecie tu: kkkklik

Nie muszę nic pisać o aplikacji, pędzelku, przyjemności jaką czerpię z każdorazowego użytkowania tych lakierów – nie będę się powtarzać. Mam swoje ulubione kolory Essie, między innymi Mink Muffs, który zużywam buteleczka za buteleczką oraz A list – piękna, trwała czerwień. Myślę że szynszylka niedługo dołączy do tego skromnego, acz sprawdzonego składu :)

Lubicie takie eleganckie i stonowane kolory? Nigdy nie przypuszczałam, że tak spodoba mi się szary odcień na paznokciach … Pozdrawiam :)

20141016_133008 20141016_133042 IMG_20141016_140651 IMG_20141016_14073520141016_12021820141016_12031120141016_120322IMG_20141017_08094620141016_12062420141016_13205820141016_132227

Na koniec mały bonus, w postaci wielkiego Leona i trochę innych inności z ostatnich dni:

IMG_20141004_123051 IMG_20141006_225558 IMG_20141007_214229 IMG_20141016_120943 IMG_20141016_121104 IMG_20141016_121223

***

Uwielbiam !

withi

 

Opublikowano World hovers around her . | 2 komentarzy

kilka nowych kosmetyków

***

Hej. Jestem ostatnio nieco zabiegana, z basenu na uczelnię, z uczelni do pracy, z pracy do łóżka i tak w kółko. Nie mam sił i chęci na pisanie czegoś kreatywnego czy też ambitnego, więc skupię się na dość lekkim, a ostatnio zaniedbanym, temacie, jakim są kosmetyki. Zapraszam na szybki przegląd tego, co w ostatnich dniach wpadło do mojej kosmetyczki, czy też pod prysznic, no i do łazienki też :D

1. Revlon COLORSTAY 150 BUFF / skóra normalna i sucha

Mój zdecydowanie ukochany podkład, już nie wiem która to jego buteleczka w moim życiu. Można psioczyć i narzekać na brak pompki czy szklane, ciężkie opakowanie – prawda jest taka, że grono wielbicielek tego podkładu na pewno nie maleje, paradoksalnie – wzrasta w zastraszającym tempie. Zawsze miałam wersję do skóry mieszanej i tłustej, teraz, jako że jestem sucha jak wióra (zasługa kuracji izo), wzięłam wersję dla skóry normalnej i suchej – will see ;)

20141014_141653 20141014_141708

2. Róż BOURJOIS 33 Lilas d’Or

Kolejne cudo, bez którego nie istnieję. Jest to mój drugi róż od Bourjois, pierwszy miałam w kolorze 95 rose de jaspe, kupiłam go w grudniu 2012 i służył mi aż do września 2014 ! ! ! a był jedynym, używanym przeze mnie CODZIENNIE różem i wywaliłam go nie dlatego że się skończył, a dlatego, że po prostu widać było po nim, że jego życie dobiegło końca – był twardy, nie dawał już świeżego koloru. Kocham te róże, to jak pięknie wyglądają na skórze, jak pięknie PACHNĄ, bajka. Teraz mam odcień 33 – Lilas d’Or :)

20141014_141620 20141014_141633

3. Mgiełka Bath&Body Works – French Lavender&Honey

Mgiełki B&BW są bardzo trwałe, wydajne i cudownie pachną. Nic więcej nie dodam – ten zapach jest po prostu rewelacyjny i w ogóle nie czuć w nim lawendy, której nie znoszę. Noszę na basen ;)

20141014_143514

4. Płyn micealny MIXA

Jeszcze nie używałam, więc się nie wypowiem, ale znając życie płyn jak płyn.

20141014_141558

5. Maseczki MONTAGNE jennesse

Uwielbiam te maseczki, pamiętam jak odkryłam je w czasach gimnazjum/liceum i właśnie z tamtym okresem kojarzą mi się najbardziej. Ta truskawkowa jest chyba moim ulubieńcem.

20141014_143439 20141014_143455

6. ZIAJA krem nawilżający

Kolejny ulubieniec – już nie wiem które to moje opakowanie, ale stawiam że +/- 10. Idealny na dzień, nie kłóci się z żadnym podkładem. Nie wyobrażam sobie teraz bez niego życia ;)

20141013_194818

7. ZIAJA masło kakaowe

Jestem w trakcie kuracji izotretynoiną, teraz jest w miarę spokojnie, ale jeszcze kilka dni temu umierałam z wysuszenia skóry twarzy i wtedy gruba warstwa tego masła ratowała sytuację. Zdziwiło mnie trochę zalecenie mojej dermatolog, że na wieczór mam kłaść na buzię ultra grubą warstwę jakiegoś natłuszczacza. Póki co działa + zaaaaapach. W ogóle jestem na tym pkt naprawdę wrażliwa – kosmetyk musi ładnie pachnieć, inaczej żegnam się z nim bez wzruszenia ramion ;)

20141014_143315

8. BB krem Garnier

Niby do jasnej karnacji … aha, jasne. Ciemny jak nie powiem co, mieszałam go z kremami, żeby był nieco jaśniejszy, w dodatkowo w połowie dnia zmienia kolor – tragedia. Nie wiem dlaczego go kupiłam, znając życie zachęciła mnie do tego jakaś pani w Rossmannie … -.-

20140916_132123

9. CETAPHIL DA krem nawilżający

Cetaphil dobry na wszystko, a na potworne przesuszenie skóry to już w ogóle miód, nie krem. Uwielbiam całą serię, teraz mam wersję DA :) jest ok, aczkolwiek pod makijaż nie ma opcji – jedynie na wieczór. Pozostawia tłustą warstwę, czego za bardzo nie lubię, ale jak idę spać, to mi wszystko jedno :P

20141014_151123

10. Lirene żel myjący WYBIELANIE

Bardzo fajny żelo-peeling, o ładnym zapachu i posiadający delikatne drobinki w środku. Nie jest złuszczający, nie podrażni buzi. Czy wybiela? Wątpię. Ale robi to co ma robić – czyli baaaaaaardzo delikatnie usuwa martwy naskórek, przy tym oczyszcza. Na plus :)

20141014_151115

11. GLISSKUR ekspresowa odżywka

Setna moja odżywka tego typu, uwielbiam je, tak naprawdę nie mam konkretnej jednej od Schwarzkopf, która jakoś wybitnie przoduje – wszystkie się sprawdzają :) A ta dodatkowo ma piękne opakowanie i zapach ;)

20141014_151147

I to tyle :)

Standardowo czekam na Wasze komentarze – czy używałyście, jakie wrażenia, a może macie coś fajnego do polecenia? Naszło mnie dzisiaj na szary lakier, no i padło na Essie – Chinchilly. Szare paznokcie – tego jeszcze nie było. Miłego wieczoru, buziaki!

withi

Opublikowano World hovers around her . | 3 komentarzy