Wyssana energio, gdzie jesteś?

***

Hej. Razem z Leo dziękujemy za tak miłe powitanie na blogu – kocurek ma się wyśmienicie, z każdym dniem kocha mnie coraz bardziej (:D), a to jak ja jego to już w ogóle obłęd. Wczoraj zaczęłam dyżury na patologii ciąży, totalnie zapomniałam co to znaczy dwanście godzin latania od pacjentki do pacjentki, wypadłam trochę z rytmu, wierzę tylko że z każdym dyżurem będzie coraz lżej. Na Żelaznej jestem sama ze studentek na oddziale, mam do ogarnięcia mnóstwo pacjentek i wczoraj, tak myślę, usiadłam może na … godzinę łącznie? Jak wracałam do domu to musiałam bardzo uważać żeby nie zabić się o swoje nogi, a jak wróciłam, pobawiłam się z kitkiem i o 20:20, wcześniej wyłączywszy (:D) telefon, padłam jak przysłowiowa mucha. Byłoby cudownie, gdyby o piątej nad ranem, ktoś bardzo paskudny, nie zaczął majstrować przy mojej twarzy. Po tym jak wyrwał mnie ze snu, wyglądał mniej więcej tak:

IMG_20140726_064311

Wiecie co jest pomocne w takiej sytuacji? Crazy CAT ! Ktoś, kto wymyślił gry dla kotów na tableta powinien zgarnąć górę nagród, seriously. Leon bije rekordy w pacaniu łapką uciekającą mysz, nie ogarnia tylko, że jak mysz wyjdzie ‚za ekran’ to wcale nie = wyjściu za tablet :D No ale cóż, ma dopiero trzy miesiące, nie wymagajmy od niego zbyt wiele :D

IMG_20140724_060725 IMG_20140724_153728

Dni płyną sobie jakoś tak, trochę dziwnie, od jutra zaczynam dość ciężki i intensywny tydzień, bo poza dyżurami, mam jeszcze pracę, która jest baaaaardzo bardzo wymagająca i absobująca, a ma na imię Liam :D

Zapomniałam jeszcze napisać jak było na Mazurach, po przyjeździe pojechaliśmy z S po kotka i jakoś on zawładną moim całym życiem. Mazury są piękny, wyjazd był bardzo udany – wrzucę kilka zdjęć niżej. Byliśmy na kilkugodzinnym spływie kajakowym Czarna Hańcza, przepłynęliśmy jezioro, grillowaliśmy i odpoczywaliśmy. Generalnie byliśmy za Augustowem nad jeziorem Paniewo.

Dobra, chyba uciekam. Powiem na koniec, że brakowało mi (oczywiście w cudzysłowie) tego oderwania od rzeczywistości, tzn chociażby braku świadomości jaki mamy dzień tygodnia. Byłam dzisiaj na rowerze na Polach Mokotowskich, jadę i sobie myślę: boże kochany, co tu tak dużo ludzi dzisiaj? Pacnęłam się w czółko – Asieńko, sobotę mamy. Serio? Nie czuję ;)

W kinach niedługo ciekawe nowości, czyli: Szef & Podróż na sto stóp. Na pewno śmignę, żeby złapać trochę kulturki.

Miłej niedzieli, odpoczywajcie sobie, a ja się trochę dla narodu jutro pomęczę. Pozdrawiamy ciepło z małą, kremową i coraz bardziej rozbrykaną, kulką :D

Kilka zdjęć z Mazur:

IMG_20140719_201015 IMG_20140719_201114 IMG_20140721_221737 IMG_20140721_221954

Reszta:

IMG_20140722_150640 IMG_20140722_150655 IMG_20140724_202114 IMG_20140726_164919 IMG_20140726_165118

Caaaałe pudło kociego żarcia z ZOO+ przyleciło, kot zadowolony:

IMG_20140726_193127


 

Doooobry kawałek:

Opublikowano World hovers around her . | Dodaj komentarz

bardzo mruuucznie / przedstawiam Wam Leona

***

– Chciałem powiedzieć (…) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.


 

Oznajmiam wszem i wobec, że z dniem wczorajszym, tj 23 lipca 14 spełniłam kolejne swoje, wielkie, olbrzymie, potężne marzenie, jakim było posiadanie czworonożnego pluszaka. Planowałam, rezerwowałam, specjalnie zmieniłam mieszkanie, odwiedzałam hodowle, czytałam, przygotowywałam wyprawkę jak głupia. Było po co, seriously.

Oto powód, więcej nie muszę dodawać?

Leon na świat przyszedł 25 kwietnia 2014, był jednym z trzech kociąt, urodzonych przez piękną i dzielną Zuzę – kkkkklik. Poza nim, w miocie urodziły się dwie długowłose kotki, jedna kremowa jak Leo, a druga ruda po tatusiu – kkkklik. Leo to krótkowłosy, kremowy kociak brytyjski, zakochałam się w nim do szaleństwa jak tylko zobaczyłam go na żywo. Do samego końca nie było pewne, czy Leo trafi do mnie, czy zostanie w hodowli, jako że jest podobno niezwykle pięknym, kremowym kocurkiem, a takie są obecnie bardzo pożądane. Szczęściara ze mnie, bo kicio zamieszkał jednak ze mną.

PS: Będzie duuuuużo zdjęć tam niżej, więc jak nie lubicie kotów, to nie polecam korzystać z suwaka po prawej ;-D 

PS1: Obiecuję też, że to pierwszy i ostatni wpis przepełniony zdjęciami jednego stworzenia. Musiałam je wszystkie wrzucić, bo najzwyczajniej w świecie nie mogłam wybrać kilku najładniejszych ;)

IMG_20140722_125824IMG_20140722_125924IMG_20140722_130547IMG_20140722_130812IMG_20140722_132148

moje dwa chłopaki ;-*

IMG_20140722_125223

Leon duch : O

IMG_20140722_155024

20140722_144217

Mamy już za sobą pierwszą noc. Mały widać że jeszcze tęskni za mamą, siostrami i całą swoją hodowlaną rodziną, ale z każdą godziną z nieco smutnego wyrazu buźki, robi się z niego sprytny rozrabiaka. :) Dużo je, dużo pije, dużo śpi.

20140722_165504IMG_20140722_154554IMG_20140722_154841IMG_20140723_124152IMG_20140723_150646IMG_20140723_150951IMG_20140723_151351

Mam nadzieję że przywitacie go internetowo na tym blogu ;) Jest jeszcze trochę nieśmiały, z kocią ciekawością zagląda w każdą możliwą lukę, dziurę, wchodzi do szafy, skrada się, delikatnie bada swoją nową właścicielkę, wskakuje na łóżko i przegląda ze mną TVNWarszawa na laptopie. Z każdą minutą kocham go coraz bardziej.

withi

Opublikowano World hovers around her . | 17 komentarzy

popycham ludzi rzeczy popędzam / kierunek: mazury

***

popycham ludzi rzeczy popędzam
skracają mi się skracają
aż ich nie ma

Miron Białoszewski

Lubiłam przesiadywać wśród osób, które są szczere i autentyczne, przed którymi nie trzeba nikogo udawać, takie osoby są w dzisiejszych czasach cenne jak skarb i trzeba o nie dbać. Byłam inna. Zgubiłam tą starą siebie na rzecz kogoś, kogo nie poznawałam w odbiciach witryn sklepowych. Lubię teraz patrzeć na te słowa, wszystkie myśli, tu w bezpiecznym miejscu, z nieugaszonym ciepłem, ze świadomością, że nie zgubiłam w tym wszystkim siebie, że nie zwariowałam razem z częścią świata, że moja kruchość potrafi tak wiele wytrzymać.

Ale nadal mam w sobie moją dziecięcą wyobraźnię i wzruszenie, kocham drobiazgi i maluję rzęsy, żeby nie mieć wrażenia, że wyglądam, jak dziecko. Mam te swoje 22 lata, żyję z precyzyjną dokładnością 8090 dni i wiem jedno – wiele z nich straciłam, uciekły delikatnie przeskakując z jednej godziny na drugą. Chciałabym wszystko wiedzieć, zobaczyć i zrozumieć, więc uczę się na nowo nie-nudzić. / Przez moją głowę przewijają się teraz krótkie kadry złapane pamięcią fleszową, w niektórych miejscach pocałowane zbyt czułym błyskiem, mało ostre, tępe nożyki i puchowe palce. Nie wszystkie potrafię już dziś odszyfrować, ale wiem, że któregoś dnia, najpewniej w przerwie między jednym, a drugim snem zrozumiem dlaczego.


Tymczasem jedziemy na Mazury pić wodę i herbatę. Po powrocie zaczynam oszczędzać, biorę się za siebie, zaczynam praktyki, które planuję skończyć przed wrześniem, bo chcę mieć wakacje, serio … pracuję, jestem super-perfekcyjno-systematyczna i generalnie, wzór, WZÓR moi mili, ah i oh. No i kot … kot się wprowadza juhu! Odpoczywajcie, smażcie się na skwarki, jedzcie lody i szokujcie :D Pozdrawiam, Joanna P-Olive

Jeszcze taka sprawa – nigdy nie byłam na Mazurach ! : O 

Przy okazji chwalcie się jak spędzacie wakacje? Jakieś ciekawe plany? Będzie mi bardzo miło poczytać co tam robicie ;)


 

Przed …

IMG_20140716_142601

… i po (drapak od Rufiego - podobno najlepsze kocie pałace pod słońcem):

IMG_20140716_14564520140715_12220820140717_135137

Niżej: t-shirt – Medicine (strasznie lubię ten sklep!) ; spódniczka, tenisówki – H&M ; torebka – Accessorize

IMG_20140715_202143IMG_20140715_224325IMG_20140715_224439IMG_20140716_132324IMG_20140716_153915

Taki deal – 40zł za całość, jea ! :D Taka ze mnie królowa wyprzedaży od siedmiu boleści

IMG_20140717_162755IMG_20140717_13580720140716_181851IMG_20140716_154227

Tak nam się wino otworzyło … :D S, popatrz – odbijamy się w butelce

IMG_20140717_135440


Na chwilę obecną nie ma nic piękniejszego niż poniższy kawałek:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 8 komentarzy

but are we all lost stars, trying to light up the dark?

***

Podejdźcie do krawędzi – powiedział.
Boimy się – odpowiedzieli.
Podejdźcie do krawędzi – powtórzył. Podeszli.
Popchnął ich a oni pofrunęli.

Guillaume Apollinaire

W ostatnim wpisie prosiłam Was o podsunięcie jakichś godnych obejrzenia tytułów. Tej samej nocy wyskoczyliśmy z S spontanicznie do kina na film, który bardzo chciałam obejrzeć od momentu kiedy zobaczyłam jego trailer, mianowicie muzyczną komedię/dramat z cudowną Keirą w roli głównej – Zacznijmy od nowa. Powiem tak – od tego wieczoru jestem oczarowana, nie tyle filmem, fabułą, scenografią, co …. soundtrackiem, który wałkuję i który wybitnie trafił do mojej głowy. Rewelacja. Polecam film z całego serca, na pewno będziecie zadowoleni – fajny na wspólny wieczór. Warto zaznaczyć, że jest to film w reżyserii Johna Carneya – ten człowiek ma w swoim dorobku coś bardzo podobnego, mianowicie Once. Poza Keirą (tym razem bez wielkich, acz pięknych, kostiumów) w filmie gra przystojny do kwadratu (ale w wersji bez brody!) Adam Levine i Mark Ruffalo. Nie będę pisać o czym jest film, bo nie warto wiedzieć – po prostu śmigiem do kina ;) / Może ktoś z Was widział już ten film? Jak tak to koniecznie piszcie jak wrażenia!

Poza tym robimy dużo głupich rzeczy, jak to my – wchodzimy na dach Centrum Nauki Kopernik, jakby nigdy nic ;-D, pijemy dziwne wino w dziwnej butelce z dziwnymi śliwkami w środku, łamiemy wszelkie drogowe przepisy, paplamy o wszystkim w środku nocy i generalnie, jest super ;) ;*

20140712_161148 20140712_161633

prosiliście mnie o te stroje, jednak teraz w nowym mieszkaniu mam z tym lekki problem – jakoś się udało, ale wychodzi bardzo ‚żółto’ przez to że przy lustrze jest źródło światła, bez którego mnie nie widać, więc … jak akceptujecie takie, to mogę od czasu do czas wrzucać? A co tam mam: jeansowa ramoneska – H&M ; bluzka – TOPSHOP ; spodnie – Kappahl ; buty – Wojas ; torebka – Accessorize

IMG_20140713_114848IMG_20140713_114958 20140712_185220 IMG_20140712_161259

 ***

withi

Opublikowano World hovers around her . | 9 komentarzy

pokaż kotku co masz w (pudełku) środku

***

Hej Kochani. Byłam na chwilę w rodzinnym domu, trochę odpoczęłam, trochę wymiętosiłam moją szynszylę, od wczoraj jestem back w Warszawie i biegam od rana do nocy, nie mając nawet czasu na wypicie trzech kubków kawy :D (wypijam tylko dwa ;(((() – niskociśnieniowcy ale mamy dobrze, co nie? To dziwne, ale zauważyłam u siebie dość powtarzającą się tendencję – kiedy jestem w domu rodzinnym jedyne na co mam ochotę to siedzenie, spanie, gotowanie, jedzenie, oglądanie filmów i szeroko pojęte lenienie się do potęgi², z kolei jak wracam do Warszawy to nagle muszę załatwiać tyle rzeczy, że niejako wtapiam się w tej miejski pośpiech i pęd za wszystkim, i tak pędzę razem z ludzmi. I to chyba bardziej lubię ;) Też tak macie, czy to tylko moja dziwna przypadłość?/ Co poza tym się dzieje/działo/dziać będzie?

* załatwiam praktyki

* odkryłam cudowny sklep z bielizną i strojami kąpielowymi ETAM – o jeeeej, coś genialnego, niestety jest on tylko w Arkadii i z tego co mi Pani w sklepie powiedziała – Targówek bodajże, ale to inf do sprawdzenia. Biustonosze są dość drogie, ceny od 100-160zł, aczkolwiek teraz są super wyprzedaże i ja swoje znalazłam nawet 50% taniej, także śmigiem. Dobra rozmiarówka, jest i 70E (ale ciężko), 75D, także spoko. Polecam póki co, miałam isć jak zwykle do Dopasowanej, ale dostałam cynk że taki sklep istnieje, więc i Wam udostępniam ;) A twarzą marki jest przepiękna Natalia Vodianova, a tu już o czymś świadczy

web-visual-univers_1395688252831_ETAM

* back to red na lato

IMG_20140710_141708

* założyłam internet w mieszkaniu, jestem z siebie taka dumna, to było taaaaaaaaaaakie skomplikowane!

* lubię być zakochana, to takie fajne uczucie

* może macie do polecenia jakiś ambitny film, bo nie wiemy z S co oglądać? W kinach jakaś paskudna pustka, aż żal patrzeć na zapowiedzi i premiery, bo tam same gangi wiewiórek, smoki i transformersy …

* gonił mnie dzisiaj kurier po całej Warszawie, w końcu dogonił i takim oto sposobem w moim małym pokoju wylądowało wielkie pudło. Początkowo zastanawiałam się czy to drapak czy zamówienie z ZOOPLUS, jak widać jednak opcja druga. Kuweta, transporter, żwirki, zabawki, łopatki, cążki, piórka i myszki egipskie. Czy ja przypadkiem w moim drugim życiu nie byłam kotem? Czy ja na pewno kupuję to dla mojego zwierzaka, czy może dla siebie, bo zaczynam się gubić? :D

20140710_151347 20140710_151640 20140710_151657 20140710_151715 20140710_151724 20140710_151737

* i takie poranki na lotnisku

IMG_20140709_084044 20140710_101939(0) IMG_20140710_105853 IMG_20140710_110041

* Panie Andrzeju, ale z Pana żartowniś :D

10458666_10152292297073722_4894757357703578596_n

* ostatnio w słuchawkach:

withi

Opublikowano World hovers around her . | 7 komentarzy

4 sprawdzone kosmetyki

***

Hej. Dzisiaj na szybko wpis o kilku kosmetykach, których używam od dłuższego czasu i które z dnia na dzień zaczęłam lubić do tego stopnia, że póki co nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji bez ich użycia. Zaznaczam – testuję każdy z nich od dłuższego czasu.

1. La Roche-Posay, EFFACLAR DUO [+]

To moje drugie podejście do tego produktu, pierwsze było nieudane tylko i wyłącznie z mojej winy – użyłam go zaledwie kilka razy i stwierdziłam mądrze, że nie działa … Tym razem, po mojej skończonej już, drugiej terapii antybiotykiem Tetralysal, na buzi zostały mi czerwone przebarwienia. W trakcie wizyty w SP zobaczyłam, reklamowany na nowo, bo nieco zmieniony, EFFACLAR DUO [+] i postanowiłam jeszcze raz dać mu szansę. Używam go ponad miesiąc, myślę że może nawet dwa (dokładnie od 18.05) – z tą różnicą że tym razem jestem BARDZO regularna, używam go codziennie na noc (tylko na obszary, w których znajdują się przebarwienia), a czasami, jak w ciągu dniu nie nakładam makijażu, nakładam Effaclar (sprawdza się też pod makijaż). Jestem zachwycona. Na prawym policzku widzę największą różnicę, jako że jeszcze jakiś czas temu miałam tam kilka, dość sporych przebarwień, przez które np zaprzestałam używanie różu, żeby nie podbijać koloru, tak teraz są praktycznie niewidoczne! Wiem, że jak tylko mi się skończy, podwijam kiecę i lecę po kolejne opakowanie. Jedna tubka ma 40ml, kosztuje +/- 60zł, myślę że przy codziennej aplikacji wystarczy na jakieś 2-3 miesiące. Uwielbiam ten produkt.

20140708_115136

2. ALANTANdermoline, lekki krem

Krem ten został mi polecony w aptece, jako przyjemny, lekki krem dla skóry przesuszonej kuracjami wszelakimi, inwazyjnymi rzecz jasna. Krem jest bardzo w porządku, aczkolwiek według mnie średnio nadaje się pod makijaż. Mam na swojej twarzy rejony, które są bardzo przesuczone, tj okolice nosa i oczu. Zawsze na noc aplikuję grubą warstwę tego kremu w te rejony i rano skóra jest nawilżona i przyjemnie miękka. Krem zawiera 5% d-pantenolu, tubka ma 50g i kosztuje około 10zł.

20140708_115141

3. MARION, kuracja z olejkiem arganowym

Być może niektórzy pamiętają, że jeżeli chodzi o pielęgnację włosów to kiedyś sprawadzała się ona tylko do szamponu … Moje włosy są z natury grube, mocne, nie sprawiają mi żadnych problemów, żyją po prostu swoim życiem, szybko rosną, w ogóle nie mam rozdwojonych końcówek. Jednak patrząc na wybór wszystkich kosmetyków do ich pielęgnacji na półkach w drogeriach i mnie w pewnym momencie trafił szlag i stwierdziłam, że sprawię im odrobinę luksusu i zacznę używać jakieś olejki i inne pierdołki. No i tak po pewnym czasie trafiłam na olejki do włosów firmy MARION. Są re-we-la-cyjne! Po każdym myciu aplikuję 5-6 kropli takiego olejku na włosy, mniej wiecej od połowy długości. Olejek pięknie pachnie, jest wydajny, a opakowanie 50ml kupiłam za około 10zł. Polecam, włosy są naprawdę milutkie w dotyku no i ta myśl … że robimy dla nich coś dobrego ;)

Przed tym arganowym, miałam inny, o zapachu migdału i dzikiej róży i sprawdził się też bardzo dobrze. W serii jest kilka innych zapachów, wszystkie na bank pachną przepięknie.

20140708_11511820140402_122013

4. DOVE purely pampering, balsam do ciała o zapachu mleczka kokosowego + płatki jaśminu

Zauważyłam że od dłuższego czasu jeżeli chodzi o żele, kupuję już tylko te z DOVE. Uwielbiam je za zapachy (dużo przyjemniejsze niż NIVEA), za to że są kremowe i nie wysuszają skóry. Średnio lubię się balsamować, ale to samo podejście co wyżej – chciałam coś tam sobie na ciało walnąć, żeby nie było, że o nie nie dbam :D Extra myślenie. Stwierdziłam, że nic lepszego nie mogę kupić niż balsam o zapachu mojego ukochaneo żelu, czyli mleczko kokosowe i płatki jaśminu – NIEBO. Ok, balsam jest wyczuwalny na skórze, ale walić to – pachnie pięknie dopóki nie zmyjemy go z ciała. No i chyba nawilża, ale jak wiecie – bardzo trudno to ocenić. Bajka ;)

20140708_115126

Jeżeli macie ochotę to mogę wrócić do pisania takich stricte kosmetycznych wpisów, może w takiej właśnie postaci – czyli kilka produktów, które używam i lubię? Jak wolicie? Dajcie znać ;)

PS: Przy okazji tematyki, chcęsobie kupić nowy produkt LOREAL Casting – Sunkiss. Włosów nie farbuję już od kilku miesięcy, chciałabym delikatnie rozjaśnić sobie tym końcówki. Używałyście? Warto?

header

Pozdrawiam cieeeeeeepło ;)

withi

Opublikowano World hovers around her . | 7 komentarzy

ktoś jednak ma ochotę na łożysko ;)

***

PDSC00125-500

Wchłaniam ostatnio wszystko co kocie i o kotach, z przyczyn oczywistych. Z przyczyn równie oczywistych zainteresował mnie sam koci poród, którego przebieg jest tak inny, od tego obserwowanego na porodówkowych dyżurach. Czytam więc i czytam, zafascynowana do sześcianu, a tu taka smaczna ciekawostka:

W trakcie porodu kotka wykazuje chęć zjedzenia łożyska. Możemy jej oczywiście pozwolić na to, zwracając jednak uwagę, aby nie zjadła ich zbyt wiele. Wystarczy 2 lub 3. Uważa się bowiem, że zawarte w łożyskach hormony ułatwiają poród i karmienie. Zjedzenie większej ilości łożysk może spowodować biegunkę, dlatego należy też ograniczyć kotce dostęp do nich w przypadku urodzenia większej ilości. Zdarzają się kotki, które w ogóle nie interesują się łożyskami i niechętnie nawet wylizują kocięta. Nie ma żadnej potrzeby, aby zmuszać kotkę do zjedzenia łożyska. Jeśli zaś nie chce oczyszczać kociąt, trzeba po prostu zająć się maluchem. 

No :D

Tak żeby jakoś zgrabnie zakończyć ten nadpoczęty, jedynie nadgryziony temat, powiem Wam że kocia ciąża to +/- 65 dni, a maluchy w macicy układają się z reguły w tak uroczy sposób:

76

Nie wiem jak Wy (zrozumiem jak nie :D) ale ja jestem wniebowzięta! Własna hodowla to super sprawa, zwłaszcza że hodowcy na ogół sami przyjmują porody, mają swoje ‚porodówki’ wyglądające na przykład tak:

porodowka-okragla-sizalowaBez nazwy 1 kopiapor_bastet_8

Z pomocy weterynarza na ogół korzysta się w momencie, kiedy jeden z kociaków zablokuje się w kanale rodnym, kiedy popłód jest niekompletny (np mamy cztery kociaki i trzy łożyska), kiedy kotka nie chce karmić małych, zachowuje się dziwnie. W innych przypadkach to hodowca staje się na chwilę kocią-położną i przyjmuje maluszki na świat. Kiedy rozmawiałam o tych kocich porodach z właścicelką hodowli, z której pochodzi mój przyszły kocurek, mówiła że nie jest to w zasadzie nic skomplikowanego, na ogół kocięta rodzą się same, choć oczywiście zdarzały się historie, kiedy np odstęp pomiędzy jednym a drugim kociakiem wynosił kilka godzin i samo ‚wydalanie’ maluchów rozciągnęło się w czasie na +/- 12godzin, co rzecz jasna fatalnie wpływało na samą kondycję fizyczną i wyczerpanie kotki. Zdarzał się też sytuacje, kiedy jeden kociak zablokował się w kanale rodnym, rodził się w ułożeniu poprzecznym, co się później okazało, kiedy kotka pojechała na cięcie cesarskie – kotek był martwy, a kolejnego w kolejce do porodu kociaka udało się uratować.

Super sprawa, jestem zafascynowana :D

Image12573withi

Opublikowano World hovers around her . | 4 komentarzy